19 lipca 2012

POLICJA





Miało już nie być tego tematu.....  ale życie pisze własne scenariusze.....


Tak jak pisałam, młody ma wymeldować się z adresu do końca lipca, to jest warunek abyśmy mu kupili jakiś lokal....podpisany jest na to dokument w obecności pani kurator.

No a  dzisiaj znów jazda bez trzymanki.....
wróciliśmy z Ludwikiem z miasta, weszłam do łazienki umyć ręce- a tam widzę nie ma  MOJEJ  wanienki,... wczoraj zniknęły L. sandały, a kilka dni wcześniej namiot....
o żesz w mordę.... młody schodzi na dół więc pytam gdzie wanienka...
u mnie w pokoju - odpowiada, muszę umyć u siebie podłogę....
w wanience , która służy do mycia i prania ?
w ubikacji stoją dwie miski i wiaderko do tego celu....mówię, jakim prawem bez pytania bierzesz moje przedmioty?
nie będę nikogo pytał.... biorę i już....odpowiedział.... i zaczął jeszcze pyszczyć.....
kazałam mu odnieść  ją do łazienki więc ją wrzucił......
Zadzwoniłam na policję....wszak w wyroku ma wyraźnie napisane,  że ma przestrzegać ładu i porządku domowego..... a nie zaczynać jazdy po swojemu co już przerabialiśmy....
przyjechał patrol, spisał notatkę z zajścia....
i o to chodzi....
młody wtedy zniósł na dół namiot, reszty nie ....
Wiedząc , że będzie się musiał wyprowadzić gromadzi sobie w swoim pokoju wszelkie potrzebne mu rzeczy.... nie wiem co jeszcze sobie przywłaszczył bo nie wchodzimy do jego pokoju. Robi u siebie składowisko,  a w nocy wywozi do kolegów....
ja nie pozwolę sobie na to, notatka  przez patrol została sporządzona, będzie ślad po interwencji....
Zadzwoniłam również do pani kurator aby się ze mną skontaktowała, należy jej  się informacja o  zachowaniu  podopiecznego....
Ludwik wyszedł z domu,  pewnie znów przeżywa swoje Waterloo.... narzeka na młodego,  ale ma za miękkie serce, a młody wykorzystuje to w perfidny sposób. Chce mieć święty spokój.... ale nie w ten sposób należy go osiągać.....
Młody musi wiedzieć , że jeżeli chce użyć lub pożyczyć nie swoją rzecz musi najpierw zapytać czy może.... no bo jak później umyć twarz w misce w której on mył podłogę? oczywiście pozostawiając ją brudną....?
a jeżeli wyniesie  do swojego pokoju coś czego nie używa się na co dzień to później  się wyprze, że nic na ten temat nie wie, że to nie on.....
Dziś został złapany na gorącym uczynku..... to kolejna lekcja dla niego.... z jakim skutkiem? pewnie żadnym.. więc jak najszybciej niech się wyprowadza, bo eksmisja wisi mu nad głową.
Albo się wymeldowuje i dostaje lokum...... albo eksmisja ...
wybór należy do niego....

Podsumowując.... poprzedni post i wypowiedzi rodziców takich dzieci potwierdzają , że niestety gdyby nawet takiego delikwenta ozłocić - to i tak będzie próbował cię okraść,  ubliżyć itp....
Ale na wszystko jest rada - oczywiście w myśl przepisów i procedur prawa. I tą drogą ja idę.....
Nie jestem jego wrogiem, ale to on musi się podporządkować pewnym regułom współżycia społecznego....ponieważ nie umie N IC !!!!!
ktoś go w końcu musi zacząć uczyć..... ale lekcje   będzie musiał odrabiać SAM.



7 komentarzy:

  1. Ja jego nie rozumiem. Ma normalny dom i tego nie szanuje. Wiesz ile bym dała aby rodzice w wieku 21 lat kupili mi mieszkanie abym mogła się usamodzielnić? Po piętach bym ich całowała. Cieszyłabym sie że mogę sama decydować o sobie, bez "ględzenia" ( powiedzmy troski). A co by było, gdyby tak musiał sam spłacać dodatkowo kredyt przez 30 lat?. Jaka praca gwarantowałby mu takie zarobki w dzisiejszych czasach. Jeżu przetłumacz mu że nie jeden tak by chciał. Ja założyłam rodzinę, dom dopiero po studiach.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tu jest dla mnie niewiadoma..... on wcale sie nie cieszy że będzie miał swoje mieszkanie.... jemu wygodnie jest tutaj bo za nic nie płaci i nic go nie kosztuje....
      na swoim bedzie musiał zadbac o wszystko.....

      ja tez tak jak ty bym skakała do góry gdyby moi rodzice chcieli mi kupic mieszkanie 40 lat temu.....
      ale ty, ja i podobni jesteśmy inaczej wychowani, szanujemy rodziców , pracę...
      młodzi teraz nie..... wszystko IM SIE NALEŻY, BEZ PRACY I WYSIŁKU....
      ech Aniu, on wogóle z nami nie rozmawia, jesteśmy powietrzem we własnym domu.... bo jak mówi NIE MA Z KIM ROZMAWIAĆ

      Usuń
  2. czy on nie ma jakiejs choroby psychicznej?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie wiem, czy to, że on jest adoptowany jest przyczyną. Bałabym się takich uogólnień. Swego czasu robiłam cykl reportaży o rodzinach adopcyjnych. I naprawdę życie pisało bardzo różne scenariusze. Jasne, były tez te negatywne. Ale również cała masa pozytywnych. Czasami takie a nie inne zachowania w życiu dorosłym były spowodowane niezdiagnozowanymi w dzieciństwie chorobami. Często dopiero w dorosłym życiu obserwuje się skutki alkoholowego zespołu płodowego lun narkotycznego, skutki urazów psychicznych i fizycznych z dzieciństwa, nerwic, w tym nerwic natręctw. Dziecko z przeszłością często jest obciążone - niekoniecznie z powodu genów. Czasem dochodzi do tego syndrom dziecka porzuconego. I to wszystko potem się odbija. Co nie znaczy, że syn Ludwika jest bez winy. Jest dorosłym człowiekiem i mógłby chcieć się zmienić. Widać nie chce - a Wy, żeby normalnie żyć musicie chwytać się wszystkich możliwości.
    Pozdrawiam serdecznie
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  4. A niech go wszyscy....Diabli!!!
    Trzymajcie się ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że zadzwoniłaś na policję. Większa ilość takich interwencji działa na Twoją korzyść i może być dowodem w sprawie gdyby taka była potrzeba. Mieszkanie jest Twoje i możesz wejść do jego pokoju i zobaczyć co schował beż Twojej wiedzy. pozdrawiam i trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  6. Bądź dalej tak konsekwentna, tego Ci życzę. No i cierpliwości...

    OdpowiedzUsuń