27 kwietnia 2011

WIELKANOC



Święta Wielkanocne... po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat przezyłam zgodnie z tradycją. To znaczy przeżyliśmy wspólnie razem z Ludwikiem.


W Wielką Sobotę pojechaliśmy RAZEM do koscioła z własnym koszyczkiem poświęcić pokarmy, takie to niby zwyczajne ale dla mnie jest przezyciem, wracam do tradycji z lat dziecięcych kiedy do kościoła szła rodzina a nie wysyłało się samo dziecko....


Moje marzenia się spełniają.... żyć zgodnie z tradycją przodków, zgodnie z Dekalogiem.


No i później świąteczne śniadanie... spokojne, wyciszone, a na drugi dzień świąt... zgodnie z tradycją powinno się iść jak Jezus do Emaus.... my jednak pojechalismy na Śląską Fudżijamę, pogoda dopisała więc widok z wygasłego wulkanu był imponujący choć trochę zamglony na horyzoncie.


Tak właśnie powinno się świętować .... zgodnie z wiosenną przyrodą, radośnie i przyjemnie. Ciesząc się swoją obecnością, wspólnymi fotkami, rozmową, uśmiechem.....


Tak to widziałam juz dawno , ale dopiero teraz za sprawą Ludwika te marzenia nabrały właściwej treści. NORMALNOŚCI...... choc może to zabrzmi dziwnie.... doszukiwać się w normalności czegoś nadzwyczajnego. Ale właśnie życie ostatnich lat niesie ze soba takie paradoksy.... ludzie świętują przy zastawionym stole, obowiązkowo z alkoholem..... a zapominają o ponadczasowych wartościach....przeżyciach religijnych, duchowych , o tym wszystkim co niesie prawdziwe Zmartwychwstanie Chrystusa....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz