Czas biegnie z prędkościa światła..... takie odnoszę wrażenie czytając naszą księgę portalową , wypadki potoczyły sie lawinowo... spotykalismy sie praktycznie co tydzień... aż doszlismy do momentu kiedy postawiliśmy na spotkanie dwudniowe.... chcieliśmy przeżyć wspólna noc....
No i nadszedł ten moment....wspólna kąpiel, później szampan, no i oczywiście cudowna , spełniona noc.... kochalismy się jak nienasyceni sobą kochankowie....
A rano .... kiedy otworzyłam oczy spełniło sie kolejne marzenie..... o zasypianiu i budzeniu sie przy boku kochającego mężczyzny...
L. był obok, uśmiechał się do mnie.... i to wystarczyło zupełnie do szczęścia.
Do domu nie chciało mi się wracać , choć nie wiedziałam , że czeka mnie tam awantura na 4 fajerki....
No własnie.... w domu po powrocie czekał na mnie na stole napisany pozew rozwodowy ... X stwierdził że od pół roku spotykam się z kimś z dzielnicy, nawet " wiedział w której bramie ten ktoś mieszka" sic!
podpisałam więc ten papierek leżący na stole ... i dopiero wtedy zaczęło się piekło...
X nie sądził że ja tak uczynie, sądził , że będę się tłumaczyć....
Ale z czego miałabym się tłumaczyć skoro to "wiadomości wyssane z palca"
Doszło do tak potężnej awantury że musiałam o 2 w nocy uciekać z domu przed rozjuszonym x....
zadzwoniłam do L. i ten mój kochany przyjaciel przyjechał po mnie i zabrał mnie do siebie....
właśnie w tę nieprzespaną noc postanowiliśmy że będziemy razem i jak to L.powiedział na poczekaniu.... ...jesteśmy od tego momentu po słowie....
Złożyłam pozew rozwodowy, i wszczęłam procedure wyzwalania sie z tej swojej domowej matni.
I jak widać w poprzednich postach.... doprowadziłam do rozwodu.
Teraz piszę sobie , L. jest w pracy, a ja czekam z utęsknieniem na niego....
w domu cieplutko, u moich nóg lezy Mosia, rudzielec kochany, muzyka sączy się z salonu.... czego więcej potrzeba do szczęścia ?
Ludwiku....
Czy zawsze tak...?
Czy zawsze będzie tak, jak dziś
Twój pocałunek budził rankiem
,I cichy szept spragnionych ust,
Kiedy w ramionach czułych zamkniesz.
Już nie popłyną nigdy łzy,
Scałujesz każdą kroplę słoną,
A kiedy spojrzysz w oczy znów,
Zrozumiesz, ze dla ciebie płoną.
Serce nie może znieść już drżeń,
Chce być bliziutko kiedy marzysz,
By zapamiętać każdą z chwil
Jak uśmiech, który masz na twarzy ,
Zatrzymam każdy z tobą sen
I czuć nie będę się samotna,
Bo wiem, ze teraz zawsze już,
Gdy spojrzę w niebo gwiazdę spotkam.
Ale to tylko marzenie...
OdpowiedzUsuńA szkoda...
Bo to piękne marzenie.
O miłości,
i wierności...
Ale to tylko marzenie...
O kimś kto by mnie pokochał...
To bardzo piękne, ale odległe
To tylko marzenie...
pozdrawiam...