6 kwietnia 2011

CD..... opowieści z R.


Czas biegnie z prędkościa światła..... takie odnoszę wrażenie czytając naszą księgę portalową , wypadki potoczyły sie lawinowo... spotykalismy sie praktycznie co tydzień... aż doszlismy do momentu kiedy postawiliśmy na spotkanie dwudniowe.... chcieliśmy przeżyć wspólna noc....

No i nadszedł ten moment....wspólna kąpiel, później szampan, no i oczywiście cudowna , spełniona noc.... kochalismy się jak nienasyceni sobą kochankowie....

A rano .... kiedy otworzyłam oczy spełniło sie kolejne marzenie..... o zasypianiu i budzeniu sie przy boku kochającego mężczyzny...

L. był obok, uśmiechał się do mnie.... i to wystarczyło zupełnie do szczęścia.

Do domu nie chciało mi się wracać , choć nie wiedziałam , że czeka mnie tam awantura na 4 fajerki....

No własnie.... w domu po powrocie czekał na mnie na stole napisany pozew rozwodowy ... X stwierdził że od pół roku spotykam się z kimś z dzielnicy, nawet " wiedział w której bramie ten ktoś mieszka" sic!

podpisałam więc ten papierek leżący na stole ... i dopiero wtedy zaczęło się piekło...

X nie sądził że ja tak uczynie, sądził , że będę się tłumaczyć....

Ale z czego miałabym się tłumaczyć skoro to "wiadomości wyssane z palca"

Doszło do tak potężnej awantury że musiałam o 2 w nocy uciekać z domu przed rozjuszonym x....

zadzwoniłam do L. i ten mój kochany przyjaciel przyjechał po mnie i zabrał mnie do siebie....

właśnie w tę nieprzespaną noc postanowiliśmy że będziemy razem i jak to L.powiedział na poczekaniu.... ...jesteśmy od tego momentu po słowie....

Złożyłam pozew rozwodowy, i wszczęłam procedure wyzwalania sie z tej swojej domowej matni.

I jak widać w poprzednich postach.... doprowadziłam do rozwodu.

Teraz piszę sobie , L. jest w pracy, a ja czekam z utęsknieniem na niego....

w domu cieplutko, u moich nóg lezy Mosia, rudzielec kochany, muzyka sączy się z salonu.... czego więcej potrzeba do szczęścia ?

Ludwiku....

Czy zawsze tak...?


Czy zawsze będzie tak, jak dziś

Twój pocałunek budził rankiem

,I cichy szept spragnionych ust,

Kiedy w ramionach czułych zamkniesz.

Już nie popłyną nigdy łzy,

Scałujesz każdą kroplę słoną,

A kiedy spojrzysz w oczy znów,

Zrozumiesz, ze dla ciebie płoną.

Serce nie może znieść już drżeń,

Chce być bliziutko kiedy marzysz,

By zapamiętać każdą z chwil

Jak uśmiech, który masz na twarzy ,

Zatrzymam każdy z tobą sen

I czuć nie będę się samotna,

Bo wiem, ze teraz zawsze już,

Gdy spojrzę w niebo gwiazdę spotkam.



1 komentarz:

  1. Ale to tylko marzenie...
    A szkoda...
    Bo to piękne marzenie.
    O miłości,
    i wierności...
    Ale to tylko marzenie...
    O kimś kto by mnie pokochał...
    To bardzo piękne, ale odległe
    To tylko marzenie...

    pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń