19 kwietnia 2011

BÓL



Dzisiejszy dzień choć zapowiadał się od rana ciepło i bezpiecznie przyniósł popołudniem nowe zawirowania . Nie tak łatwo żyć w pełnym poczuciu szczęścia, niestety życie niesie nowe problemy , które w większości przytłaczają te radosne chwile.Sprawiam człowiekowi którego kocham ból, i bardzo trudno jest mi z tym sobie poradzić. Nie mogę jeszcze pozbyć się problemów związanych z poprzednim zyciem, mam dziecko prawie pełnoletnie , mądre i dojrzałe ale były próbuje własnie nią rekompensowac sobie własne frustracje i miesza ją w swoje sprawy aby odegrać się na mnie.Przykro mi patrzeć jak Ludwik oddala się czasami ode mnie, zamyka we własnych myslach..... dałabym wszystko aby na jego twarzy zagościł szczery uśmiech i spokój serca. Niestety oboje mamy jakąś tam przeszłość i związane z tym problemy i nie tak łatwo jest przejśc nad tym do porządku dziennego.



Ludwik jest dłużej wolnym człowiekiem, ja niestety dopiero 8 dni od uprawomocnienia wyroku rozwodowego więc i emocje i niepoukładane moje sprawy sa bardziej widoczne i niekomfortowe. Wiem że to wszystko się spokojnie poukłada ale nie wiem czy dostanę na to czas i przyzwolenie Lutka. On pragnie spokoju, ciszy, ..... ja również..... ale pewne sprawy muszę niestety pozamykać. A to boli.... zarówno i jego jak i mnie.Rzecz w tym czy będziemy potrafili wznieść się ponad te złe emocje, oddzielić sprawy "nasze byłe " od naszych teraźniejszych... czy potrafimy ufać sobie i być dla siebie czułymi partnerami.

Nie wiem jakim uczuciem darzy mnie Ludwik, nigdy jeszcze nie powiedział kim dla niego jestem, co znaczę, choć ja odbieram, że jestem kimś bliskim , to jednak pewniej bym się poczuła gdyby choć jednym słowem określił mój status w swoim odczuciu.Wiem że jest człowiekim rozmownym, wesołym dowcipnym, ale jeżeli chodzi o sprawy sercowe ...wręcz zamkniętym w sobie. Nie wiem czy taki był od "zawsze" czy też życie zweryfikowało jego podejście do tego typu zachowań.Milczy nawet w najbardziej intymnych momentach , więc nieraz się zastanawiam czy zaspokajam go jako kobieta. Bo to że ja jestem spełniona nie ulega żadnej wątpliwości...



.Choc ostatnio usłyszałam, że czuje się jak w niebie...więc może to kwestia czasu aby się w jakiś sposób bardziej otworzył?Wiadomo ,że po tak krótkim "stażu" jakim jest nasza znajomośc trzeba się wzajemnie poznawać, obserwować, docierać.... jak w każdym normalnym związku.I rozmawiać, rozmawiać .... o wszystkim..... i o tym co cieszy i raduje , i o tym co boli i uwiera. A zwłaszcza to ostatnie jest bardzo ważne dla dalszych relacji, wszak każde z nas ma swoje nawyki, zachowania, czasami niezrozumiałe dla partnera.... więc rozmowa szczera jest bardzo potrzebna aby nie wyciągać mylnych wniosków. Bo to może doprowadzić do oddalenia się od siebie.Powinniśmy pielęgnowac swoje uczucia, mówić o nich , aby było wiadome co dla siebie znaczymy.



Kochaj, a zawsze będzie słońce. Kochaj, a zagoją się rany.

Zimą zakwitną kwiaty na łące i ptak będzie śpiewał co rano.

Kochaj, a skrzydła uniosą do nieba. Kochaj, a łzy będą radością

Do szczęścia tak niewiele potrzeba. Kochaj, a czas będzie wiecznością.


Pragnę aby czas podarowany nam przez los stał się tu na ziemi naszą wiecznościa i radością.


Ale czy będzie ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz