Już po świętach.... i chwała Bogu, że minęły. Nie różniły sie niczym od tych poprzednich. Nawet nie mam ochoty ich opisywać. Dopadła mnie depresja , żal za świętami w domu rodzinnym kiedy żył jeszcze mój tata. Dużo bym dała aby wrócić choć na chwilę w atmosferę tamtego domu, miłości taty i radości z tego, że możemy być razem.
Teraz zdana jestem tylko na siebie..... i to jest najtrudniejsze, nie mieć oparcia w nikim....
Przyjaźnie choć dalekie , trwają, właśnie zadzwonił do mnie P. aby chwilę porozmawiać, jestem wdzięczna, że odzywa się od czasu do czasu, powracają wtedy wspomnienia i choć na chwilę mogę oderwać się od teraźniejszości.
Od czasu do czasu czytam sobie tarota, jest coś w tych kartach, że mnie pociągają. Choć sama się ich trochę boję, ale pewne przesłania potrafię już sama odczytać.
Ten rok zapowiada się dla mnie ..... zmianami i wszystko wskazuje na to że tak właśnie będzie....
karta wiodącą jest 8 Pucharów....
Ósemka pucharów zachęca, żeby skonfrontować się ze swoimi emocjami, szczególnie tymi najtrudniejszymi, żeby nie uciekać od nich poprzez próbę zmiany warunków zewnętrznych. Wszystko wokół, co nam nie pasuje, co męczy, zmieni się w mgnieniu oka i nawet nie trzeba będzie ruszać się z miejsca – ale to wymaga odwagi do dokonania najtrudniejszej i zarazem najprostszej zmiany: zmiany swojego wewnętrznego nastawienia.
Ale najtrudniej jest zmienić właśnie swoje nastawienie do życia, jak tego dokonać ?
A na ten tydzień ...karta Śmierć...
„Wkraczanie w bezkształt. Zmiana ubrania. Ogniście jak zachód słońca. Podróż ścieżką wiodącą donikąd. Mądrość węża. Przecięcie nici, Już nie jesteśmy oddzieleni, rozwijamy się. Wykraczamy poza siebie. Staruszko zwana śmiercią, W płaszczu z płomieni, Zabierz to, co powinno ulec transformacji.”
tekst pochodzi z blogu Jagienki, na którym często bywam....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz