8 kwietnia 2010

MORZE ?


Wyjechać nad morze..... taką propozycję spędzenia własnego czasu dostałam dziś w liście.....
To nie taka łatwa sprawa, zostawić cały dom wiedząc, że nikt się nim nie zajmie. Jest jeszcze pies z którym trzeba wychodzić na spacery...
A może te moje argumenty są tylko wymówką ? obawą przed spojrzeniem na życie z innej strony ?
Może właśnie powinnam podarować sobie odrobinę luksusu ?
Tylko znając siebie, cały czas myślałabym o domu a nie o wypoczynku.
Przyzwyczaiłam domowników do tego, że jestem w nim cały czas obecna. Pamiętam jak kilka lat temu zaczęłam chodzić na UTW, zaczęły się kłopoty w domu, docinki, wymówki, dzwonienie co godzinę gdzie jestem i co robię.... Wywalczyłam sobie ten mały obszar wolności własnej , ale kosztowało mnie to dużo nerwów i awantur.
A i dziś czasami słyszę że ..".h..wie gdzie ty chodzisz" .....sorry za słowa , ale je cytuję.
Dlatego też mam obawę że gdybym poznała smak innego życia, może chciałabym to swoje zmienić ?
W poprzednim poście pisałam o zmianach....ale o zmianach w swoim wnętrzu ....a nie
o zmianach w życiu. A właśnie najbardziej mi zależy na tych drugich,
Wiem , mam niezrealizowane tęsknoty i marzenia , ale realizacja ich nie jest możliwa,
Po co więc kusić los ?
Do wielkiego świata nawet sanatoryjnego mnie nie ciągnie...... co innego jakieś odludzie..... ale jak zamieszkać samej w jakimś odległym miejscu na mapie ?
Trochę strach.
Może kiedyś dojrzeję do takiej decyzji.... ale najlepiej by było aby zadecydował o tym sam los....wtedy wiedziałabym , że właśnie tak ma być...
Ludzi wokół siebie mam dużo, znajomych bliższych , dalszych, nie tęsknię więc za ich towarzystwem , stałam się typem samotnika któremu najlepiej jest samym ze sobą. No jeszcze przyroda ze swoim spokojem i ciszą.
Patrzę coraz bardziej krytycznie na otaczających mnie ludzi, denerwują mnie głupie dyskusje, narzucanie własnego zdania, chwalenie się wszystkim / a wg mnie niczym/
ciągłe rozmowy o chorobach, wnukach, polityce.....
A znaleźć kogoś z kim można porozmawiać z innej perspektywy jest bardzo trudno, nie żebym ja się wywyższała, ale rozmowa powinna coś wnosić, rozwijać , uczyć, a jeżeli tego nie ma to przynajmniej można wspólnie pomilczeć. Czasami taka cisza między ludźmi jest bardziej budująca niż normalne "kłapanie dziobem ".
Nie jest prawdą, że to wszystko jedno gdzie i z kim jesteśmy. Na świecie występuje grupowanie się Energii, będących na podobnym poziomie rozwoju. I o ten rozwój chodzi.....

Linda Macfarlane

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz