31 sierpnia 2013

Z ŻYCIA WSI.....






Kumpel nie doczekał.....

Ciepły , jesienny poranek, sklep już czynny, ludzie robią zakupy, a to chleb, a to kawę , a to papierosy.... 
pod sklepem spotyka się powiedzmy kolega  A i B..... A szczęśliwy bo skończył stawiać płot więc  z tej  okazji aby się nie " wywrócił" trzeba go jakoś "wzmocnić...."
A kupuje pół litra i idą obaj za żywopłot, Ludwik na dachu , więc widzi całą sytuację.... po chwili A mówi , no nie mamy popitki idę do sklepu po wodę....jakieś 10 metrów
za chwilę słyszę z domu jakieś krzyki, widzę schodzącego z dachu Ludwika, pies w domu szczeka... noszszsz coś się dzieje.....
Za chwilę Lutek przychodzi do domu ....co się tam dzieje pytam.....
ano A. przyszedł pożyczyć pieniądze....
w czasie kiedy A  poszedł do sklepu po wodę kolega B. szybko wypija cała flaszkę.... kiedy A wraca widać już tylko dno butelki... zaczynają się obaj  szamotać ale B. już nie kontaktuje....fika w krzaki i śpi....



no a A. napalony aby nie tracić czasu na drogę do domu po pieniądze  pożycza  je od L.   i kupuje kolejną butelkę, ale tym razem dyskretnie się gdzieś oddala....  
 będzie ciąg dalszy...... ?


Kiedy nasz dom był jeszcze nie sprzedany towarzystwo raczyło się trunkami pod leszczyną ...teraz kiedy działka jest już nasza, a na niej rośnie leszczyna  mają zakaz wstępu , więc biedaki szukają przytuliska.... raz za żywopłotem, raz za kapliczką, tudzież pod Kalwarią....
Ciężkie jest takie życie tułacze....


można by zacytować L.J Kerna zmieniając tylko tytuł na Dzień Tułacza....

Dzień chuligana

Obojentnie jak jezd na dworze,
My zawsze wstajem
W lewym humorze.

Najpierw wionche puszczamy matuli,
Co jezd, ropucho,
W gardle mnie sucho,
A tyś jeszcze nie przyniesła ćwiartuli?!

Potem półbuty kładziem
I nie żegnajonc się z mamom,
Idziem sie spotkać z Kazkiem
Lub Władziem,
Żeby se troche postać przed bramom.

Stojem tak sobie stojem,
Nikogo my sie nie bojem,
Ino nam nudno, no nie?
O, wraca ze szkoły chłopię…
No to co?
No to mu dokopiem.
Niech wie.

Z przeciwka idzie dziwka.
A na co ji ta grzywka?
Kaziu, zajmij się paniom…
Przyhamuj, najmilsza z blondul,
Zrobim ci śliczny ondul,
Że bendziesz, k…, jak anioł.

No to my mieli ubaw z tom dziwkom,
A potem my poszli do kiosku na piwko.
Piwko wypilim,
Odbilim uszka
I zaprawilim jednego staruszka.
Całkiem dla hecy,
Bez powodu.

Potem spod kiosku my dali chodu.
I w parku
We czwórkie (bo doszed Sławek)
Przerobili my pare ławek.

A jak my lali,
Jak my łamali,
To wszystkie inne ludzie pryskali.
Bo miendzy Bugiem a Odromnysom
To najważniejsze ze wszystkich - my som!

[Ludwik Jerzy Kern]

11 komentarzy:

  1. Żałosne jest takie życie. Flaszka, lulu, znowu flaszka, znowu lulu...
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje mi się że w każdej wsi są tacy trunkowi co pod sklepem cały dzień siedzą jak w serialu "Rancho".Bierzemy czasami miejscowych do pomocy w pracach i nie chcą pieniędzy ale żeby płacić tanim winem.
    Nie znałam tego wiersza Kerna bardzo fajny. Pozdrawiam i zdrowia życzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Straszne... ale jakże prawdziwe ;(
    I wiersz, i historia.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ...takie widoki nie tylko na wsi są...niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasami widuję takowych ludzi gdy ide z psem na spacer. Przesiadują koło śmietnika :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiersz powalający!!!! A jakie to prawdziwe;))) I nie tylko na wsi - w mieście też - fala wspomnień z Posen mnie zalała na ten temat;))) - nie tylko ćwiartula;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszędzie bywają - pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  8. Już myślałam, że fiknął na amen. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podobno prawdziwych ,,przyjaciół,, poznaje się w biedzie ;)))

    Tej strony Twórczości Kerna nie znałam .
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń