27 sierpnia 2013
ANIOŁ STRÓŻ I PRZYJACIELE.....
Człowiek w krytycznych momentach swojego życia nie powinien być sam....wsparcie jakiekolwiek bardzo pomaga w odzyskaniu równowagi, wiary, że będzie lepiej.. w takiej sytuacji .liczy się każde ciepłe życzliwe słowo.....
Dostałam ich tyle i to od osób których zupełnie nie znam i pewnie nigdy nie poznam, że zakręciły mi się łzy....nie spodziewałam się, że wśród czytających jest tyle życzliwości dla mojej osoby...
wszystkim serdecznie dziękuję.... Wasze słowa potwierdzają wiarę w drugiego człowieka.
A co się wydarzyło ?
Dostaliśmy telefon z zaproszeniem na kawkę, a ponieważ Ludwik jeszcze niezbyt dobrze czuł się po wizycie u dentysty [ i nadal się leczy] postanowilismy że oczywiście, jedziemy, zobaczymy jak sąsiad P. radzi sobie w remoncie dużego, pięknego przedwojennego domu....
Oprowadził nas po działce ze wspaniałymi widokami, zobaczyliśmy zabudowania gospodarcze i parter domu....
Pięknie to remontuje... będzie wspaniała siedziba....
no i poszliśmy na strych.... pokryty płytami i przyszykowany do położenia wełny mineralnej...rzecz w tym, że ja , jako BABA, KOBITA CHOĆ NIE BLĄDYNKA " o tym nie wiedziałam....
stanęłam niefortunnie na taką płytę, wydawało mi się masywną i ..... stało się.....
płyta się zarwała a ja spadłam, po schodach , piętro niżej.....
pamiętam tylko trzask łamanej płyty .....
pogotowie było po 15 minutach.... szpital, prześwietlenia....
to cud, że się nie zabiłam ani nic nie złamałam , leżałam na obserwacji nie mogąc się z bólu ruszyć....a po kilku dniach zaczęły wychodzić makabryczne siniaki... boli mnie nadal straszliwie....ale daję radę....
I tak leżąc unieruchomiona myślałam o swoim szczęściu w nieszczęściu.... chyba sam MÓJ OSOBISTY ANIOŁ STRÓŻ ochronił mnie przed najgorszym,
Mój Aniele Boży, który nie śpisz wcale,
a serce Ci czuwa jak płomyk lampki wiecznej
ja za chwilę modlitwę jak świecę zapalę,
by - gdy ciemno - było jaśniej i bezpiecznej.
Wiesz, moja wiara jest czasem jak ognisko
z kręgiem przyjaciół, piosenką...
A czasem jest tylko gasnącą iskierką,
jakby noc pogasiła we mnie już wszystko...
Przypomnij mi, proszę, staruszka Symeona,
co nazwał Jezusa światłem Niegasnącym
gdy moja wiara, jak lampka zgaszona,
zapomniała o Bogu jaśniejszym niż słońce.
Pokaż mi w ciemności żywy ognik wiary
niesiony przez Maryję na przekór złym mocom,
których magiczne jakieś czary i mary
niestraszne są komuś, kto modli się nocą.,
A w dzień pomóż się nie bać
tych z sercem zgaszonym, co chcą złym śmiechem
zgasić mi wiarę i nadzieję...
Rozkołysz w moim sercu wielkanocne dzwony
i powtarzaj: ten zwycięża, kto ostatni się śmieje!
Ale i przyjaciół nie zabrakło, odwiedziny w szpitalu, w domu pokazały, że otaczają mnie na tym świecie jeszcze wspaniali, wrażliwi ludzie,
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


...nie chyba, a na pewno ochronił Cię Twój Anioł Stróż...
OdpowiedzUsuńA Przyjaciele...po to są!
http://www.youtube.com/watch?v=GNi1jwgZkwc
Serdeczności :)
Miałaś lot... ktoś Cię złapał przy lądowaniu. Trzymaj się i kuruj i pamiętaj, że nic nie dzieje się bez przyczyny.
OdpowiedzUsuńściskam mocno i posyłam Dobrą Energię!
mialas duzo szczescia!
OdpowiedzUsuńOj, Ty nie blondynko miałaś dużo szczęścia :))), na szczęście. A tak serio, to zdrowiej i lecz swoje siniaki i nie rób już takich numerów. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńOjej! Dobrze ze Aniol czuwał!
OdpowiedzUsuńTez bym wlazła na ten strych. Mówi się, gdzie diabeł nie może pośle babę. A na poważnie. Całe szczęście, że nic się nie stało. Kuruj siniaki. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńAnioł Stróż czuwał nad Tobą.Życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
OdpowiedzUsuńCzłowiek jest bardziej odporny niż wielu uważa, niemniej jednak szczere kondolencje i życzę szybkiego powrotu do pełnej sprawności.
OdpowiedzUsuńAnioły istnieją ,wiem to od lat.
OdpowiedzUsuńMiałam kiedyś wypadek,jechałam rowerem pasem do tego wyznaczonym i wpadł na mnie samochód,poturbował mnie okropnie i cud,że na trzypasmowej ulicy ,w centrum Berlina,w godzinach szczytu,nie było innych aut,które by po mnie przejechały...:)
Trzymam za Ciebie kciuki,wracaj do zdrowia,dbaj o siebie i uważaj :)
Szybkiego powrotu do zdrowia życzę:)
OdpowiedzUsuńBędzie dobrze !
OdpowiedzUsuńNawet motyle czasami ulegaja prawom grawitacyjnym...ale cale szczescie,ze jestes cala wiec ciesze sie. Sciskam serdecznie
OdpowiedzUsuńTo prawdziwe szczęście w nieszczęściu.Twój Anioł stróż czuwał nad Tobą masz za co dziękować Bogu bo mogło się skończyć bardzo tragicznie.Wracaj Wandziu szybko do zdrówka.Pozdrawiam Was serdecznie.
OdpowiedzUsuńJak już mówiłam, szczęście w nieszczęściu, że tylko tak się skończyło.
OdpowiedzUsuńWkrótce zapomnisz o przykrej przygodzie. Musisz jednak bardziej uważać. Niestety kiedy "doroślejemy" zręczność już nie taka.
Pozdrawiam.
Mnie ze wszelkich opresji ratuje mój Tato, który zawsze pojawia się przy mnie z nicości, zawsze zdąży, pomoże, uratuje. Nie wiem, jak to się dzieje, ale wierzę w to głęboko.
OdpowiedzUsuńMatko! Cale szczescie, ze skonczylo sie tylko na potluczeniach! Ze pod spodem byly schody i nie spadlas od razu na nizsze pietro!
OdpowiedzUsuńZdrówka!
OdpowiedzUsuńzdrówka, oj tak najbardziej potrzebujemy kogoś w trudnych sytuacjach ale cięzko o taką osobe niestety...
OdpowiedzUsuń