14 sierpnia 2013

AKTUALNOŚCI


W domu praca posuwa się w spokojnym tempie, pogoda pozwoliła wejść na dach i zabrać się za uszczelnienie komina. Nie był uszczelniany chyba od 100 lat:(
Ludwik, pomysłowy Dobromir skonstruował drabinkę do drabiny i siedzi na dachu , klejąc bloki kominowe.


Mośka znów "pochorowana" jeździmy na zastrzyki , a pod domem kręcą się absztyfikanci. Jeden to chyba urwał się spod budy , bo przyszedł z dwumetrowym łańcuchem.... inny wykorzystał moment i wszedł do domu na piętro...ale panienka potraktowała go zębami i musiał uciekać....
Na froncie robótkowym też powoli się coś dzieje, pled skończony, poduszka także, tylko nie ma kiedy zrobić fotek....
A na drutach kardigan z moheru.... robi się szybko bo na 6 ,z takiego motka....






W niedzielę byliśmy również w Marczowie, i  za każdym razem odkrywamy coś nowego, relacja będzie wkrótce.



4 komentarze:

  1. Dużo się dzieje. Gratulacje dla Ludwika za pomysł i dzielność. Mój mąż ma lęk wysokość i wszystkie prace kominowe jak i przycinanie drzew na dużej wysokości zleca sąsiadowi który jak małpka wszędzie wejdzie.Czekam na zdjęcia prac robótkowych. Dobrego dnia życzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. ...oby tylko pogoda sprzyjała:)
    Kiedy patrzę na Ludwika na dachu staje mi przed oczami mój śp. Tata, często bywał na dachu...a to dachówki poprawiał, a to komin przeczyszczał, a to antenę ustawiał, bo ta po każdym wietrze zmieniała swą pozycję...eh, jakże dawno to było....
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Matko. Jak moj maz tak wlazi na dach to mam serce w gardle... :)

    My nasza suczke wysterylizowalismy, bo mamy nieogrodzona posesje i balam sie wlasnie stada takich "konkurentow" pod drzwiami dwa razy do roku... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na dachu by mi serce stanęło. Podziwiam!

    OdpowiedzUsuń