20 sierpnia 2013
IZBA PRZYJĘĆ
W ubiegły piątek przeżyłam chwilę grozy....a zaczęło się niewinnie....
Ludwik był umówiony do dentysty na wyrwanie zęba, pojechaliśmy, wszystko pięknie się udało, nie bolało, więc byliśmy bardzo zadowoleni. Bo L. ma problem z leczeniem zębów.... tym razem ucieszyliśmy się , że poszło tak gładko. Dentysta kazał zażyć witaminę K jak najszybciej, więc po przyjeździe do domu L. ją łyknął....
Ale i dodatkowo kupił suplement magnezu i potasu, bo zażywamy to oboje.
Siedzimy więc sobie w ogrodzie, zadowoleni, że tym razem się udało, a tu nagle L. mówi, że zaczyna go boleć pod mostkiem :(
mierzymy ciśnienie a tam wartości dużo powyżej normy.... no i strach - bo może to stan przedzawałowy....
szybko więc do auta i pojechaliśmy do szpitala....
Na izbie przyjęć szybko pobrali krew do badania, lekarka wprawdzie wykluczyła po monitoringu zawał ale....
ja siedzę na korytarzu, widzę jak lekarze wchodzą i wychodzą a ja nie wiem co się dzieje....wiadomo strach ma wielkie oczy
W końcu pielęgniarka wychodzi i mówi....proszę wejść do męża....
wchodzę do pokoju obok i szok.... L. leży podłączony do kroplówki na co najmniej 2 godziny kapania.... ale mówi , że czuje się lepiej...Przesiedziałam więc przy łóżku te godziny, w międzyczasie spłynęły wyniki - na szczęście dobre...
no i po wszystkim powoli wróciliśmy do domu.
Nie wiem co było przyczyną tego stanu, czy podane znieczulenie, czy ta nieszczęsna wit. K, czy stres.....
najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło....
Ale kolejny raz los dał nam prztyczka w nos.
Siedząc na korytarzu nie omieszkałam zrobić zdjęcia windy szpitalnej i klucza.... rodem z Alternatywy :)
ale pani doktor bardzo sprytnie i szybko potrafiła te drzwi tym kluczem otworzyć....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
dobrze, ze nic powaznego:)
OdpowiedzUsuńPiękne,że tak się nawzajem wspieracie i opiekujecie sobą :)
OdpowiedzUsuńA winda muzealna :)
Dobrze, że serce męża w lepszym stanie niż ta winda;))))
OdpowiedzUsuńDobrze, że to nie zawał. Życzę zdrówka panu Ludwikowi i dbajcie o siebie, jak tylko możecie.
OdpowiedzUsuńCieszę się że wszystko dobrze się skończyło. Zdrowia życzę panu Ludwikowi. Faktycznie drzwi jak z komedii "Alternatywy".Zasyłam pozdrowienia.
OdpowiedzUsuńDużo zdrówka i mniej przygód w takim klimacie :)
OdpowiedzUsuńKilka lat temu byłam u dentysty wyrywał mi zęba, wyrwał i pokazał mi go i... zemdlałam. Okazało się, że dali mi za dużą dawkę znieczulenia, ja ważyłam jak mokry kurczak. Wizyty w szpitalu nie zazdroszczę, to zawsze jest stres, dla mnie ogromny, a jeszcze jak komuś bliskiemu coś się dzieje, to już w ogóle... krew mi odpływa.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zdrowia życzę!
Według mnie to reakcja na stres, który był tłumiony. Zemdlałam po wyrwaniu zęba dwa razy, raz po wyjściu z gabinetu, raz na schodach, po przyjeździe do domu. Lekarz powiedział, że mam uprzedzać, bo zdarzyło się też w trakcie borowania. Dla wyjaśnienia - nie boję się dentystów i zabiegów.
OdpowiedzUsuńWitamy w Polsce :D
OdpowiedzUsuńmoze reakcja na schodzace znieczulenie? masz leb na karku moja droga :) lepiej pojsc zobaczyc czy nic sie nie dzieje niz obudzic sie z reka w nocniku :)
buziaczki :*
Bardzo mozliwe rzeczywiście, ze to stresowe. Dobrze, że juz wszystko pod kontrolą.
OdpowiedzUsuńpozdrowienia!
Takie sytuacje uzmysławiają nam,że życie jest bardzo kruche. Należy się zatem cieszyć każdą chwilą! Serdeczności.
OdpowiedzUsuń...najważniejsze, że wszystko skończyło się dobrze!
OdpowiedzUsuńWinada szpitalna toż to relikt PRL...ciekawy zabytek:)
Serdeczności i buziaki:)
Jak dobrze, że tak się skończyło!!Zdrowia!;)
OdpowiedzUsuń" Szlachetne zdrowie nikt się nie dowie .... " dobrze że tak się skończyło !
OdpowiedzUsuńGdybym nie wiedziała to obraz na zdjęciu umieściłabym w jakichś latach osiemdziesiątych
OdpowiedzUsuńSamo życie, trochę przykrych doznań, a też absurdy niedofinansowanej służby zdrowia
OdpowiedzUsuńJakie to miasto? Może pojadę tam, aby nagrać film jazdy windą.
OdpowiedzUsuń