Hahaha... dobre zdjęcia :) Mi kiedyś znajomi opowiadali jak kot im zaginął, szukali pół dnia, w końcu stwierdzili, że pewnie poszedł się gdzieś poszwędać i wróci. Jakież było zaskoczenie po otwarciu lodówki... :D (uprzedzając pytania - kot nie odniósł żadnych obrażeń)
Glonek haha ;d śmiać nam się chciało jak zaczął wariować i jeździć na tej szybie ;D
OdpowiedzUsuńA kicia fajniusia widać że lubi ciepełko!
hihihi:) U moich rodziców kotka lubiła siedzieć w pralce:)
OdpowiedzUsuńDzięki za tupajowy temat! Kicia pozdrawia!:)
OdpowiedzUsuńChyba jej tam dobrze, ale nie przygrzej jej za bardzo :)))
OdpowiedzUsuńZnam historię o kocie w praniu. Niestety nie przeżył tej przygody. Bidulek. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńKoty się kocha, a nie piecze:-))))
OdpowiedzUsuń...kici wiadomo, ciepełka szukają, moja kocica wchodziła na piec kaflowy:) Świetnie złapałaś na "gorącym uczynku" swoją :)
OdpowiedzUsuńSerdeczności:)
Hahaha... dobre zdjęcia :) Mi kiedyś znajomi opowiadali jak kot im zaginął, szukali pół dnia, w końcu stwierdzili, że pewnie poszedł się gdzieś poszwędać i wróci. Jakież było zaskoczenie po otwarciu lodówki... :D (uprzedzając pytania - kot nie odniósł żadnych obrażeń)
OdpowiedzUsuńAle jej sie upieklo ;) moich rodzicow kocurek uwielbia wlazic do pralki.
OdpowiedzUsuńAle jej sie upieklo ;) moich rodzicow kocurek uwielbia wlazic do pralki.
OdpowiedzUsuńTam jeszcze moich kotów nie było ;-)))
OdpowiedzUsuńNo i ja takiego piecucha nie widziałam :))))
OdpowiedzUsuń