MOJA OSOBISTA TRĄBA POWIETRZNA :))))
Wczoraj wieczorem Mośka zadławiła się kawałkiem kości..... sami nie daliśmy rady jej pomóc, więc szybko, w kapciach do auta i pojechaliśmy do weterynarza 7 km....
Tam nie dała sobie zajrzeć do pyska więc zapadła decyzja żeby ją uśpić..... dostała dawkę "końską" i miałam z nią chodzić po podwórku aż zacznie "mięknąć"
chodzę ja sobie z nią, chodzę a tu nic..... pan weterynarz wygląda i pyta i co ? słania się ?
nie.... spaceruje....
noo dostała dużą dawkę, byk 300 kg po niej się kładzie a ona nic?
ano nic.....
więc jeszcze jeden zastrzyk ...... i czekamy
spaceruje z nią, spaceruję.....
pan weterynarz wygląda i mówi no nie....powinna już leżeć jak szmata a ona nic....
ale po jakimś czasie pozwoliła sobie zajrzeć do pyska w międzyczasie zmiatając kocią karmę z miseczki....[ złodziejka]
i...chyba to pomogło + stres.....
w aucie leżała bidula , ale w domu po godzinie było już dobrze
najedliśmy się strachu przez to jej łakomstwo....
ale TWARDA Z NIEJ SZTUKA .....to wiemy hi hi
Ludwik jechał niedawno do Lubiatowa w swoich sprawach więc i ja zabrałam się z nim, jest tam piękny pałac, remontowany i odnawiany no i wspaniałe drzewa w parku....
a w domu ?
w domu praca, kładziemy panele w pokoju..........
oczywiście z asystą Mośki....
Prusice i walący się płotek..... mam zdjęcia i wiosenne i jesienne , i zawsze mnie zachwyca, kiedy tamtędy przechodzę....
Biedna pieska. Tyle stresu ale dobrze, że weterynarz pomógł.
OdpowiedzUsuńU nas też wieje, chlapa pod nogami.
Czapka fajna, energetyczna, choć kolory nie moje. Płot taki wiejski, ja nie mam niestety takich plenerów do fotografowania. Proszę uściskać Mośkę i nie dawać je kosteczek. Buziaczki
Ale zachwycający płot!!!
OdpowiedzUsuńNo to "najedliście się strachu" z pieskiem, nie zazdroszczę. Najważniejsze, że skończyło się dobrze. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTowarzyski pies i jak widać pomocny
OdpowiedzUsuń...ależ się u Was dzieje...!
OdpowiedzUsuńSerdeczności:)
biedny psiak, ale grunt ze dobrze sie skonczylo:)
OdpowiedzUsuńZwierzęta są nieprzewidywalne, wiem coś o tym!
OdpowiedzUsuńPłotek cudnie się wali. Zrób fotki w zieleni, za jakiś czas oczywiście.
Opowieść o psinie...mnie powaliła...
OdpowiedzUsuńA potem zdjęcia pałacu...znowu powalona...;)
Pozdrawiam ciepło...
HI, hi, hi Twoja Mośka przypomniała mi przygodę z usypianiem nie samej. Otóż miałam mieć zabieg, do którego niezbędna jest całkowita narkoza. Dostałam tabletkę nasenną- nic. Dostałam kroplówkę- nic. Leżę już na stole, lekarze w maskach i w rękawiczkach czekają, a tu nadal nic się nie dzieje! W końcu doktor mówi: ,,Może by już pani zasnęła, ile tu będziemy czekać? Taka dawka konia by zmogła!" Ja na to ,, A ja się w nocy wyspałam i teraz spać mi się nie chce". ,, Tak? To zaraz zobaczymy"- po czym anestezjolog wskoczył dupskiem na łóżko tuż za moją głową, założył mi maskę na twarz i było po mnie. Ubaw miało pół szpitala.A taka chciałam być dzielna:) Pozdrowienia dla Mośki.
OdpowiedzUsuńKomplet rewelacyjny! Te kolory żyć dają weselej!
OdpowiedzUsuńMośkę ucałuj ode mnie!