29 stycznia 2013

A U NAS...........


MOJA OSOBISTA TRĄBA POWIETRZNA :))))

Wczoraj wieczorem Mośka zadławiła się kawałkiem kości..... sami nie daliśmy rady jej pomóc, więc szybko, w kapciach do auta i pojechaliśmy do weterynarza 7 km.... 
Tam nie dała sobie zajrzeć do pyska więc zapadła decyzja żeby ją uśpić..... dostała dawkę "końską" i miałam z nią chodzić po podwórku aż zacznie "mięknąć" 
chodzę ja sobie z nią, chodzę a tu nic..... pan weterynarz wygląda i pyta i co ? słania się ? 
nie.... spaceruje....
noo dostała dużą dawkę, byk 300 kg po niej się kładzie a ona nic?
ano nic.....
więc jeszcze jeden zastrzyk ...... i czekamy
spaceruje z nią, spaceruję.....
pan weterynarz wygląda i mówi no nie....powinna już leżeć jak szmata a ona nic....
ale po jakimś czasie pozwoliła sobie zajrzeć do pyska w międzyczasie zmiatając kocią karmę z miseczki....[ złodziejka]
i...chyba to pomogło + stres.....
w aucie  leżała bidula , ale w domu po godzinie było już dobrze
najedliśmy się strachu przez to jej łakomstwo....
ale TWARDA Z NIEJ SZTUKA  .....to wiemy hi hi

Ludwik jechał  niedawno do Lubiatowa w swoich sprawach więc i ja zabrałam się z nim, jest tam piękny pałac, remontowany i odnawiany no i wspaniałe drzewa w parku....




a w domu ?
w domu praca, kładziemy panele w pokoju..........

 
oczywiście z asystą Mośki....

 
a to moja nowe dzieło , zachciało mi się trochę kolorów, golf jest podwójny , więc ciepły






 Natomiast to jest moje ulubione miejsce do fotografowania....
Prusice i walący się płotek..... mam zdjęcia i wiosenne i jesienne , i zawsze mnie zachwyca,  kiedy tamtędy przechodzę....

10 komentarzy:

  1. Biedna pieska. Tyle stresu ale dobrze, że weterynarz pomógł.
    U nas też wieje, chlapa pod nogami.
    Czapka fajna, energetyczna, choć kolory nie moje. Płot taki wiejski, ja nie mam niestety takich plenerów do fotografowania. Proszę uściskać Mośkę i nie dawać je kosteczek. Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
  2. No to "najedliście się strachu" z pieskiem, nie zazdroszczę. Najważniejsze, że skończyło się dobrze. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Towarzyski pies i jak widać pomocny

    OdpowiedzUsuń
  4. ...ależ się u Was dzieje...!
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  5. biedny psiak, ale grunt ze dobrze sie skonczylo:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zwierzęta są nieprzewidywalne, wiem coś o tym!
    Płotek cudnie się wali. Zrób fotki w zieleni, za jakiś czas oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  7. Opowieść o psinie...mnie powaliła...
    A potem zdjęcia pałacu...znowu powalona...;)
    Pozdrawiam ciepło...

    OdpowiedzUsuń
  8. HI, hi, hi Twoja Mośka przypomniała mi przygodę z usypianiem nie samej. Otóż miałam mieć zabieg, do którego niezbędna jest całkowita narkoza. Dostałam tabletkę nasenną- nic. Dostałam kroplówkę- nic. Leżę już na stole, lekarze w maskach i w rękawiczkach czekają, a tu nadal nic się nie dzieje! W końcu doktor mówi: ,,Może by już pani zasnęła, ile tu będziemy czekać? Taka dawka konia by zmogła!" Ja na to ,, A ja się w nocy wyspałam i teraz spać mi się nie chce". ,, Tak? To zaraz zobaczymy"- po czym anestezjolog wskoczył dupskiem na łóżko tuż za moją głową, założył mi maskę na twarz i było po mnie. Ubaw miało pół szpitala.A taka chciałam być dzielna:) Pozdrowienia dla Mośki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Komplet rewelacyjny! Te kolory żyć dają weselej!

    Mośkę ucałuj ode mnie!

    OdpowiedzUsuń