W niedzielę wiadomo - prawie nigdy nie ma nas w domu. Tym razem wędrówka wiodła do Płoniny, gdzie oglądaliśmy również dom do zamieszkania. Ale wiadomo - nas bardziej interesował zamek Niesytno i pałac....
Po rozmowie z miłym sąsiadem sprzedawanej nieruchomości ruszyliśmy do zamku, jest on już w tej chwili w rękach prywatnych, ogrodzony i nie można za bardzo tam się dostać na własną rękę , ale sympatyczny"przewodnik" mieszkający obok i opiekujący się zabytkiem miał klucze i pozwolił nam na wejście i fotografowanie. Sam służył za przewodnika, opowiedział jak to np. wyszabrowany portal z bramy nad głównym wejściem ma powrócić do Niesytna. A swoja drogą jak to jest , że w naszym kraju kradnie się piękne stare elementy z jednego zabytku aby je umieścić w innym odrestaurowywanym - swoim. ?
Tak jest i tutaj, portal znalazł się w ....
http://niesytno.pl/index.php/aktualnosci/148-portal-wraz-z-kartuszem
http://niesytno.pl/index.php/aktualnosci/142-awantura-o-portal
i ma powrócić na swoje miejsce....do Płoniny
jeszcze w latach 1968 .... przebywały tu dzieci na kolonii....
dzisiaj ruiny straszą spalonym wnętrzem. Dobrze, że coś w tej materii zaczyna się dziać, ruszyły prace remontowe....
http://niesytno.pl/
ciekawa historia zamku jest opisana tutaj...
http://www.zamkipolskie.com/plon/plon.html
| idziemy za przewodnikiem - wbrew tabliczce.... |
| zamek zbudowano na litej skale |
| Mosia penetruje ruiny |
| budynek bramny... |
| 400- letnia lipa przed głównym wejściem, w oddali widać ślad po kartuszu i portalu.... |
| zamek widziany "z drogi".... |
| ....i okolica |
...jaka szkoda...:(
OdpowiedzUsuńOkolica przepiękna, nic tylko tam w tym iście sielankowym klimacie żyć :)
Serdeczności zasyłam:)
Ten zamek to kiedyś był piękny, tak mi się wydaje po pozostałościach murów. Wart byłby odbudowania.
OdpowiedzUsuńale widoki....
OdpowiedzUsuńOkolica piękna. Sama mogłabym mieszkać gdzieś wśród takich pagórków. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńpiękny! fajnie,że udało się go Wam zwiedzić :)
OdpowiedzUsuńWidzę zwiedzasz moje okolice .W tym zamku parę lat temu mój mąż pracował na koloniach .Po pożarze ruiny.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń