22 września 2011

PRASA

Właściwie to nie czytam obecnie żadnych gazet ani prasy kolorowej: po pierwsze wszędzie większość reklam przesłania treść , też zresztą mierną, a po drugie czerpię wiadomości z netu.
Ale jest jedno czasopismo, które kupuje z powodu krzyżówki. Bardzo lubię je rozwiązywać, są w nich hasła podchwytliwe, oparte na skojarzeniach.... i udaje mi się zawsze je rozwiązać.
Wczoraj powinna moja gazetka być w kiosku, - ale nie była.... zawiedziona przyjechałam do domu, no a dziś nie jechałam do miasta. Pojechał tylko Lutek jak codziennie rano - po chleb i swoja prasę. Jakże byłam dziś pozytywnie zaskoczona kiedy wysiadając z samochodu trzymał w ręku ...i moją gazetkę :)
Oczka mi się uśmiechnęły, ....może to i dziwne dla kogoś, ale ja doceniam pamięć  mojego mężczyzny, właśnie z takich drobnych gestów  składa się wspólne życie,
myślenie nie tylko o sobie ale i o drugiej osobie. Nie wspomnę też,  że przywozi również specjalnie dla mnie mój ulubiony chlebek.
 Ostatnio gotowałam leczo z przepisu Marysi.... bardzo udane, jest już w słoikach w piwnicy, zrobię fotki  to wstawię.... Bardzo dziękuję Marysiu , piękne są takie netowe znajomości, zwłaszcza jeżeli podobnie patrzy się na świat i przyrodę.
Blog Marysi http://naszepogorze.blogspot.com/ jest ciepły , wspaniale ilustrowany i bardzo lubię go czytać. Czuję pokrewną duszę....
U mnie zaczyna być jesiennie, dziś umyłam i udekorowałam jedno okno w kuchni darami przyrody, tez muszę zrobić foty...
a to ja.... na jesiennym spacerze, wiało niemiłosiernie....

 
dzika róża zakwitła maleńkimi kwiatkami, ślicznie wygląda z czerwonymi owocami i różowymi płatkami
jeszcze nie całkiem jesienna droga
a to moja kolejna robótka, chusta z resztek wełny, ciepła i kolorowa

 a na drutach kolejny sweterek ,

1 komentarz:

  1. Wspaniały jest Twój partner.Spacer z pieskiem też był z pewnością przyjemny, mimo wiatru. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń