24 września 2011

PORAŻKA

I to całkowita, wczorajsza wiadomość ścięła mnie z nóg..... żyłam w świadomości od lat że sytuacja jest "jaka jest" a okazała sie zupełnie inna. Przepłakałam prawie całe popołudnie, nawet wieczorem nie zrobiłam Ludwikowi kolacji bo zaszyłam się w swoim pokoiku aby oswoić się i przepłakać  problem. A tak bardzo mi zależało aby nareszcie móc żyć  ......
Ludwik mnie pociesza ale mnie jest strasznie przykro,
Chociaż tłumaczę sobie jak zwykle, że to co mam dostać od Losu to i tak dostanę, widocznie nie jest jeszcze pora,  albo mam do przerobienia jakąś karmę.
Co nie znaczy że boli mnie bardzo serce ... i fizycznie i psychicznie.

znalazłam mądry cytat:
"Kiedy Bóg chce ci zrobić podarunek, zwykle opakowuje go w kłopot. Im większy podarunek otrzymujesz, tym większym kłopotem Bóg go maskuje."Norman Vincent Peale

być może , że i tym razem tak się stanie  ...

a Tobie Luteńku dziękuję , że jesteś  i mnie wspierasz ...a   .....

2 komentarze:

  1. Czy ta porażka jest warta tylu łez ? Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej :-). Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  2. Smuteczki dopadają nas w życiu, tak było jest i będzie. Każdego wcześniej czy później jego smutek dosięgnie. Ja tez mam teraz okres nie najweselszy, zmagam się z myślą i poczuciem, że lata płyną i pomału się"psuję". Ponieważ spadło to na mnie znienacka jakoś dziwnie się czuję i krok od załamania byłam, ale słucham dobrych ludzi i wiem że nie trzeba się poddawać. Trzeba zobaczyć tę jasną stronę życia, naprawdę każdy medal ma dwie strony, nawet gdy początkowo wydaje się,że jej nie ma. Moje motto " nie ma tego złego co by na dobro nie wyszło" przez wiele lat pomaga mi egzystować na tym świecie. Moja mamusia mawia tak, popłacz sobie, popłacz a potem wstań i...alleluja i do przodu. Trzymaj się malutka, nie jesteś sama. Buziaki. Ania:)

    OdpowiedzUsuń