12 września 2011

DARY PRZYRODY

W tym roku jak nigdy dotąd..... hmm znów to słowo .....jem  do woli dary przyrody, owoce,  które smakują zupełnie inaczej niż te kupowane w sklepie.Tutaj są zrywane bezpośrednio z drzewa, krzaczka.... pachną słońcem i miłością.
Najpierw były czereśnie, wspaniałe, soczyste, czerwone, żałuję , że nie zrobiłam zdjęcia drzew, oblepionych owocami, ale mam fotkę na drzewie, z Mosią, która wspaniale wchodzi po drabinie...
później agrest, brzoskwinie, teraz  maliny, śliwki, gruszki, jabłka, winogrona..... wszystko z własnego ogrodu,



Szczęśliwi są ci , którzy potrafią docenić własny kawałek ziemi,  ogród, sad....
w mieście wszystko wygląda inaczej.
Tutaj dostrzegam to dobrodziejstwo posiadania własnej ziemi, a kiedy jeszcze Ludwik przyniesie mi w dłoniach garść pachnących  poziomek zebranych porankiem pod własną radiostacją,  czy teraz jesienią orzechy z leszczyny, które obrane podaje mi wprost do buzi..... czegóż  można więcej pragnąć ?

 

Owoce jesieni

Jabłek buzie rumiane,
Gruszek sople, łezki.
Noce liściem szemrane,
Świt nieba niebieski.

W lasach kalin korale,
Róż kaiki, szkarłatne.
W babim lecie traw- szale.
Tarniny granatne.

Grona cierpkich jarzębin,
I rajskie jabłuszka.
I żołędzie od dębin.
Dzika drzemie gruszka.

Leszczyn owoc- orzechy,
Świerków świece- szyszki.
Zerka spośród liść, strzechy.
Bzu jagody- mniszki.

Lśnią łaciate kasztanki,
Po drodze, na miedzy.
Olszy czarnej- baranki,
Sosny szyszki- szpiedzy.

Głogu drobne cekiny,
Oczka purpurowe.
W korze ściętej brzeziny,
Opieńki miodowe.


Józef Bieniecki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz