26 stycznia 2009

SMUTEK


Jest mi dzisiaj bardzo ciężko na duszy, właściwie to nie wiem z jakiego powodu. Pewnie nałożyło się kilka nierozwiązanych problemów i brak możliwości ich rozwiązania pewnie do końca życia.
Może to moja podświadomość każe się wyciszyć i zapaść w letarg ?
Brak radości , smutek, odzywa się moja nierozłączna przyjaciółka - depresja-, nie mogę jej się pozbyć mimo usilnych starań. Były kiedyś leki, teraz staram się ich raczej nie stosować , lecz przyjdzie mi z nią żyć do końca życia.... niestety....
Mam tego świadomość i jest mi z tym jeszcze gorzej.....Czasami chciała bym już przejść na drugą stronę tęczy, powstrzymuje mnie jednak przed tym moje nieletnie dziecko... nie mogę pozostawić jej samej , bo wiem,że nikt się nią nie zaopiekuje....
A ciemne chmury zbierają się w mojej duszy, trawią ją , spalają...
Nie ma na to lekarstwa, nawet przyjaciele o tym nie wiedzą, bo staram się ukrywać swoje złe nastroje. Każdy ma przecież swój krzyż, który niesie....
Jutrzejszy dzień będzie dla mnie trudny... nie wiem , jak się rozwinie sytuacja....
Dwa lata wstecz byłabym w skowronkach, dzisiaj patrzę ponuro i bez emocji.Czyżbym aż tak bardzo się zmieniła ?
Samotność wyszlachetnia umysł i rozjaśnia widzenie rzeczy.Widzę więc zbyt wyraźnie i za dokładnie .
Czuję się bardzo samotna, choć w rzeczywistości otoczona ludźmi.Ten, kto nie jest kochany,zawsze jest samotny wśród tłumu.To słowa George Sand.Jakże mi bliskie....

Miłość i samotność
Wzięły się pod ręce jak siostry
Idą noga w nogę
Nie rozdzielaj ich
Nie szarp. Łapy przy sobie
Miłość bez samotności
Byłaby nieprawdą
Samotność bez miłości rozpaczą
J.Twardowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz