14 stycznia 2009

KLAPA


No i usunęłam sobie całe swoje archiwum !!!!!
chyba się załamię, to część mojej historii....
Nie wracam już do tego, choć mi żal, że półroczna praca poszła na marne.
Widocznie powinnam zacząć wszystko od początku....

Wszystko zaczęło się we wrześniu, skumulowało się we mnie tyle żalu i samotności, że postanowiłam pisać blogowy pamiętnik. Pierwsze żale wylałam słuchając koncertu
skrzypcowego Paganiniego nr 5 A minor....Byłam wówczas na skraju załamania nerwowego, nikt mnie nie rozumiał , nikt nie wiedział , że umiera moja dusza.
I chyba Bóg wysłuchał mojej prośby , wysłał na ziemię wysłannika L, który cichą nutą stanął obok mnie dnia ..... Data wiekopomna.....
Chyba wówczas nastąpiło coś, czego nie umiem racjonalnie wytłumaczyć do dnia dzisiejszego.

Prosiłam Boga o wodę,
Dał mi ocean.
Prosiłam Boga o kwiat,
Dał mi ogród.
Prosiłam Boga o drzewo,
Dał mi las.
Prosiłam Boga o przyjaciela,
Dał mi CIEBIE.

te słowa znalezione w necie pasują do sytuacji jaka się wytworzyła.
Czerpię z tego oceanu moc ducha, rozkwitają we mnie kwiaty , otrzymałam piękne drzewo....czegóż oczekiwać jeszcze ?
Ano tego, że jedyną przeszkodą jest odległość i pewne tajemnice.....
L. jest tylko dla mnie, nie ogląda świata zewnętrznego, ale jest żywym i pięknym osobnikiem.

Błogosławiony niechaj ów dzień będzie,
Czas,miejsce, chwila, miesiąc i rok cały,

Gdy mnie poraził na zawsze i wszędzie

Blask dwojga oczu, które mnie spętały.
Francesco Petrarca

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz