23 stycznia 2009


Po dzisiejszej rozmowie sprawa się "niby" wyjaśniła....
ale na tym przykładzie dosadnie widać, jak różne są interpretacje i oczekiwania .....
Ja - uczuciowo podchodzę do sprawy,przeżywam / może i niepotrzebnie/ pragnę aby mnie ktoś pocieszył...
?
Boszszszszs, załamać się idzie. Toż to klasyczny przykład dla psychologa !!!!
... w domu jest w zasadzie milczenie, a my mamy tematów bez miary, brakuje nam tylko czasu na te rozmowy.Ja w ten sposób uzupełniam swój niedosyt intelektualny ....niezbyt to częste ale zawszeć coś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz