to wspomnienia napisane przez Joannę Olczak - Ronikier..... długo czekałam na wypożyczenie tej książki, aż za którymś razem w bibliotece pani bibliotekarka przyniosła ją z zaplecza..... tak, tak i teraz dobre książki dostaje się , z pod lady jak za starych dobrych :( czasów.....
Przeczytałam ją jednym tchem.....
jak pisze Andrzej Wajda ...pracowici pozytywiści i romantyczni szaleńcy, którzy znaleźli się w trybach totalitaryzmów : komunistycznego i hitlerowskiego....
i jeden i drugi siał śmierć i tortury za samo bycie Żydem, Polakiem....
wbił mi się w pamięć fragment książki , kiedy nieślubny syn Maxa, Pietia , który przeszedł gehennę jako dziecko i młodzieniec, zapytany przez autorkę, o swój pobyt w Związku Radzieckimi odpowiedział....
cytat
nie! mówienie o przeszłości mnie nie boli, znacznie bardziej dolega milczenie. To wszystko , co się wtedy wydarzyło, nie powinno zostać zapomniane.
więc jak to jest ? nie buntuje się , jaki mu przypadł los w udziale ? Nie oskarża ojca o złamanie życia matce ? O swoje bezdomne dzieciństwo ?
- Ojciec ? zawdzięczam mu swoje istnienie - mówi - Za swoje przekonania zapłacił najwyższą cenę. Matka go kochała....
...a ja ? Te wszystkie przejścia bardzo mnie zahartowały. Nikt mi niczego nie ułatwiał.Nie prowadził za rękę.Nie należałem do partii.Nie byłem oportunistą. Nikogo nie skrzywdziłem.Wszystko co osiągnąłem, zawdzięczam tylko sobie. Uważam się za szczęśliwego człowieka. Wiodłem i wiodę udane życie.
...jednego tylko nie mogę pojąć - dlaczego ojciec nie uczył spokojnie matematyki, zamiast wdawać się w tę beznadziejną sprawę, która zrujnowała życie milionom ludzi. Czy był taki ograniczony ? Czy taki ślepy ? Czy widział tylko to , co chciał zobaczyć ? Dlaczego ściągnął tyle nieszczęść na swoją rodzinę ?
I on i ja dobrze wiemy, że nie ma odpowiedzi na te pytania. Nie nam oceniać wybory sprzed lat. Nie nam wydawać sądy....
Zdumiewa mnie takie podejście, i jednocześnie imponuje, że można po tak okropnych przejściach [ dzięki ojcu komuniście] być tak silnym człowiekiem. I tak mądrze mówić o własnym ojcu. Jego już nic pewnie w życiu nie zaskoczy...
Pietia po roku 1989 pracował w Intytucie Chemii Organicznej w Moskwie.... Kiedy po latach reszta rodziny, dzieci wnuki, prawnuki spotkała się na "zjeździe rodzinnym w Toskanii, Pietia powiedział...
.......że uważa to spotkanie za wielkie zwycięstwo nad losem.Dwie diabelskie siły sprzysięgły się, żeby nas unicestwić. Totalitaryzm niemiecki mordował, totalitaryzm sowiecki zabijał i niszczył ludzi, a także zrywał więzi między nimi. Pozbawiał nie tylko godności i poczucia bezpieczeństwa, ale także przynależności społecznej, rodzinnej tradycji, własnej tożsamości.
Ludzie wykorzenieni, ogołoceni z pamięci, przywiązań, wartości przekazanych przez poprzdnie pokolenia nie wiedzą , po co żyją, i nie mają nic do przekazania swoim własnym dzieciom.....
Ten ostatni cytat można z powodzeniem odnieść do czasów obecnych.....
A teraz powiem dlaczego tak bardzo chciałam przeczytać tę książkę.....
W roku 1978 byłam z córką na wczasach w Zakopanem. Był listopad, zaczynała się zima.... mieszkałyśmy w Domu Bankowca, należącego do centrali PKO.
W tym samym domu wypoczynkowym przebywała na wczasach starsza pani z wnuczką, równolatką mojej córki... dziewczynka chyba miała na imię Marta albo Magda, teraz już nie pamiętam.
Pani pracowała w PKO w Chorzowie albo Katowicach....w każdym razie gdzieś w tej wielkiej aglomeracji. Była bardzo miłą i ułożoną starszą panią, widać było dobrze wykształcenie i maniery, rozmawiał nam się bardzo przyjemnie, kiedy dziewczynki sie bawiły, również posiłki jadłyśmy przy wspólnum stoliku.
I ta pani nazywała się Ronikier....
nie wiem czy jest krewną, czy dalszą rodziną autorki książki,
ale wpomnienie z Zakopanego zapadło mi w pamięci, po latach widzę oczami pamięci tę postać....
Musiała mieć w sobie to COŚ....skoro utrwaliła się na mojej "kliszy pamięci"


Klisza pamięci. To określenie pewnie ewoluuje bo młodzi nie wiedza co to klisza.
OdpowiedzUsuńNa mojej karcie pamięci pewnie tak to będzie brzmiało
Pozdrawiam
Widzę, że książka naprawdę warta jest przeczytania- muszę popytać w naszej bibliotece. Mówienie o przeszłości jest ważne, obecne pokolenia czasy te znają głównie z podręczników w wersji.. hmm... bardzo okrojonej, sztywnej. A ludzkie uczucia, emocje ich zwykłe zycie, borykanie się z codziennością też są przecież znaczącym elementem historii- zarówno naszego Narodu jak i ich samych... Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńhttp://niekoniecznie-perfekcyjnej-dolcevita.blogspot.com/
Czytałam dwa razy i przeczytam jeszcze raz. Cudowna proza, piękne historie.
OdpowiedzUsuńCiekawostka - pierwszy raz czytałam tę książkę na plaży w Chorwacji ponad 10 lat temu. Jej bohaterowie jeździli na wypoczynek do Abacji. Gdzie ta Abacja? Sprawdziłam. To dzisiejsza chorwacka Opatija, przed laty i teraz kurort gwiazd. Byłam blisko...
onet poleca?
OdpowiedzUsuńa wiesz ze onet jest niemiecki ?
wiem....ale taki napis był na okładce książki :(
OdpowiedzUsuń