10 września 2014

WSPOMNIENIA Z SZUFLADY..... MAMA



Moja mama i tata



Na rysunku mały domek
w domku dzieci śpią.
A na niebie tuż nad domkiem
gwiazdki dwie świecą.
Mama to ta gwiazdka mała,
drugą tata jest
Kiedy mama czasem mrugnie,
powtarza jej gest.
W zimnym świecie dają sobie
ciepło świecąc wraz.
A tym wszystkim obdarują dzieci,
 czyli nas.






MAMA.....

urodziła się na wsi pod Łuckiem w obwodzie wołyńskim....miała starszą siostrę i młodszego brata, mieszkała z mamą....nie pamiętam aby wspominała o swoim tacie....
Tak naprawdę, to żałuję,  że nie zapisywałam wspomnień swojej mamy, choć tych opowieści było bardzo mało, tak jakby mama chciała wymazać pewne fragmenty swojego życia z pamięci.Skończyła trzy klasy szkoły podstawowej....
Pracowała na wsi dorywczo , a to w polu u obszarników jak mówiła, albo u żydów, sprzątając, zapalając ogień na szabas....
Miała 16 lat kiedy wybuchła wojna, zaraz na jej początku została wywieziona z siostrą na przymusowe roboty do Niemiec.Do swojego domu rodzinnego nigdy już nie wróciła. I podkreślała,  że chyba sam Pan Bóg ją skierował na te roboty, bo nie przeżyła tragedii  rzezi wołyńskiej jak jej brat i mama..
Pobyt w niemczech jak opowiadała miała znośny, z racji tego , że potrafiła wyszywać , robić na drutach, bauerka nie pozwalała jej pracować w polu czy oborze..... robiła więc  swetry, czapki, rękawiczki, szyła, ubierała lalki..... tak tak, te lale siedziały później w pięknych sukniach w sypialniach na łóżkach. A dom bauerów był bardzo duży, wielopokoleniowy....
Nie narzekała więc na swój los za bardzo,  bo miała o wiele lepiej niz jej siostra i inni przymusowi robotnicy pracujący na gospodarstwie. 
Tam też , w tymże gospodarstwie pracował mój przyszły tata, tam się poznali.
Jednak po wyzwoleniu nie miała już gdzie wrócić....granica się przesunęła, Wołyń włączono do imperium.....
Dlatego też z którymś tam transportem pojechała w bydgoskie, na wieś, gdzie wracali jej towarzysze niedoli do swoich rodzin, tak trafiła na wieś J. niedaleko Wyrzyska.....
W rodzinie która ją przyjęła było chyba 8 dzieci, gospodarstwo na tamten czas bardzo duże, więc pracy miała sporo. Pilnowała dzieci, chodziła w pole, do kopania torfu no i robiła na drutach....
 Mój tato , który też nie wrócił w swoje rodzinne strony, tylko wyjechał na Dziki Zachód..... namówił ją aby przyjechała do niego.... 
no i tak to się zaczęło to ich wspólne  życie,  w jednym pokoiku na trzecim piętrze,  bez kuchni, a biały obrus  leżący w dzień na stole służył w nocy za prześcieradło....

z koleżanką żydówką jeszcze na Wołyniu

a to już na przymusowych robotach w Niemczech , z koleżankami

a to po przyjeździe do Polski , okolice Wyrzyska  
tutaj ze mną i naszą małą sąsiadką

12 komentarzy:

  1. ...śliczna kobieta...na Jej twarzy taka dobroć...!
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka piękna z niej była kobieta, ale i tata na zdjęciu wyglądał szykownie. Piękne wspomnienia. napisz coś więcej....

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie zdjęcia z szuflady , również mam ich sporo i często oglądam ze wzruszeniem.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Całkiem niedawno odkryłam na strychu album ze zdjęciami. Najgorsze jest to,że nie wiemy kto jest na zdjęciach bo nie są ani podpisane, ani nie mamy kogo zapytać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wzruszający wpis.
    Ja też jestem pełna wspomnień o Mamie, zwłaszcza że jest mi okrutnie ciężko, bo moja mama odeszła na zawsze kilkanaście dni temu. Zbieram się, żeby wszystko co pamiętam zapisać, bo "za chwilę" uleci z pamięci, a też nie mam już kogo zapytać o szczegóły z życia mojej Mamy.
    PS.
    Zaglądam czasem na Twojego bloga, ale pierwszy raz komentuję. Zdążyłam się połapać, że dobrze znasz Wałbrzych i chyba tu mieszkałaś, a więc jesteśmy krajankami.
    Pozdrawiam serdecznie, Małgosia

    OdpowiedzUsuń
  6. Kilka zdjęć a ile wspomnień
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytam jak jakas piekna ksiazke, napisz dalsze rozdzialy!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja staram się notować wszystko, skanuje zdjęcia dokumenty, robię drzewo genealogiczne. Zdarzało mi się codzić po parafiach i prosić księzy o wgląd do ksiąg parafialnych. Kiedyś marzyłam, by napisać książkę ze wspomnień dziadka. Teraz żałuje, bo brakuje mi na to czasu, a książka mogła być obszerna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzisz Bajeczna... za moich czasów ...brzmi strasznie :).... nie było komputerów, skanerów, aparat foto miałam dopiero około 1962 roku..... to co zdołałam zachowac to mam, ale żałuję całej reszty która przepadła....

      Usuń
  9. Chyba jestes podobna do mamy swojej! bardzo lubie takie wspomniniowe historie i stare zdjecia...pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie... bardzo pięknie, wzruszająco i uroczo opisałaś swoją Mamę i Jej wspomnienia. Masz cudowną pamiątkę w postaci zdjęć, są pewnie swoistym skarbem dla Ciebie. Widzę jednak, że nawet gdyby ich nie było, masz coś jeszcze piękniejszego, bo obraz Mamy wyryty w sercu już na zawsze i to nie ulegnie zniszczeniu, nie zgubi się i nie wyblaknie. Pozdrawiam serdecznie, dziękuję za cudowną podróż w czasie. Będąc już na moim blogu wiesz, że odnajduję się w takich klimatach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciepło piszesz o swojej mamie, a ja sama nie wiem czy bym tak też potrafiła jak Ty. U mnie w domu wiele zdjęć nie ma.. niestety..

    OdpowiedzUsuń