19 marca 2014

WIOSNA ????





W poszukiwaniu wiosny ruszylismy " w plener" wprawdzie po drodze do sklepu ale zawsze....:)
i co ? 
znalazłam kwitnącą magnolię.... kilka kwiatków nad strumykiem.... może mało , ale zwiastuny są.... na naszym bzie pojawiły się pierwsze pąki....
czyli wiosna....już jutro ....

pewna Panna Tulipanna pozna pewnie miejsce...




a zmieniając temat...
natrafiłam na pewien blog, i temat...
cytuję
"

gen patologiczny

Jestem w szoku. Właśnie zmarnowałam czas na czytanie największych bzdur świata.
Geny to potęga.
Geny patologiczne są silniejsze od naszych starań, od dawania przykładu.
Autor tej myśli chyba się trochę zagalopował w swoich rewolucyjnych poglądach. Nie odeślę Was Drodzy Czytelnicy do strony na jakiej przeczytałam ten przewrotny tekst, gdyż nie uważam, iż jest warty poświęcenia choćby jednej chwili. Jednakże gdybyście przypadkiem na niego trafili (bądź temu podobne) to informuję Was Kochani, że gen patologiczny nie istnieje!
Nawet w przenośni nie ośmieliłabym się użyć takiego terminu...

ponieważ swego czasu pisałam na ten temat, to może i  mnie  ten tekst dotyczy....:)
nie wiem skąd w młodych tyle arogancji i samouwielbienia , że jest się tym "najmądrzejszym, wszystkowiedzącym"
temat jest do dyskusji, bo pewnie różne strony mają na ten temat swoje osobiste zdanie, ale trzeba mieć trochę osobistej kultury do takiej dyskusji... nie tylko napisać..że to najwieksze bzdury swiata.
nie mam nic przeciw adopcji, wręcz przeciwnie cieszy mnie niezmiernie jak ktoś z miłościa pochyla się nad  drugim  , skrzywdzonym  człowiekiem , ale trzeba też mieć obraz z drugiej strony medalu.
Sama miłość i tzw. dobry przykład nie zawsze wystarczy, wiele jest świadectw autentycznych rodziców, którzy pomimo kopalni miłości nie potrafili zapanować nad tymi "złymi genami..."

tutaj wypowiedź takich rodziców...


Ostatnio w Gazecie Jeleniogórskiej z dnia 4 marca 2014 r  ukazał się artykuł..
NIKT NAS NA TO NIE PRZYGOTOWAŁ.... 52 tys. kary za nieudaną adopcję...
Małżeństwo po wszystkich stosownych badaniach w OA adoptowało dwóch chłopców, braci... i wydawało się,  że nareszcie rodzina będzie spełniona.
niestety zacżęły się z dziećmi  kłopoty, Ośrodek wg rodziców proszących o pomoc ...tejże nie udzielił....
Ośrodek zaś  podpierł się stosownymi przepisami.... fakt faktem , kiedy ustalono  konsultacje  w bogatyńskim Ośrodku Socjoterapii, było już za późno , bo nie było już kogo terapeutyzować, bo wkroczył sąd i skierował dzieci do pogotowia opiekuńczego.Adopcja zakończyła się totalną klęską,  a rodzicie adopcyjni zostali z rachunkiem wystawionym przez pogotowie opiekuńcze.
Fakt , że jest to skrajny przypadek, ale i w tym wypadku miłość i dobre wychowanie i przykład  nie poskutkowało.
Wiem, że wiele małżeństw potrafi wspaniale wychowywać takie adoptowane dzieci, ale pod warunkiem, że trafią na "dobry materiał genetyczny".
Zresztą wiele jest wypowiedzi własnie takich rodziców na forach adopcyjnych.
Ja życzyłabym aby każde dziecko otrzymało i dobre wychowanie i miłość...ale czy to jest realne?
Dlatego też nie wypowiadam się autorytatywnie w tym temacie, bazuję na osobistym doświadczeniu znanych mi rodziców adopcyjnych, na stosownej literaturze oraz wypowiedziach rodziców adopcyjnych.
I żadne tu moje "rewolucyjne poglądy"i przewrotny tekst...
Nie byłabym taka pewna pisząc, że 
cytat: Kochani, że gen patologiczny nie istnieje!










12 komentarzy:

  1. Moze wywolam burze w szklance wody...ale z doswiadczenia bardzo bliskiej mi rodziny wiem, ze wyksztalceni rodzice, oddani calym sercem, dusza, rozumem i pieniedzmi adoptowanemu synowi nie poradzili sobie z ta patologia zapisana w genach.... jestem pelna uznania i podziwu dla wszystkich rodzin tworzacych nowy dom, budujacych rodzine z dzieckiem adoptowanym- sama bym sie na ten krok nie zdecydowala! Wiem rowniez, ze moje wlasne dzieci to zlepek nas- malzenstwa ale rowniez dalszego pokrewienstwa i nie raz powiedzialam:"po kim ona-on taki/a jest???" i rowniez na wlasnym lonie mozna wychowac "zlo"- mimo tego latwiej to "zlo" zrozumiec, wyjasnic, usprawiedliwic... Moze ten przyklad w rodzinie spowodowal moje nastawienie? To co widzialam, slyszalam- wystarczy!

    OdpowiedzUsuń
  2. ...u mnie wiosna jeszcze się kryje:)
    Gen patologiczny istnieje...był o nim program naukowy...
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wobec moich doświadczeń nie zdobyłbym się na jednoznaczne genetyczne stwierdzenie
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna wiosna. Marzy mi się już taka prawdziwa, zielona, kwecista

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja dzisiaj te poszłam szukać wiosny. Nie wiem czemu ale zdawało mi się, że magnolia kwitnie dużo później. Chyba, że ja miałam styczność z inną odmianą.
    Co do tego genu nigdy nie wgłębiałam się w temat chociaż czytałam kilka razy na ten temat. Dużo cech dziecko odziedzicza po rodzinach. Może być cholerykiem, łatwo ulegać wpływom, mieć wybuchowy charakter, być zamknięte w sobie. I mimo tego, że będziemy chcieli pokazać mu inną drogę, uczyć je, starać się jak najlepiej wychować to charakter ciężko nam będzie zmienić.
    Moja mama zawsze powtarza, że wychowywali ją i jej rodzeństwo tak samo. Tyle samo obowiązków mieli, tak samo byli karani czy nagradzani, a mimo to każde z nich jest inne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam zapach magnolii..
    Nie było mnie 3 dni w domu, a dzisiaj wstając zobaczyłam,że wszystko kwitnie !!

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowna magnolia, a co do drugiego tematu czyli istnienia lub nie patologicznych genów znamy dwa przykłady potwierdzające niestety to co piszesz. Super rodzice adopcyjni, wczesne dzieciństwo całkiem spokojnie, jednak z wiekiem coraz poważniejsze problemy wychowawcze. W jednym przypadku syn adopcyjny (małżeństwa lekarzy inteligencja od wielu pokoleń, super warunki materialne i doskonały ciepły dom) odsiaduje wyrok dożywotniego więzienia za morderstwo. Druga znajoma rodzina również wielkie problemy wychowawcze z adopcyjną córką. Tak więc gen patologiczny to nie wymysł a rzeczywistość podparta dowodami, niestety.
    Pozdrawiamy : )

    OdpowiedzUsuń
  8. Złe geny istnieją, ale zwalanie wszystkiego na nie jest kompletną głupotą! To że ktoś pochodzi z patologicznej rodziny nie znaczy że będzie żył tak samo jak jego rodzice (choć często tak jest). Zresztą w tych niby porządnych inteligenckich rodzinach też zdarzają się biologiczne dzieci które sprawiają ogromne problemy wychowawcze. W tym wypadku też winić geny? W dobrej inteligenckiej rodzinie, geny patologiczne? Środowisko w jakim dorastamy, wychowanie też ma ogromny wpływ na to jacy będziemy, więc nie piszcie głupot że tylko geny są winne patologii. Znam nieadoptowane dzieci z dobrych rodzin, które w dzieciństwie nie sprawiały problemów, a potem wpadły w złe towarzystwo i skończyły w więzieniu. Odwrotne przypadki też są, że ktoś rozrabiał całą młodość, ale z tego wyrósł. Nie można wszystkiego zwalać na geny, bo to dziecinada i głupota. I zresztą niby w czym inteligencja jest lepsza od robotników. I tu i tam zdarzają się patologie, tylko inteligenci bardziej się z nimi kryją i udają porządnych. Trzeba pamiętać że pobyt w domu dziecka i innych placówkach opiekuńczych także wpływa demoralizująco na dzieci (tak samo jak w patologicznych rodzinach). Więc nie dziwcie się jeśli usłyszycie o biologicznych dzieciach z dobrych rodzin które siedzą w poprawczakach i więzieniach. Geny patologiczne istnieją, ale wychowanie i środowisko w jakim dziecko żyje także ma ogromny wpływ na nie. Nie tylko geny są winne patologii. teraz jest pełno moralizatorskich postów i artykułów, w których za wszystko obwinia się geny. Wszyscy winni tylko nie rodzice dziecka, może te "wspaniałe" rodziny o jakich piszecie wcale nie były takie cudowne (może ciemne strony były ukrywane a ciepło było tylko na pokaz).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj anonimie brak ci odwagi aby się choć podpisać imieniem? i chyba nie zrozumiałaś tematu.... przeczytaj ze zrozumieniem a później zabieraj głos....
      i powinnas się trochę podszkolić w "kindersztubie" jeżeli wiesz co to znaczy....

      Usuń
    2. Niestety, kindersztuby nie odziedziczyłam w genach. Rodzice, jej nie mieli, więc skąd mam ją mieć. Przecież wychowanie i środowisko nie ma żadnego znaczenia. Jaki się urodziłeś, taki całe życie będziesz, przecież charakter się nie zmienia, człowiek całe życie jest taki sam (zgodnie z odziedziczonymi genami). Doświadczenia życiowe nic nie znaczą. A tak na poważnie to spotkałam się w życiu i z nieudanymi i udanymi adopcjami, tak więc nie ma co generalizować. Różnie z tym bywa.

      Usuń
    3. Szanowny @Anonimie, czytanie ze zrozumieniem nie boli :) Nikt nie stawia tezy że geny są wyrokiem, nikt nie pisze że inteligenckie to te lepsze. Pisaliśmy tylko o tym (bo wywód jest pod naszym adresem) że patrząc na te przykłady które daliśmy za przykład z całą pewnością zadziałał taki gen. Możemy podać też inne odwrotne przykłady co nie wyklucza tych pierwszych wniosek jest jeden że przy dzieciach ze środowisk ,,trudnych'' (a większość dzieci adopcyjnych jest z takowych) jest większe prawdopodobieństwo niepowodzeń wychowawczych i złych doświadczeń.
      Pozdrawiamy :)

      Usuń