Właśnie skończyłam swoją spódniczkę, pierwsza powstała chyba z 5 lat temu , ale fason jest na tyle uniwersalny, że powstała kolejna, i być może będzie jeszcze jedna w innym kolorze.
Wyrabiam motki, bluzeczka powstała z nitki bambusowej a chusteczka z jedwabiu ręcznie przędzionego....
zapasów włóczki mam dużo, ostatnio sprułam nienoszony sweterek i tak powoli sobie dłubię na drutach i szydełku.
Teraz tylko czekać na pogodę, aby móc te letnie rzeczy nosić....
Przed domem i w ogrodzie mamy krzaki bzu, a właściwie drzewka.... , trochę dzikie, bo nikt ich nie przycinał.... lecz kwitną pięknie i mają takie magiczne kwiatki.
...ależ pięknie dziergasz!
OdpowiedzUsuńPiękny widoczek...
Miłego weekendu :)
Serdeczności:)
Cudna spódnica :-) Wspaniały kolor i wzór. Zakochałam się w niej...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Łał ale nadziergałaś. Sweterek z ogonami jest rewelacyjny. Chusta również. Spódnica jak najbardziej nadaje się na lato. Piękne to wszystko.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Piekna zolta spodnica...
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judyta
super te twoje robutki, fajnie, że moda na dziergane ciuszki powróciła, a bez... jest niekwestionowanym krolem miesiąca maja! uwielbiam bez!
OdpowiedzUsuńPiękny słoneczny spódnica. Życzę dobrej pogody, aby nosić to wszystko.
OdpowiedzUsuńDzięki za szczęśliwy kwiaty bzu. 5 płatków czasem można znaleźć, ale 6 i 7 - po prostu cud!
Bardzo ładne :)
OdpowiedzUsuńJak nie widzę swojego komentarza to mogę kilka razy się objawiać :), spódnica najbardziej mi się podoba, ale takie bluzeczki to ja sobie z upodobaniem dziergam, najfajniejszy fason!
OdpowiedzUsuńSweterek jest hitem i też mi się bardzo podoba. Chusta - mniam, mniam!