16 września 2012

KSIĄŻKI I PANI WALERIA




Kiedy na strychu domu znalazłam regał z książkami postanowiłam napisać o kilku pozycjach, dziś Sąsiad wywołał mnie do tablicy swoim postem....
W moim domu rodzinnym zawsze książka była na pierwszym miejscu, pisałam o tym kilka lat temu, dzieci moje zostały też wychowane na dawnej literaturze dziecięcej, więc kiedy zaczęłam przeglądać te pozostawiona biblioteczkę oczy mi się uśmiechnęły. Część książek znałam i miałam w swoich zbiorach, które nota bene odziedziczyła najstarsza.... dużo pozostało literatury klasycznej,
Oto kilka tytułów....







to tylko część zbiorów, po remoncie znajdą miejsce w naszej bibliotece.

Jak wiadomo prawie od dwóch miesięcy jesteśmy codziennie w nowym domu, byliśmy kilka razy na starym cmentarzu położonym powyżej kościoła ale dziś rano nie wiem dlaczego powiedziałam do Lutka wiesz co pojedźmy dzisiaj na cmentarz, czas odnaleźć grób poprzedniej właścicielki pani Walerii.
Ludwik podchwycił temat choć planowaliśmy w niedzielę odpocząć bo kręgosłupy dają nam  w kość.
Pojechalismy więc, kupiliśmy znicze i wybraliśmy się na nowy cmentarz, nie  wiedząc gdzie jest pochowana pani Waleria, poszliśmy w dwie różne strony szukając grobu. Nie minęła minuta jak Ludwik woła...znalazłem.....
Stanęliśmy w zadumie, zapalilismy znicze i spojrzałam na datę.... 
16.09.2009
który jest dzisiaj - pytam ?
szesnasty odpowiada Ludwik.... 
i wtedy do nas dotarło.... to rocznica śmierci pani Walerii
w jakiś niesamowity sposób nas zaprosiła do siebie....
Było to pomiędzy 14.oo a 15.oo
Musimy jeszcze sprawdzić o której godzinie pani Waleria odeszła...
Jednakże to jest kolejny niewytłumaczalny logicznie znak....
Muszę nadmienić, że  chwalimy panią Walerię na każdym kroku widząc co pozostawiła po sobie. Choć gro sprzętów zostało zabrane przez rodzinę to pozostałość świadczy jaką dobrą i zapobiegliwą była gospodynią. Na strychu w szafie poukładane czyste słoiki, pozostałości włóczki, książki które same w sobie świadczą o poziomie zbierającego, 
Widocznie miło jej w zaświatach że chwalimy jej niezaprzeczalną gospodarność i pracowitość.
Spoczywaj w pokoju Pani Walerio.... zachowamy Cię w swojej codziennej modlitwie.

10 komentarzy:

  1. Ciekawe, ciekawe, powinnas wiecej napisac o Twoim nowym domu. Mysle,ze pani Waleria bedzie szczesliwa , ze zamieszkacie w jej domu. Ladna opowiesc..a te ksiazki to ja tez czytywalam....pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna i niesamowita historia. A zbiór książek faktycznie niespotykany. Że też rodzina tego nie zabrała... :)) no ale w ten sposób to Wy jesteście posiadaczami tego skarbu.
    Tak tak... czekamy na więcej wieści o domu i fotki fotki :-))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Wzruszająca historia...
    Masz zapewne sporo miejsca na książki, u mnie z powodu małego metrażu część muszę chować w szafie, w olbrzymich kartonach, tylko znikoma część ma swoje godne miejsc na półkach...kiedyś podczas porządków zaparłam się się i policzyłam wolumniny... ponad 400...
    Kreślę pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Serdecznie zapraszam Cię do mnie http://przewodnikagroturystyka.blogspot.com/
    po odbiór wyróżnienia :)
    Pozdrawiam Ilona

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam te książki, Paukszta to kiedyś mój ulubiony pisarz, ciekawe jak jest teraz? A historia niesamowita, i jak tu nie wierzyć w życie po życiu?!Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam
    Az mi się oko spociło, bo miałam kiedyś takie same książki. Królewicz i żebrak jeszcze stoi na półce.
    Ciekawy zbieg zdarzeń z datą śmierci Pani Walerii. Piękne imię.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamiętam tę okładkę "Panny z mokrą głową" i inne. Pamiętam Pauksztę, dziś zapomnianego. Chciałabym w części poznać historię mojego domu, ale nie bardzo mi idzie, bo zmieniał właścicieli.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak sentymentalnie mi się zrobiło na widok zdjęć książek! Pamiętam jak większość z przedstawionych przez Ciebie pozycji wręcz połknęłam jeszcze w szkole podstawowej!I to w więszkości właśnie były takie stare, zaczytane egzemplarze! Mam kilka takich "perełek" w swoim księgozbiorze, które czekają już aż Amelka dorośnie troszkę i je odziedziczy. Dziękuję za tego posta i przywołanie tylu pozytywnych emocji :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękna opowieść. Też mam/miałam te wydania:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak, Ona Was chyba faktycznie zawołała...niesamowite!

    OdpowiedzUsuń