Pozostało jeszcze znalezienie operatora do neta i pozostałe.
Ale jeszcze nie mieszkamy, musimy położyc panele przynajmniej w sypialni aby móc już tam spać.
Młody jest już u siebie..... a było tak....
jak pisałam miał przyjść rano o 8 aby powynosić swoje manele....
więc gdzieś około 9 wpadł zdyszany do domu jakby go gonił jakiś wampir...
miał do wyniesienia meble kuchenne, które mu dalismy, nie będę powtarzać jakie słowa leciały przy każdej szafce.... ...k...pip..... ja pie.... pip...
nawet kotu się oberwało, że do za...pip...nie mówiąc o psie....
no ale powynosił na trawnik, do wyniesienia pozostałych pomogli mu sąsiedzi.....
a gdzie ci koledzy, którymi tak szafował ? okazało sie że NIKT mu nie chciał pomóc....
no ale samochód miał być ponoć o 11..... sam gdzieś wybył - bez słowa... więc my uszykowaliśmy się do wyjazdu i o godz 15.oo wyruszyliśmy z domu, młodego nie było....
jadąc spotkalismy go jak " zabajdala ' na rowerze prawie 100 .... spieszył się bardzo....
Nam popołudnie minęło szybko, mamy tam dużo pracy jeszcze więc jak się ściemnia - wracamy do domu.
No i obstawiamy z Ludwikiem .... stoją graty na dworze czy juz nie.....
ja mówię że stoją....
przyjeżdżamy na podwórko - stoi samochód, na nim wszystko poukładane ale nikogo w pobliżu nie ma....
pojechał młody po kierowcę mówi sąsiad....
acha....
gdzieś po 20.oo kiedy zaczyna się już powoli ściemniać przyszedł kierowca, no i przez godzinę wiązali, przekładali , poprawiali....aż około 21.30 samochód odjechał....
UFFF .... niech mu się szczęści....ale teraz musi liczyć tylko na siebie...
i w taki sposób po 23 latach zakończył się pobyt młodego w domu rodzinnym.
Nie zasłużył sobie na to co otrzymał, ale chyba bym nie potrafiła spać spokojnie wiedząc, że nie ma swojego kąta i nocuje gdzieś pod mostem. Dostał wyprawę jak panna młoda na wesele i niech teraz się wykazuje...
A MY MAMY ŚWIETY SPOKÓJ.....I CZYSTE SUMIENIE...
Święty spokój w duszy wart wszystkiego...
Myslę ,że temat młodego się wyczerpał...
Wracając do rzeczywistości.... w gminach odbywają się dożynki, przejeżdżając przez wsie czasami zatrzymujemy się aby sfotografowac fajne pomysły....
Ale mieliście przygody z młodym. Szkoda, że nic już nie napiszesz, bo to Ciekawe, co on wyrabia. Myślę, że będziecie mieli z nim jednak kontakt. Życzę Wam wszystkiego dobrego. pa
OdpowiedzUsuńNawet suka potrafi lizać rany swojemu dziecku,ale jak widać matka nie potrafiła wspomóc syna,złodzieja,narkomana i jeden bóg wie kogo jeszcze.Znalazłaś Paniusiu ogoniastego,czyli zaganiacza na wieczorne upojne noce,a syna przepędziłaś,czyli "fora ze dwora". Pamietaj jeszcze,że nie wiadomo kto z kraja i nie daj boże abyś potrzebowała pomocy syna.Bo ja potraktował bym cię w ten sam sposób...,kopa w stare dupsko i zdychaj i daj sobie radę sama.Uważam,że nie masz prawa nazywać się MATKĄ,bo kochająca Matka zniesie wszystko i nie wyrzeka się dziecka,niezależnie w jakie bagno wpadło,ale,stara się za wszelką cenę pomóc i wyciągnąc to gówno na powierzchnię .Wiem o czym piszę,bo miałem i mam podobną sytuację,ale nigdy na bruk własnego dziecka...Zastanawiam się,co z ciebie za matka .W.g.mnie nie zasługujesz na to miano,bo serce prawdziwej matki potrafi wybaczać i przytulać,ale Ty wolałś przytulać obcego faceta niż własnego syna.., to co czytam to tylko same głazy sypiesz na jego głowę,a zastanawiałaś się czasami dlaczego tak było i jest?Uderz się we własną pierś kobieto,idż do spowiedzi i powiedz mea, kulpa,mea kulpa,może będzie ci odpuszczone część grzechów...
OdpowiedzUsuńanonimowy..... mała poprawka.... to NIE MÓJ SYN... on ma swoja matkę, która sie na niego wypięła.....
Usuńmieszkanie dostał od ojca,
a młody jest dzieckiem ADOPTOWANYM.... i wiadomo po jakich rodzicach, więc to że dostał wyprawke i mieszkanie to tylko dobra wola ojca....
skoro nie znasz tematu to nie zabieraj głosu
Syn dach nad głową ma, meble też mu dałaś, więc teraz czas mu wydorośleć. Odpępnienie, to jedyny sposób,żeby dziecko stanęło na własnych nogach. Głaskanie, przytulanie, pomaganie bez końca nie dowodzi wielkie4j miłości matczynej, tylko jest przyzwoleniem na trwanie w nałogach, pogłębia brak odpowiedzialności za własny los i prowadzi do całkowitego marazmu dziecko i jego bliskich. Dobrze postąpiłaś. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPs. Anonimowi sa zawsze odważni w słowach, ale to tchórzostwo.
Azalio masz rację, młody nie jest moim synem, jestem dla niego macocha, która zamiast jak typowa macocha być wredną to właśnie ode mnie dostał najwięćej, to że bezboleśnie przeszedł wyrok, eksmisje a pomimo tego dostał mieszkanie to także moja zasługa, bo mogłam sie odwrócić i czekać aż komornik wyrzuci go na bruk, bo tak by było.
UsuńNie mam sobie nic do zarzucenia a wręcz przeciwnie to ja na prośbe kuratora byłąm mediatorem....
widać jednak że trolle zywią sie błotem któtym obrzucają innych
**
OdpowiedzUsuńI tak dostał wiele..A takie postępowanie może go czegoś nauczy?Może wstrząśnie.Na pewno głaskanie i udawanie ,że nie ma problemu niczego nie załatwia!To tylko hodowanie kolejnego pasożyta i najprostsza droga do zguby.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
...nt. młodego pisać mi się nie chce, opinię moja zresztą znasz i niezmienną jest...póki co, bo póki życia póty nadziei :) ale za to...lale dożynkowe, oj kocham te cuda zrodzone z rąk ludzi...utalentowanych rąk! W ubiegłym roku na blogu takież cuda pokazywałam...
OdpowiedzUsuńZajrzyj jeśli chcesz...http://meg68.blogspot.com/2011/09/po-dozynkach.html
Kreślę pozdrowienia:)
oglądałam.... też kocham takie pomysłowe cuda-wianki :))
Usuń