Po tygodniowej harówie w niedziele postanowiliśmy oderwać się od pracy i 'UKULTURALNIĆ" jadąc na giełdę staroci.... tym razem bliziutko bo do Legnicy...
obeszliśmy wokół wszystkie stragany patrząc jak sroka w gnat na starocie.... nie widząc ani Megimoher, ani Tupai...a szkoda :(
kupiłam sobie za całe 5 złotych małą filiżaneczkę na poranną kawkę...
Lutek śmiał się , że kupiłam sobie za 5 zł szczęśćie :)
ale stwierdził, że zasługuję na wiele więcej tego szczęścia i ....dzisiaj dostałam prezent....
i dwie apaszki....
Wracaliśmy dzisiaj trochę wcześniej bo wczoraj , jadąc już na światłach o mały włos zostalibyśmy zmiażdżeni przez samochód , który jadąc z naprzeciwka za kombajnem wyprzedzał go na wzniesieniu. Szok.... mignęły nam tylko światła i pisk przed maską...
gdybyśmy jechali trochę szybciej.... nie byłoby dziś chyba tego postu.
Ale za to Niebo nam dzisiaj pokazało swoje piękno.....
i specjalnie dla Azalii wzór na pled .... z sieci, nie pamiętam gdzie był pokazywany

Witam
OdpowiedzUsuńWielkie dzięki za wzorek. Ja spotkałam kilka w sieci, ale były jakieś pokręcone, a ten jest czytelny jak abecadło.
Udały ci się zakupy. Filiżaneczka słodka. Ja też kawusię tylko z filiżanki i tylko mojej. Nawet jak jadę do brata, to zabieram swoją ulubioną filiżankę. U syna mam już na stałe, taka "swoją'.
Torba bardzo fajna, a apaszki... No co tu dużo mówić, prezenty ekstra. Nie za dużo masz tego szczęścia? Haaa..haa Pozdrawiam milusio.
Macie dobrego Anioła Stróża ; a apaszki na jesień w sam raz :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam I.
No to macie szczęście z tym nadjeżdżającym autem. Ludzie jeżdżą bez wyobraźnie. Prezenty są także w moim guście. Miłego masz męża. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńCudna filiżaneczka :))) Oj, i ja będę buszować po pchlich targach już niedługo :)))
OdpowiedzUsuńDziękuję za życzenia dostania pracy u mnie na blogu :) Może niezbyt wyraźnie to napisałam, ale teraz idę na spotkanie z ex-szefem, aby się pożegnać, bowiem wracamy z Irlandii do Polski i dopiero w Polsce będę szukać pracy ;) Ale takiego szefa jak mój ex-szef już chyba nigdy nie będę miała, bo ten człowiek to chodzący anioł!!!
PS: ja też mam słabość do apaszek, mam ich chyba z 5 a w sumie rzadko w nich chodzę ;)))
...jak na jeden dzień dużo przygód...filiżanka bardzo ładna, ba piękna, w ze wzorem w kolorze nieba, na 100% doda Ci niebiańskiego smaku herbaty...ilekroć jadę w trasę boję się właśnie takich nieodpowiedzialnych kierowców...od lat na drogach niektórych nie obowiązuje żadna etykieta! Dobrze, że nic się Wam nie stało, że skończyło się na strachu...apaszka do dżinsów, a czemu nie? Teraz ponoć ( ja nie noszę, ale chyba zacznę) pasuje do wszystkiego...i do stroju na wieczór i do codziennego, tym samym do dżinsów też :)
OdpowiedzUsuńKreślę pozdrowienia!
lubię mieć omotaną szyję :) a chust i apaszek nie zliczę, mam i te robione przeze mnie i kupione....
UsuńUważajcie, policja co prawda w Lwówku ostra i trzepie tych idiotów, ale jest niebezpiecznie. Jak to w górkach. Często grzeją z góry na podwójnym gazie. Niedawno jechał jeden gość nawalony z góry (w Pławnej) i przywalił w naszą znajomą. Ona jest po jednej operacji na kręgosłup. Zaraz miała być druga. Koleś uciekł z miejsca wypadku. Udawał, że napił się w domu (ze stresu). Potem uciekł do Niemiec. To są gnoje, powinni ich wieszać za jaja.
OdpowiedzUsuńDżinsy, koszulki, kurteczki. Skąd ja to znam? Wczoraj oglądałam szpilki. Ładne, wygodne, tylko po cholerę mi kolejne eleganckie buty? Adidasy dobrej marki, to tak. Dobra marka nie dla marki, ale dla wygody.
OdpowiedzUsuńpiękne wszystko, od filiżanki po niebo:-) miło, że o mnie pomyślałaś. W istocie nie wybrałam się do Legnicy, ale myślę o Jelonce w najbliższą niedzielę, jest jarmark, prawda?
OdpowiedzUsuńApaszki mnie się kojarzą z pewnym sklepem w lwóweckim rynku, czy tak?