I tak też wydziergałam sobie szyjogrzeja i czapkę, fotka na tle kwitnącego jeszcze
wawrzynka wilcze łyko....
| nasz wawrzynek |
| no a tutaj już tradycyjnie świerk |
A to kilka migawek ze spaceru:
| droga nie zawsze była usłana dywanem z liści |
| pokonujemy błotko..... |
| a to już droga powrotna |
| zaraz będziemy w domku |
Po koncercie nasyceni piękna muzyką dopełniliśmy wieczór kolacją z lampką wina....
Piękny ten Twój "szyjogrzej" i czapeczka też :)
OdpowiedzUsuńU mnie także prawie bezlistnie, rankiem mgła i zero stopni...:(
Pozdrawiam serdecznie :)
Jesienią i zima szyjogrzeje i czapeczki to podstawa;-)))A Twoje są tak cudnie optymistyczne!
OdpowiedzUsuńSzyjogrzej w dechę! A ten sweterek zielono-niebieski to też Twoja robota? Ładne połączenie kolorów. :-) pozdrowienia
OdpowiedzUsuńznowu trzeba się ubierać tyle ciuchów oj.
OdpowiedzUsuńŻyczę wspaniałego i słonecznego dnia
A mnie się podobał Twój spacer z pieskiem . Czapek nie cierpię ubierać :-(. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńŻyczę Tobie samych radosnych chwil ,
OdpowiedzUsuńdobrego humorku ,słoneczka i uśmiechu
Mnóstwo powodów do radości i
czasu na wypoczynek...
Wędrówka wygląda czasami jak camel trophy, ale ja takie lubię. A Twoje odzienie na głowie i szyi jest przepiękne. Cudnie Ci w tych kolorach. Chociaż sama wzdycham jak Agatka-i znów trzeba tyle ubrań zakładać. Tyle czasu to zajmuje. Byle do wiosny. ja niestety nie lubię zimy. Pozdrawiam cieplutko. Ania:)
OdpowiedzUsuńPrześliczne jesienne krajobrazy :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam słonecznie
Ania
śliczną jesień mamy w tym roku:) zapraszam do mnie:)
OdpowiedzUsuńale fajny psiak;)
OdpowiedzUsuńŚliczne zdjęcia i sympatyczna właścicielka pieska ;)
OdpowiedzUsuń