1 lutego 2009

FILOZOFIA



Czytam następne dzieło z biblioteczki filozofów "Tako rzecze Zaratustra" Fryderyka Nietzsche. Dzieło pisane językiem bardziej literackim niż filozoficznym, mnie jednak uparcie kojarzy się z drugą wojną światowa, nadludźmi, obozami śmierci.....czytam ...i widzę obozy zagłady tych " zwykłych ludzi ", - i hitlerowców- panów czystej rasy, nadludzi.....
Nie mogę zmyć tego obrazu z pamięci, przeszkadza mi to w zanurzeniu się w dzieło.
Nietzsche pisze o trzech przemianach: zmienia ducha w wielbłąda, lwa i dziecko...Jest to alegoria mówiąca o poziomach świadomości.Najniższa - jako wielbłąd, skazany na wykonywanie monotonnej pracy służącej człowiekowi, nie buntujący się , żyjący w kieracie...szczęśliwy kiedy zostaje obarczony ciężarem.....
Druga - lew, zwierzę nie poddające się niewoli, jest panem swojego życia , posiada godność, buntuje się przeciwko narzucanym normom.....
i trzecia - dziecko - ufne, mające otwarte serce, stanowiące początek życia człowieka. Dziecko nie buntuje się , przyjmuje prawdy Boga w czystej postaci.....
Całe dzieło posiada duży ładunek alegorii, nie wszystko potrafię zrozumieć, jest to dla mnie trudne. . Myślę, że każdy czytający może wysnuć własne wątki....
Jest również fragment o ludzkim ciele, Nietzsche nie odrzuca go jako element grzeszny, ale przyjmuje je z całym ładunkiem cielesnych popędów i instynktów.
Mnie niestety kojarzy się jw.. może to skojarzenie słów, dawne nauki w szkole ?
Choć czyta mi się to dzieło o wiele łatwiej niż np. Świętego Augustyna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz