31 lipca 2016

SAMO ŻYCIE ....MOJE PRACE, RIESE....





Na wystawę w ratuszu jeszcze nie dotarłam, mam teraz inne zajęcie ...... ogórki na  działce rosą jak głupie, codziennie zbieram  je i wkładam do słoików, fasolka już też dobra do zrywania, tylko pomidory jeszcze nie dojrzały  a jest ich na krzakach bardzo  dużo.  Zawsze lubiłam mieć własne przetwory w spiżarni, teraz dla nas dwojga nie robię za dużo, no ale to co urośnie to trzeba przetworzyć.
 W ostatnią niedzielę byliśmy w Złotoryi, na cmentarzu i u rodziny.....
I z obserwacji widzę, że starsi pomimo ,że mają dzieci i z nimi mieszkają są pozostawieni sami sobie, smutne to i przykre, bo gdzież to się podziały te dawne rodziny, babcie, dziadkowie szanowani przez dzieci i wnuków..... coraz częściej widać rozpad rodzin, każdy żyje jakby tylko dla siebie.  U mnie na wsi też można zaobserwować to zjawisko. Modzi wyjeżdżają za pracą daleko za granicę, a rodzice zostają pozostawieni sami sobie, mogą jedynie liczyć na pomoc sąsiadów lub opiekę społeczną.
A jak to mówi Papież Franciszek....od Rodziny zależą losy Świata.....

Ale świata nie zmienię, nie wiem co mnie czeka na starość.....
dlatego poprawiam sobie humor zakupami..... nie , nie,  nie w galeriach ale na targowiskach. Lubię szperać przebierać, zawsze sobie coś tam wynajdę. Ostatnio kupiłam za całe 10,oo złotych polskich maszynę do pisania, sprawną, nie zniszczoną, stoi teraz u mnie na biurku i raduje oczy...

pisze się na niej jak za starych dobrych czasów, kiedy nie było komputerów :)

kupiłam również

 do chusty, którą własnie skończyłam



Skończyłam czytać  również bardzo ciekawą książkę


Z racji tego,  że mieszkałam  bardzo blisko Walimia, Głuszycy , znam dobrze te tereny,  bo były one celem moich wycieczek od dawna , z zainteresowaniem więc czytałam.....nie wiem na ile jest w  niej zawartych faktów a ile trochę "fantazji literackiej". Jednak z tego co przeczytałam to większość pokrywa się z prawdą, znam opowieści ludzi , którzy pracowali w czasie II wojny światowej przy budowaniu tego kompleksu, pomijając pracę więźniów, którzy byli zmuszani do katorżniczej pracy na rzecz Riese.
Zgroza, trudno pojąć dlaczego człowiek człowiekowi zgotował taki los...
Zresztą tych opowieści o budowie podziemnych kompleksów, tajemniczych tuneli jest bardzo dużo, prawie każda miejscowość zawiera tajemnicę.....mroczną, okupiona śmiercią setek ludzi.
Czas zaciera ślady , choć istnieją jeszcze Strażnicy, którzy strzegą tajemniczych obiektów budowanych za pomocą więźniów przez hitlerowców.
 Takim ciekawym obiektem jest również Wielisławka

http://www.sztolnie.fora.pl/skarby-skrytki-depozyty,198/sedziszowa-gora-wielislawka-skarby,2180.html


 wiele jeszcze tajemnic kryje nasz dolnośląska ziemia, i nie wiadomo czy kiedykolwiek zostaną odkryte...

7 komentarzy:

  1. Maszyna przepiekna! nawet kolor ciekawy, prawdziwa ozdoba biurka! a o starosci trudno spokojnie myslec...juz czasy rodzin wielopokoleniowych przeszly w niepamiec, wiec tylko miec nadzieje,ze zdrowie dopisze a odejscie bedzie niespodziewane. Chusta jak zwykle przepiekna!

    Jakas reklama wyswietla mi sie z lewej strony Twego wpisu, i nie moge jej zlikwidowac, wiec nie widze lewej strony Twego wpisu...pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Mieszkam z córką i zięciem oraz wnukami w jednym domu a najbardziej dokucza mi samotność.Młodzi wiecznie gdzieś gonią nie wiadomo za czym i po co.Moja córka mówi ,że teraz takie czasy i nadajemy na innych falach.Babcia jest potrzebna aby czasami zająć się wnukami ,upiec ciasto czy zrobić coś na drutach lub sprawić przyjemność wnukom.Chusta piękna a kapelusz bomba.Pozdrawiam Was serdecznie,zdrówka i słoneczka życzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację, że to co urośnie trzeba przerobić, bo inaczej szkoda naszej pracy. Potem zimą możesz komuś ofiarować własne przetwory. Na pewno będą zachwyceni. Zakupiona maszyna jest piękna. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne rzeczy"sztrykujesz':)
    Mieszkałem na zboczach"Riese"-Grządki.Miałem za sąsiadów Niemców,którzy pracowali przy budowie "Riese".Mieszkańcy Walimia twierdzili,że są strażnikami/klucznikami tego obiektu.Z jednym ze strażników pracowałem.Nazywał się Wojtczak.Gdy zmarł,w jego mieszkaniu znaleziono dokumenty niemieckie na nazwisko Wojtrzak.Podobno miał też tatuaż SS pod pachami.Nie widziałem,bo on przez 15 lat,jak z nim pracowałem...nigdy po pracy się nie mył:)
    Gdy likwidowano ZPL"Walim",udało mi się uratować od zezłomowania wiele wartościowych i zabytkowych przedmiotów.Z wywożonych niemieckich maszyn zrywałem tabliczki firmowe itp.Uratowałem od zezłomowania stare wagi,pompy ręczne i maszyny do pisania:"Mercedes"i"Nauman Ideal".

    Obrazy dla maszyna do pisania mercedes
    Obrazy dla maszyna do pisania nauman ideal

    Najcenniejszym zabytkiem w tym zakładzie była elektrownia-jej wyposażenie,które także zostało zezłomowane.
    Zrujnowano także prawie wszystkie schroniska górskie,schrony,wieże widokowe.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz może zdjęcia tych tabliczek ? to bardzo ciekawe.....
      co do schronisk, to tez nad tym boleję, zniszczono te naprawdę naturalne.....
      a strażników nadal jestem ciekawa....są jeszcze tacy ludzie tam w okolicy ?

      Usuń
  5. Mam problemy z opublikowaniem do Ciebie komentarzy.
    Zdjęć nie mam,ale może jak znajdę trochę czasu...
    Strażników"Riese"nigdy nie było,to bzdura.Ci"strażnicy"to zwykli złośliwi,zazdrośni ludzie-Polacy.Gdy studenci prowadzili w tym rejonie jakieś pomiary,to miejscowy rolnik niszczył im oznaczenia bo były za blisko jego pola.Ludzie zwalili to na"strażników".Gdy byłem łepkiem budowaliśmy po lasach szałasy,spaliśmy w kompleksie"Rzeczka"w tunelu nr 1.Na betonowym stropie mieliśmy materace,koce i lampy naftowe.Wchodziliśmy tam po drabinie,którą wciągaliśmy na górę."Strażnicy"nie przychodzili,jęków duchów zamordowanych więźniów też nie słyszeliśmy.Ktoś nam ciągle niszczył szałasy w lesie.Okazało się,że to nie"strażnik",tylko głupi leśniczy.Zemściliśmy się na nim-spuściliśmy mu kilka razy benzynę z baku motocykla.
    W tunelach rządzili starsi koledzy.Żeby zostać dopuszczony do"tajemnic",musieliśmy zaopatrywać starszych kumpli w papierosy.Kupowaliśmy papierosy"Sport"pakowane po 10 sztuk w paczce.
    Wtedy dostawaliśmy hełmy,bagnety,owijaliśmy się amunicją-broń palną też mieli.
    Jeden ze"starszych"się zastrzelił"z miłości"do dziewczyny-była afera na cały Walim.
    Od tamtej pory komendant MO(Strzop)ciągle deptał nam po piętach.Jeździł poniemiecką emką z przyczepą.Bawiliśmy się z nim w kotka i myszkę,bo do sztolni on już nie wszedł:)
    www.youtube.com/watchNpzMs3t5Ygo
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń