12 stycznia 2014

CODZIENNOŚĆ





Pisałam że nowy rok zaczął się niezbyt fortunnie..... no i trwa....nadal
w piątek byliśmy z psem u weta, gdyż narośl nad okiem niebezpiecznie zaczęła się powiększać....Niestety to nowotworowe, tak więc za tydzień czeka Mośkę operacja.... i zobaczymy co dalej.... 
Martwi nas to trochę,   bo szanse na zupełne wyzdrowienie sa nikłe....

Odbiegając od tematu, jesteśmy już po kolędzie, tym razem odwiedził nas ksiądz proboszcz, sympatycznie i ciepło porozmawialiśmy sobie,  
My  spotykamy sie często "prywatnie" na spacerach z naszymi psami. Ksiądz ma pięknego szkolonego wilczura....bardzo mi się ten pies podoba....i ładny i mądry....
Mamy więc temat do rozmów :)

Zdjęć nowych brak ale  zaraz coś wrzucę....
nawet Moska sie załapała....artystka jedna....:)




15 komentarzy:

  1. A ta półokrągła, metalowa skrzyneczka, podobna do chlebaka, co to jest. Fajne hobby ma Twój mąż. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. ...cuda nad cudy posiada Twój mąż...
    A Mośka? Bidulka, trzeba wierzyć...
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedna Mośka, wierzę że wszystko będzie dobrze.

    ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki za Mośkę .Choroba naszych czworonogów to wielki stres dla nas bo to przecież też czlonek rodziny.Pozdrawiam Was serdecznie i dużo pieszczot dla psinki przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z księżmi czasem idzie normalnie porozmawiać, ale nie ze wszystkimi:)

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam kciuki za psicę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe hobby,ja zbieram stare wagi.Pieskowi życzę zdrowia.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Najważniejszy jest wspólny temat na takiej kolędzie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy to Wasz fonograf?
    Posłucham w domu :)
    Trzymam kciuki za pieska, mocno, mocno....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak te wszystkie "zabawki" grające są Ludwika:)

      Usuń
  10. No to trzymam kciuki za wyzdrowienie psa..

    OdpowiedzUsuń
  11. Daw no nie zaglądaliśmy, czytaliśmy o problemie pieska, z tkanką nowotworową u psów i jej wycinaniem jest jeden problem takie zoperowanie nic nie daje poza drenażem kieszeni właściciela no i dodatkowym stresem fizycznym, psychicznym dla psicy. Przecież nikt psu chemii dawał nie będzie czy robił naświetlań. Przedłużenie życia o niewiele kosztem cierpienia ale ludzie patrzą na zwierzęta okiem człowieka i robią takie rzeczy aby uspokoić własne sumienie. Prosimy nie obrażać się za pisane wprost, weterynarze z przyczyn wiadomych nie mówią ,,nie róbmy tego, dajmy dożyć psu bez stresu, otaczając go ciepłem bo pomóc nie możemy''
    Pozdrawiamy i trzymamy kciuki za psinkę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspolczuje... My wlasnie na sam koniec roku zmuszeni bylismy uspic nasza sunie... Strasznie to oboje przezylismy, dobrze, ze dzieci za male zeby zrozumiec... :(

    OdpowiedzUsuń