Natrafiłam ostatnio na bardzo ciekawy blog, który pisze młody mężczyzna, mąż i ojciec....
Tematy poruszane w nim zdecydowanie mnie zainteresowały, zwłaszcza ostatni wpis....
i choć ja "stary moherowy beret" niepokoję się wkraczającą w nasze życie ideologią gender, nie mając małych dzieci , tak tutaj młody tata w bardzo konkretny sposób , w oparciu o materiały pisze o swoim zaniepokojeniu...
radzę przeczytać bo naprawdę warto,.... o tej ideologii zakamuflowanej wiedzieć więcej niż to co nam serwuje TV " dla głupków...."
LINK DO KRZYSZTOFA
Teraz o dniu codziennym....
w dalszym ciągu Ludwik czyści R. z nadmiaru krzaków i śmieci, więc wczoraj odbyło się wielkie palenie...
| tutaj w roli Starszego Piecowego w Piekle.... uśmiech pojawił się kiedy pomyslał , że mógły mnie tak na łopatę.... |
SADYSTA !!!!!
A z prozaicznych czynności, ... byliśmy na Giełdzie Staroci w Jeleniej Górze [ o samej giełdzie będzie odrębny wpis] a oto nasze zakupy....oprócz Ludwikowych samograjów itp...
a zaraz powiem dlaczego.
Na parterze planujemy zrobić "czarną kuchnię" i pod tym kątem zaczęłam poszukiwać starych eksponatów. Marzy mi się taka dawna kuchnia , ze stołem i nisko wiszącą nad nim lampą, z piecem gdzie pod blachą będzie buzował ogień, z oknami ubranymi w zazdrostki, półeczkami z dawną porcelaną, i to taką zwykłą , użytkową....
a to nasze pierwsze zakupy...
| świecznik "zrobiony na staroć :)" |
Każdy człowiek chce coś w życiu osiągnąć.
Wielu ludzi, gdy coś się nie udaje, rezygnuje ze swoich marzeń,
zamierzonych celów i stacza się na dno zamiast ulepszać to, co już osiągnęło.
Drogę na sam szczyt naszych marzeń, celów możemy porównać do drabiny....
Nie zawsze uda się wejść na samą górę, czasem złamie się szczebel,
ogarnie nas lęk lub zmęczenie.
Pamiętajmy, iż nie zawsze uda się nam wejść na sam szczyt,
ale zwycięzcą może być każdy, kto się nie podda i będzie dążył do swego celu.
Nie liczy się to ile osiągniemy, ale to ile w to włożyliśmy starań i pracy..
blume 8
Może i moje skromne marzenia zdążą się spełnić ?
I jeszcze trochę przyrody...
Oj plotek juz dlugo nie postoi...a szkoda lubie na niego popatrzec, to palenie smieci wokol R. ? co to jest R., pewnie cos nie wiem. LAdne te wszalakiego rodzaju garnuszki, filizanki i dzbanuszki...zajrze do Krzysztofa...sciskam serdecznie
OdpowiedzUsuńFajny ten Twój Ludwik a w marzenia trzeba wierzyć i iść krok po kroku do przodu ważne aby nie zatrzymywać się ale powolutku i do przodu. Życzę Wam dojścia na szczyt drabiny i serdeczności zasyłam.
OdpowiedzUsuńNo już po pierwszym zdjęciu myślałem, że L. spalił tą starą czerwoną budę ;)
OdpowiedzUsuńPozdrowienia!
S.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńSkasowałem. Mam lepszy koment do bloga Pana K.
OdpowiedzUsuńhttp://www.andrzejrysuje.pl/tu-jest-polska-2/
ja pamiętam, że w takiej kuchni jadłem placki na blasze. Zapach placków niósł się po całym domostwie:)
OdpowiedzUsuń...ale śliczności wygrzebaliście:)
OdpowiedzUsuńSerdeczności:)
Ps...takową kuchnię kiedyś w domu miałam, lata świetlne temu...