16 sierpnia 2018
ZNAK POWIETRZA....BLIŹNIĘTA
Już ponad dwa tygodnie jak mieszkamy same...ja i pies.... córka jeszcze za granicą, pracuje na swoje mieszkanie a ja nie mogę się doczekać kiedy to nastąpi.Wiem, że jeżeli już się całkowicie usamodzielni mogę ze spokojem myśleć o Tęczy :)
Pomału się zadomawiam, chociaż nie mam tu dużo sprzętów, ale najważniejszy jest spokój... i taki na razie mam.
Oprócz małych kłopotów z psem, biedna nie umie chodzić na smyczy, stresuje się, ciągle jest głodna / bulimia psia ?/, no i nabawiła się biegunki. Musiałam wykupić leki , gotować kleik ryżowy i mam nadzieję, że się to unormuje.
A ja poznaję miejsca, chociaż pobieżnie znam tę miejscowość. Ale od czasu kiedy tu bywałam upłynęło wiele lat, pozmieniały się ulice, ale klimat pozostał.
Chociaż najlepiej czuję się w domu, mam otwarte szeroko okna, widzę niebo, obłoki, samoloty i szybowce....bo niedaleko jest małe lotnisko. Czuję przestrzeń, a ja jestem przecież znakiem powietrza, i to było mi potrzebne.
W poprzednim domu okna były pozamykane, kraty w oknach, siatka p. owadom, zasłonięte firany, zasłony, nie widziałam kawałka nieba no i ten brak powietrza.
Myślę, że skoro Pan Bóg otworzył mi okno i wskazał drogę, to poszłam ...za tą Miłością, która nigdy nie przestaje kochać człowieka, nawet gdy ten popełnia błędy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz