Naprawdę szczęśliwi możemy być tylko wtedy, kiedy żyjemy w zgodzie ze sobą. A więc odwaga podążania własną drogą to kluczowa cecha życiowych zwycięzców. Jak ją w sobie wzmocnić?
Po pierwsze: Tchnij moc w swoje marzenia
Po drugie: Traktuj opinie jako opinie, a nie prawdę o tobie
Przyjrzyj się ludziom, których spotykasz codziennie. Czy niosą ci wiarę w ciebie i dostrzegają to, co w tobie dobre czy też przeciwnie – widzą tylko to, co koniecznie musisz zmienić, twoje wady, słabości? Wymieniają powody, dla których powinieneś pragnąć czegoś innego, wybierać inaczej, do czego innego dążyć?
Wiele rozczarowań czeka na tych, którzy chcą zadowolić wszystkich wokół siebie. Dlatego traktuj to co inni mówią o tobie, jako ich własne opinie, a nie prawdę, która cię określa. To, co mówią o nas ludzie, często odpowiada bardziej ich wewnętrznym przekonaniom i niewiele ma wspólnego z nami. Na przykład kiedy znajomi z pracy doradzają ci, abyś jednak nie odchodził z pracy, bo szaleje kryzys, mówią o własnych lękach związanych ze zmianą a nie o twojej faktycznej sytuacji.
To ty masz wszystkie potrzebne dane, aby ocenić swoje możliwości i dokonać najlepszego dla siebie wyboru. Wiele marzeń, projektów i planów, które mogły wnieść dużo dobrego do świata, nigdy nie ujrzało światła dziennego, ponieważ ktoś bliski, a czasami i obcy, powiedział nam, że to zły pomysł, że to nie ma sensu.
Jeśli to, czego pragniesz, rozświetla cię od środka wewnętrznym uśmiechem, nie odpuszczaj tego, tylko dlatego, że ludzie wokół mają na ciebie inny pomysł. Ponieważ to ty poniesiesz konsekwencje zarówno swoich czynów jak i zaniechań.
Po trzecie: Poszukaj sprzymierzeńców
Po czwarte: Naucz się odmawiać
Boimy się odrzucenia i braku akceptacji ze strony bliskich nam osób. Dlatego odpuszczamy siebie, i spełniamy oczekiwania innych. Cena jednak jest bardzo wysoka: poświęcenie siebie i tego, kim jesteśmy.
A przecież prawo do bycia sobą jest najważniejszym indywidualnym prawem człowieka. Oznacza ono, że możesz dysponować swoim czasem, energią i dobrami materialnymi wg własnej woli. Jak odmawiać asertywnie? Kluczowe jest przyjęcie postawy, że jesteś w porządku, tzn. masz prawo zaspokajać w pierwszej kolejności swoje potrzeby, realizować własne marzenia, zaczynać od swoich priorytetów. To twoje naturalne prawo dokonywania wyborów we własnym życiu, przynależne każdemu człowiekowi.....
Po piąte: Weź odpowiedzialność za własne życie
Przecież muszę zadbać o dzieci, nie mogę zostawić rodziców w potrzebie, muszę spędzać czas z mężem – mówiąc w ten sposób stawiamy siebie w pozycji ofiary losu, okoliczności i usprawiedliwiamy brak poczucia spełnienia zewnętrznymi warunkami, pozornie od nas niezależnymi.
Podczas gdy rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej - my wcale nie musimy robić tego wszystkiego, my dokonujemy takiego wyboru. Muszę zadbać o dzieci oznacza, że wybierasz, że o nie zadbasz, bo są dla ciebie ważne. Decydujesz się spędzać czas z mężem, bo na przykład boisz się mu powiedzieć, że masz ochotę na więcej wolności w związku, albo dlatego, że wolisz to niż realizowanie jakichś swoich zamierzeń, które stanowią wyzwanie.
Uświadomienie sobie tego, że to ty odpowiadasz za jakość swojego życia, to uczucie porównywalne do tego, kiedy z fotela pasażera przesiadasz się na miejsce kierowcy. Teraz to ty decydujesz gdzie chcesz jechać, w jakim tempie i z kim. Więc jeśli właśnie jesteś w takim punkcie, kiedy narzekasz, że inni cię nie wspierają i twierdzisz, że to dlatego nie realizujesz tego, co zamierzyłeś – cóż, prawda jest taka, że sam się na to zgadzasz. Weź kierownicę w obie dłonie, skorzystaj z 5 wskazówek i zacznij jeszcze bardziej żyć swoim życiem. Nagrodą będzie twoje wewnętrzne poczucie spełnienia i prawdziwa bliskość z ludźmi, możliwa tylko wtedy, kiedy odważasz się w relacji z nimi być naprawdę sobą.
Własnie dziś przesiadłam się z fotela pasażera na fotel kierowcy, wzięłam kierownicę w swoje ręce i "pojechałam" na próbę chóru , nie śpiewałam ponad 10 lat, dziś wracam do tego co sprawia mi przyjemność, próbowałam tez tańca country :) , wolałabym jakiś inny rodzaj , no ale kiedy znajomi bawią się przy takiej muzyce, to ją akceptuję. Wróciłam do domu zadowolona, uśmiechnięta, smutki pozostały precz....
I dziękuję mojemu dziecku, że dało mi zielone światło na zmianę losu. Bez niej nie odważyłabym się na ten krok. Mam teraz przy sobie wszystko co kocham... / no może nie wszystko /... dziecko, psa i święty spokój.... ha ha tak mało a jednak bardzo dużo.
Jutro też próba,
Skończyłam również dwie chusty z kokonka, jak zrobię zdjęcia to wstawię.
Teraz czeka mnie tylko wieczorny spacer z piesą :), kolacja, i coś do pooglądania w TV, bo w moim poprzednim domu nie było telewizora, i choć z początku nie narzekałam bo mieliśmy tematy do rozmów, tak później, kiedy te tematy zaczęły się topic w alkoholu, brakowało mi normalnego okna na świat,
Teraz też to mam.... i wcale " nie myślę TVN-nem ani Wyborczą: jak mi ciągle zarzucał mój mąż."



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz