Boimy się odrzucenia i braku akceptacji ze strony bliskich nam osób. Dlatego odpuszczamy siebie, i spełniamy oczekiwania innych. Cena jednak jest bardzo wysoka: poświęcenie siebie i tego, kim jesteśmy.

A przecież prawo do bycia sobą jest najważniejszym indywidualnym prawem człowieka. Oznacza ono, że możesz dysponować swoim czasem, energią i dobrami materialnymi wg własnej woli. Jak odmawiać asertywnie? Kluczowe jest przyjęcie postawy, że jesteś w porządku, tzn. masz prawo zaspokajać w pierwszej kolejności swoje potrzeby, realizować własne marzenia, zaczynać od swoich priorytetów. To twoje naturalne prawo dokonywania wyborów we własnym życiu, przynależne każdemu człowiekowi.....

Po piąte: Weź odpowiedzialność za własne życie

Przecież muszę zadbać o dzieci, nie mogę zostawić rodziców w potrzebie, muszę spędzać czas z mężem – mówiąc w ten sposób stawiamy siebie w pozycji ofiary losu, okoliczności i usprawiedliwiamy brak poczucia spełnienia zewnętrznymi warunkami, pozornie od nas niezależnymi.
Podczas gdy rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej - my wcale nie musimy robić tego wszystkiego, my dokonujemy takiego wyboru. Muszę zadbać o dzieci oznacza, że wybierasz, że o nie zadbasz, bo są dla ciebie ważne. Decydujesz się spędzać czas z mężem, bo na przykład boisz się mu powiedzieć, że masz ochotę na więcej wolności w związku, albo dlatego, że wolisz to niż realizowanie jakichś swoich zamierzeń, które stanowią wyzwanie.
Uświadomienie sobie tego, że to ty odpowiadasz za jakość swojego życia, to uczucie porównywalne do tego, kiedy z fotela pasażera przesiadasz się na miejsce kierowcy. Teraz to ty decydujesz gdzie chcesz jechać, w jakim tempie i z kim. Więc jeśli właśnie jesteś w takim punkcie, kiedy narzekasz, że inni cię nie wspierają i twierdzisz, że to dlatego nie realizujesz tego, co zamierzyłeś – cóż, prawda jest taka, że sam się na to zgadzasz. Weź kierownicę w obie dłonie, skorzystaj z 5 wskazówek i zacznij jeszcze bardziej żyć swoim życiem. Nagrodą będzie twoje wewnętrzne poczucie spełnienia i prawdziwa bliskość z ludźmi, możliwa tylko wtedy, kiedy odważasz się w relacji z nimi być naprawdę sobą.

Własnie dziś przesiadłam się z fotela pasażera na fotel kierowcy, wzięłam kierownicę w swoje ręce i "pojechałam" na próbę chóru , nie śpiewałam ponad 10 lat, dziś wracam do tego co sprawia mi przyjemność, próbowałam tez tańca country :) , wolałabym jakiś inny rodzaj , no ale kiedy znajomi bawią się przy takiej muzyce, to ją akceptuję. Wróciłam do domu zadowolona, uśmiechnięta, smutki pozostały precz....
I dziękuję mojemu dziecku, że dało mi zielone światło na zmianę losu. Bez niej  nie odważyłabym się na ten krok. Mam teraz przy sobie wszystko co kocham... / no może nie wszystko /... dziecko, psa i święty spokój.... ha ha tak mało a jednak bardzo dużo.
Jutro też próba, 
Skończyłam również dwie chusty z kokonka, jak zrobię zdjęcia to wstawię.
Teraz czeka mnie tylko wieczorny spacer z piesą :), kolacja, i coś do pooglądania w TV, bo w moim poprzednim domu nie było telewizora, i choć  z początku nie narzekałam bo mieliśmy tematy do rozmów, tak później, kiedy te tematy zaczęły się topic w alkoholu, brakowało mi normalnego okna na świat, 
Teraz też to mam.... i wcale " nie myślę TVN-nem ani Wyborczą: jak mi ciągle zarzucał mój mąż."