5 września 2015

ZŁO .....





 Św. Augustyn pisał: „Zło nie jest to żadna natura, a nazwa ta nie oznacza nic innego, jak tylko brak dobra”. 

.....Zło moralne to przeciwstawienie się obowiązującym normom: nakazom i zakazom ustanowionym w celu ochrony pewnego porządku religijnego, egzystencjalnego czy etyczno-społecznego - łączy się ono zwykle związkiem przyczynowo-skutkowym z różnymi formami zła fizycznego (świętokradztwo, kłamstwo, kradzież, gwałt, zabójstwo, wojna itp.).....
.....W judaizmie, chrześcijaństwie i islamie uosabia je szatan, a nadzieje na uwolnienie ludzi od niego wiążą się z postacią Zbawiciela. W dalekowschodnich koncepcjach religijno-filozoficznych (hinduizm, buddyzm) z. to nieodłączna składowa sansary, człowiek może wyzwolić się od niego tylko przez rozwój duchowy i przerwanie łańcucha wcieleń (metempsychoza).....

ŹRÓDŁO

 Do napisania tego postu skłoniła mnie sytuacja, kiedy to na mej drodze stanęło ZŁO, takie prawdziwe , w którego istnienie do tej pory nie za bardzo wierzyłam.  To takie niematerialne odczucie, że coś dzieje się wbrew twojej woli,  a ty masz świadomość, że nic  tym nie możesz zrobić.
Nie bardzo pasuje mi więc stwierdzenie św. Augustyna.... że to brak dobra....
Ludzkie ścieżki nigdy nie są proste, czasami kręte, prowadzą w niewłaściwym kierunku, i dobrze, jeżeli człowiek potrafi to zauważyć i zawrócić na właściwą drogę. Ale to rozpoznanie jest trudne, wydaje się więc człowiekowi, że żyje spokojnie, nie czyni nikomu krzywdy,  ale w tym  jego działaniu brakuje dobra....
Mądrość życiowa przychodzi z wiekiem i wrażliwością każdego człowieka, ja na swoje nieszczęście jestem uwrażliwiona, widzę i czuję o wiele więcej niż przeciętny Kowalski, i nie jest mi z tym dobrze,  bo czasami ta wrażliwość mści się na mnie. 
Teraz kiedy mam więcej czasu dla siebie przychodzą mi  do głowy refleksje, myśli wybiegające naprzód , martwię się o swoich bliskich w dobie ogólnego HAOSU, tak więc w codziennej modlitwie polecam ich  opiece boskiej.


Znalazłam wspaniałą modlitwę,Nowennę Pompejańską, i postanowiłam ją odmawiać.... jak wiadomo dzieli się ona na dwie części.... 



i w trakcie odmawiania drugiej części -  zaatakowało Zło, szatan był chyba pewien, że już omotał pewną Duszę a ja swoją modlitwą przeszkodziłam mu w tym.
To było tak namacalne uderzenie, że trudno to wytłumaczyć słowami, czułam ten oddech szatana za swoimi plecami, i im więcej było  mojej modlitwy tym więcej to ZŁO szalało, miałam nawet chwilę zwątpienia, które  z nas wygra, bo szala zwycięstwa przechylała się na stronę szatana, ale postanowiłam się nie poddawać i dokończyć tę nowennę. 
I mogę powiedzieć z całą stanowczością, że w ostatnim dniu odmawiania, stał się CUD.... poczułam błogi spokój i życie wróciło na swoje tory.Jak gdyby nigdy nic...
To było niesamowite doświadczenie, pierwszy raz spotkałam się z taką sytuacją, a przecież przeżyłam już wiele dobrych i złych dni.. Tym razem było to zjawisko  autentycznie namacalne...
Wierzę więc,  że dobrem można zło zwyciężyć, ale czasami jest to bardzo trudna walka,wymagająca autentycznej wiary w oparciu o  pomoc boską, 
Może dla niektórych będzie to niezrozumiałe o czym piszę, może niektórzy się uśmiechną z politowaniem, że " moher ma zwidy i majaki" , ale jak na razie jestem w pełni władz umysłowych  i piszę to z całą świadomością.
Nadmienię jeszcze , że w modlitwę był zaangażowany kapłan, który może też dać świadectwo tej sytuacji.




 Czesław Miłosz

Poznanie dobra i zła

Poznanie dobra i zła jest nam dane w samym biegu krwi.
W tuleniu się dziecka do matki, bo w niej bezpieczeństwo i ciepło.
W strachach nocnych, kiedy byliśmy mali, w lęku przed kłami
zwierząt i ciemnym pokojem,
W młodzieńczych zakochaniach, kiedy spełnia się dziecinna lubość.

I czyż tak skromne początki obrócimy przeciwko idei?
Czy raczej powiemy, że dobro jest po stronie żywych,
A zło po stronie zagłady, która czyha, żeby nas pożreć?
Tak, dobro jest spokrewnione z bytem, a lustrem zła jest niebyt.

I dobro jest jasność, zło ciemność, dobro jest wysokość, zło niskość,
Wedle przyrody ciał naszych, naszego języka.

Podobnie z pięknem. Istnieć nie ma prawa.
Nie tylko żadnej w nim racji, ale argument przeciw.
A jednak jest niewątpliwe i różni się od brzydoty.

Ten wrzask ptaków za oknem kiedy witają ranek,
I na podłodze jarzą się pręgi, tęczujące, światła,
Albo horyzont z linią falistą u styku brzoskwiniowego nieba
i ciemnoniebieskich gór -

Czyż to nie było od wieków, tak jak jest dzisiaj, wzywane,
Niby tajemnica, która jeszcze chwila, a nagle się odsłoni,
I stary artysta myśli, że całe życie tylko wprawiał rękę,
Dzień więcej, a wejdzie w sam środek jak do wnętrza kwiatu.

I dobro jest słabe, ale piękno silne.
Niebyt szerzy się i spopiela obszary bytu
Strojąc się w barwy i kształty, które udają istnienie.
I nikt by go nie rozpoznał, gdyby nie jego brzydota.

Kiedy ludzie przestaną wierzyć, że jest zło i jest dobro,
Tylko piękno przywoła ich do siebie i ocali,
Żeby umieli powiedzieć: to prawdziwe, a to nieprawdziwe

w "Poezje wybrane", Kraków 2005 r.



a na koniec trochę uśmiechu....znalazłam to -  TUTAJ


10 komentarzy:

  1. Przyznam, że ostatni cytat mi się nie podoba, ponieważ wynika z niego, że cokolwiek robimy, nic nie zależy od nas.

    Może wyjaśnisz jakie było to namacalne uderzenie? Znaczy ... co?

    OdpowiedzUsuń
  2. Cynio nie mogę napisać tutaj, bo to dotyczy moich bliskich, a bloga czytają, bo jest otwarty dla wszystkich ...
    to nadaje się raczej do rozmowy....
    sorry

    OdpowiedzUsuń
  3. "Największą sztuczką diabła było przekonanie świata,że nie istnieje."/Roger"Verbal"King/

    Zło na naszej planecie występuje w formie szczątkowej:
    www.youtube.com/watch?v=ramBFRt1Uzk

    Polecam dyskusje pana Tadzia w: tagen.tv
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już się cieszę że Bóg ma dla mnie coś lepszego,
    Chociaż narzekać nie mogę
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Może wybrałaś zła modlitwę, zamiast do Marii lepiej modlić się do Boga bezpośrednio, tak pisze w Piśmie Św.

    OdpowiedzUsuń
  6. Madziu własnie w Piśmie Świętym jest powiedziane,

    "Przez Maryję do Jezusa" - przez Maryję idzie się do Jezusa i właśnie ta droga jest najpiękniejsza, najmilsza i najpewniejsza. Powierzywszy się Sercu Matki, takiej Matki, dochodzi się do Serca Syna, .....


    OdpowiedzUsuń
  7. W Piśmie jest napisane że Jezus jest jedyną drogą, Ew.sw. Jana 14.6, i przychodzi się do niego tylko przez niego , dlatego ja nie potrzebuje pośredników i modlę się tylko do niego.....o Maryi nic nie znalazłam. ...gdzie to jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory istniał zwyczaj oddzielnego poświęcenia Sercu Jezusa i Sercu Maryi. Każde z tych poświęceń znalazło swój szczyt w papieskim poświęceniu Kościoła Powszechnego i całego świata.
      I tak już Papież Leon XIII w roku 1899 poświęcił cały Kościół i cały świat Najświętszemu Sercu Jezusa, Papież Pius XII w roku 1942 cały Kościół i cały świat Niepokalanemu Sercu Maryi, Papież Jan Paweł II to poświęcenie Niepokalanemu Sercu Maryi dokonał w roku 1984 i 2000.

      Jezus i Maryja są zawsze razem. Dlatego też poświęcenie i oddanie obojgu naraz.

      W Litanii do Serca Jezusa modlimy się:

      „Serce Jezusa w łonie Matki Dziewicy przez Ducha Świętego utworzone”.
      Wszyscy ludzie należymy do Jezusa, ponieważ jest naszym Stworzycielem i Zbawicielem. Jako chrześcijanie jeszcze bardziej należymy do Niego poprzez Chrzest. Przynależność do Jezusa mamy potwierdzić i zawsze odnawiać poprzez osobistą decyzję. W najlepszy sposób dokona się to przez dobrze przygotowane poświęcenie się Sercu Jezusa.

      Nie jesteśmy tylko Jezusa, ale również Maryi, ponieważ Ona jest naszą Matką duchową. Każdego, kto się odda Sercu Maryi, Ona oddaje Sercu Jezusa. Ona jest najkrótszą drogą do Jezusa, Pośredniczką i Wstawienniczką przy Nim.

      Tu ma znaczenie zasada św. Ludwika Grignon de Montfort: Przez Maryję do Jezusa!

      W pełnym znaczeniu możemy poświęcić się tylko Bogu samemu, dlatego również Jezusowi, który jest nie tylko człowiekiem, ale także prawdziwym Bogiem. Dziewicy Maryi poświęcamy się jedynie w szerszym (analogicznym) znaczeniu tego słowa. Dlatego w jedności z najnowszymi wskazaniami Stolicy Apostolskiej lepiej używać słowa: „powierzenie”, „oddanie się”.


      Dla mnie Maryja jako Matka Jezusa jest własnie tą pośredniczką,
      poprzez analogię do ludzkiego życia dziecko częściej zwraca się do matki niż do ojca, to ona pierwsza tuli zranione kolanko,całuje łzy, jest bliższa sercu... i własnie ja to tak pojmuję.
      od kiedy pamiętam modlę się na różańcu, i ta modlitwa jest moją rozmową z Maryją, dziękczynieniem i prośbą zarazem.... i to Ona zanosi moje prośby do swego Syna,
      może tego nie ma w Piśmie Świętym, / może trzeba bardzo głęboko się wczytać i mieć przygotowanie teologiczne aby zrozumieć każdy werset/
      w każdym bądź razie dla mnie to " pośrednictwo Maryi" jest czymś normalnym ale postaram się porozmawiać z zaprzyjaźnionymi kapłanami, co oni sądzą na ten temat, - i może podpowiedzą wersety Pisma Świętego.
      pozdrawiam Madziu, myślę że ciekawie by się nam rozmawiało,i być może nauczyłabym się czegoś więcej od Ciebie

      Usuń
  8. Dziękuję za szeroki opis ale nie wiem czy chciałabyś ze mną rozmawiać bo ja nie jestem katoliczka tylko ewangeliczna chrześcijanka i dla mnie wazne jest tylko słowo Boże czyli Pismo św i wierzę tylko w to co jest tam napisane. Dla mnie Maria jest tylko matka Jezusa i normalna kobieta która była grzesznica jak my wszyscy, tak zresztą pisze w Piśmie. Religijność jak to jest w katolicyzmie nie jest mi potrzebna a wręcz przeszkadza.Bog jest wielki a jego słowo jest dla mnie najważniejsze, życzę błogosławieństw Bożych.

    OdpowiedzUsuń