![]() |
| z sieci |
Własnie w maju przekonałam się, kto jest moim Przyjacielem i na kogo mogę naprawdę liczyć.
Prawdą jest przysłowie, że przyjaciół poznaje się w biedzie.
W sieci znalazłam opowieść, dotyczącą różnego postrzegania świata i życia, w zależności od charakteru człowieka i dostrzegłam w niej dużo zbieżności z otaczającym mnie światem i ludźmi.
Wyobraźmy więc sobie taką sytuację.
![]() |
| z sieci |
Gdzieś wysoko w górach płynie rwąca rzeka, woda rozpryskuje się na małych kataraktach, kłębi , i szybkim nurtem płynie w nieznane. Do brzegu rzeki zbliża się człowiek z łodzią, wsiada do niej i zaczyna płynąć. Potrzebna jest mu adrenalina i niebezpieczeństwo, wtedy czuje, że żyje.....omija więc rafy, przepływa pomiędzy skałami, pokonuje wodospady ....i myśli, że panuje nad sytuacją, że wszystko ma pod kontrolą. Ale ta buta nie podoba się Najwyższemu....wysyła więc na ziemię Posłańca , a ten w pewnym momencie zatapia łódź..... człowiek zaczyna tonąć, i wtedy z brzegu wyrusza do niego pomoc, wyciągają delikwenta na brzeg, reanimują, przenoszą do swojego domu i opiekują się nim do momentu, kiedy uważają, że może już sam funkcjonować.
I co wtedy robi ten uratowany człowiek? myślicie , że potrafi podziękować swoim wybawicielom za opiekę ?
Nie.... on jest wściekły, że dał się ponieść niemocy i, że przyłapano go na słabości. A on przecież jest twardy....Nieważne, że mu pomogli, nawet uratowali życie.... Przecież on miał wszystko pod kontrolą, więc to oni są winni tej całej sytuacji.... całą winę więc zrzuca na tych , którzy przynieśli mu pomoc.
On jest silny, nie zna słowa dziękuję, więc nim tego nie powie.
Nie potrafi też powiedzieć...przepraszam ,ze sprawiłem wam kłopot....
Zadufany w sobie, znów wsiada do łodzi i zaczyna płynąć..... znów trafia na głębię, z której nie może się sam wydostać....
Takie sytuacje powtarzają się cyklicznie.....
Walcząc z żywiołem i samym sobą, nie widzi piękna obok siebie i przyjaznych osób, traci siły na niepotrzebną walkę.
Człowiek, niby mądry, posługujący się rozumem, nie potrafi spojrzeć na siebie z dystansem, , wyciągnąć wnioski z zaistniałych sytuacji.... brnie w zaparte, że to inni są winni a on jest kryształowy.
I kolejna sytuacja, przeciwstawna:
![]() |
| z sieci |
Inny człowiek również wsiada do łodzi , ale zaczyna wiosłować ostrożnie, bo już kiedyś naraził się na niebezpieczeństwo, widzi zagrożenie dla swojego życia, więc szuka spokojnych wód, i jeżeli tylko ma możliwość, płynie z prądem, ale nie ryzykuje życiem i zdrowiem....też dotrze do celu, ale nie będzie poobijany.
Zaobserwuje przyrodę dookoła, zobaczy ptaki, niebo, przesuwające się obrazy po obu stronach rzeki,
będzie miał czas i na radość, i na dziękczynienie Bogu za te wspaniałości.... zatrzyma się również na chwilę modlitwy....
Dwa przykłady na różne postrzeganie życia, może trochę przejaskrawione, ale prawdziwe.
Czy można więc połączyć wodę z ogniem ?



Nie znam się na wodzie i ogniu, ale z całą pewnością każdy ma prawo być taki, jaki chce. Jeśli chodzi o tych, którzy pomagają, lepiej aby to nie było z powodu oczekiwania na słowo "dziękuję".
OdpowiedzUsuńAa woda mocny żywioł! Podziwiam kajakarzy~!
OdpowiedzUsuńvimeo.com/74387467
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
A może na świecie jest lepiej tym bezczelnym?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Antoni niestety w tym wypadku przyznaje ci racje....
Usuń