Dzisiejszy post zainspirowany został artykułem "Hipnotyzer - MORDERCA" opublikowanym we Wróżce nr 6 z bieżącego roku,
Akcja dzieje się w Kleppelsdorf czyli dzisiejszym Wleniu.
Mieszkamy tu na tym terenie już trzeci rok, we Wleniu bywamy prawie co tydzień, ale jakoś dziwnie....Pałac Książęcy omijaliśmy. Na Lenno , Stary Zamek wędrowaliśmy po kilkanaście razy....ale w Pałacu Książęcym nie byliśmy nigdy. Tak jakby ten pałac skrywał swoje tajemnice i dopuszczał do nich tylko wybrane osoby z podstawową wiedzą...
A przecież leży na skrzyżowaniu dróg i do Bystrzycy i do Modrzewi i Tarczyna jak również przy głównej szosie do Pilchowic i Jeleniej Góry.
Tam nasze ścieżki prowadziły wiele razy...
Potrzeba było chyba specjalnej okazji , aby Pałac zaprosił nas i zaciekawił swoją historią.
A historia mrozi krew w żyłach.....
......Morderstwo Dorothei
Pod koniec XIX wieku rodzina Matthaei sprzedała swoje dobra w okolicy Wlenia, w tym również pałac Schloss Kleppelsdorf, bogatemu farmerowi i przedsiębiorcy z duszą artysty– Wilhelmowi Rohrbeck (czytaj Roorbek) z Tempelhof pod Berlinem. Wilhelm wiązał z pałacem przyszłość dla siebie i swojej rodziny. 21 listopada 1904 roku małżeństwu Rohrbeck urodziła się córeczka Dorothea. Kiedy w kilka miesięcy później matka Dorothei zmarła na skutek powikłań poporodowych, Wilhelm natychmiast zatrudnił opiekunkę i późniejszą nauczycielkę dla dziecka - pannę Berthę Zahn. W 1914 roku Wilhelm rozchorował się. Hospitalizowany, zaproponował pannie Zahn małżeństwo – już teraz, zaraz, w szpitalu! Ta bardzo się ucieszyła, ze ślubem chciała jednak poczekać do czasu, aż Wilhelm opuści szpital. Niestety, 23 października 1914 roku pan Rohrbeck zmarł, zostawiając swojej córce wszystko, co posiadał. W testamencie mianował też zarządcę majątku, sędziego, który miał decydować o finansach nieletniej córki oraz generalnego zarządcę, pannie Zahn zaś dożywotnio miała być wypłacana pensja. Od tej pory młoda, osierocona dziedziczka mieszkała w wielkim pałacu jedynie ze służbą i swoją nauczycielką, która była dla niej jak matka....
Po zakończeniu I wojny światowej nastąpił okres galopującej inflacji. Mieszkańcy Prus mający oszczędności w pieniądzach stracili wszystko. W takiej właśnie sytuacji był Peter Grupen – ojczym kuzynki Dorothei, Urszuli. Przed wojną Grupen był pomocnikiem murarza. Na ochotnika zgłosił się do wojska, gdzie w czasie I Wojny Światowej stracił rękę. Był szanowany jako weteran wojenny. Prędko zdobył fortunę na spekulacji gruntami pod Berlinem i założył firmę budowlaną; choć nie posiadał żadnego wykształcenia, kazał pracownikom zwracać się do siebie per „panie architekcie”. Peter ożenił się z Panią Gertrudą Shade -wdową z dwiema córkami (Irmą i Urszulą), ciotką Dorothei. Kiedy inflacja pochłonęła jego oszczędności i wydał wszystkie pieniądze Gertrudy i jej matki, zainteresował się majątkiem Dorothei. Żona jego zniknęła nagle w niewyjaśnionych okolicznościach, a zaraz potem zaczął on składać, Dorothei propozycje małżeńskie, które były systematycznie i z coraz większą niecierpliwością odrzucane. Miało też miejsce kilka zdarzeń, które spowodowały, że Dorothea zaczęła obawiać się o własne życie, o czym opowiadała wszystkim swoim bliskim. Grupen spiskował z zarządzającym majątkiem Hauptmannem Vielhaakiem w sprawie wynagrodzenia panny Zahn i wypłat dla Dorothei. W latach inflacji właścicielka wielomilionowej fortuny i jej nauczycielka dostawały głodowe wypłaty - Gruppen zapewne obawiał się, by majątek zanadto nie uszczuplał zanim on się nim zaopiekuje. W końcu wraz z Vielhaakiem postanowili zwolnić pannę Zahn.
....Na kilka dni przed tragicznym dniem, Peter Grupen przyjechał do Wlenia wraz z dwiema pasierbicami, teściową (babcią Dorothei, Irmy i Urszuli) oraz służącą. Oficjalnym powodem przyjazdu miało być „poprawienie stosunków rodzinnych”. Przed wyjazdem Grupen sprzedał swój dom, o czym współmieszkańców poinformował w drodze do Kleppelsdorf słowami: „A co powiecie na to, żeby zamieszkać razem z Dorotheą?...” Zresztą, podobno próbował sprzedać także Kleppelsdorf.....
więcej na stronie...
http://www.palacwlen.pl/artykuly-Morderstwo%20Dorothei.html
....
Postanowiłam tym razem odwiedzić dawny cmentarz ewangelicki, na którym również bywaliśmy i fotografowaliśmy stare grobowce i pomniki. Jednak pomnika zamordowanej Dorothei już nie ma.... zachowało się jedynie ogrodzenie , a na jej miejscu są pochowane dwie inne obce osoby.
Dalsza droga poprowadziła nas do Pałacu, pięknie utrzymany park
zachęcał do wejścia, i tak oto znaleźliśmy się we wnętrzu....
| dawni właściciele pałacu |
| w tym pokoju dokonano morderstwa, otomana stała pod oknem , na niej siedziała Dorothea, kiedy drzwiami gdzie teraz znajduje się serwantka wszedł morderca i strzelił do niej..... |
| w kącie gdzie teraz stoi stolik z lampą próbowała ukryć się Urszula , niestety kula mordercy i ją dosięgnęła.... |
| a to Dorothea |
| herby dawnych właścicieli |
| pałac od strony dziedzińca |
| tak wyglądał grób Dorothei i Urszuli / z lewej/ |
i jak na zawołanie zjawił się "Dobry Duszek....." w postaci córki właściciela pałacu, która opowiedziała nam historię tej tragedii, i jak to Dobry Duszek.....umówiła nas ze swoim tatą, właścicielem, na dzień następny.
Jak nam powiedziała, tata jest skarbnicą i chodzącą historią, więc na pewno opowie nam dużo więcej.
Na drugi dzień , trochę z obawą, bo przecież nie znaliśmy właściciela, pojechaliśmy....
i co się okazało ?.....pan Sławomir Osiecki przyjął nas bardzo gościnnie, opowiedział historię Pałacu od najdawniejszych czasów do chwili obecnej , pokazał albumy ze zdjęciami,
przy filiżance dobrej kawy płynęła wartko opowieść.... słuchaliśmy z zaciekawieniem, podziwiając i wiedzę i wspaniała pamięć pana Sławomira.
Historia Pałacu
Z tego też miejsca serdecznie dziękujemy za gościnę. Myślę, że teraz będziemy częściej tam zaglądać. Tak serdecznej atmosfery rzadko szukać.... Pałac Książęcy otwiera swoje podwoje dla wszystkich , którzy chcą odpocząć, interesują się historią i lubią otaczać się pięknem...
z wielką przyjemnością mogę polecić to wspaniałe miejsce .
Pałac Książęcy we Wleniu zaprasza !
Jak dobrze, że tak ciekawie opisałaś to miejsce. Mam właśnie ochotę wybrać się do Wlenia na zwiedzanie. Może uda się i do pałacu Książęcego trafić.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNawet mi się podoba takie zwiedzanie za pośrednictwem
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Bardzo ciekawe, muszę się tam wybrać :)
OdpowiedzUsuń...rzeczywiście warte zobaczenia na żywo :)
OdpowiedzUsuńSerdeczności :)