Po kilku ostatnich tygodniach, i załatwianiu kolejnych spraw, wyszły na jaw niezbyt przyjemne sytuacje. Mianowicie żona Ludwika po pięciu latach od rozwodu i podziału majatku , nadal rozgłasza szkalujące plotki na jego temat. Czytała mojego bloga bo pewnie ktoś jej go udostępnił, i nie może pozbyć się nienawiści .
Do tej pory nie pisałam nic o niej, bo mnie ta osoba nie interesuje, ale wywołana do tablicy muszę napisac kilka słów wyjaśnienia.. Mnie nie obchodzi jej była relacja z Ludwikiem, batalia i kłamstwa w sądzie....w czasie rozwodu.
Moje życie z Ludwikiem zaczęło się pół roku po jego rozwodzie i podziale majątku. Już na pierwszym spotkaniu pokazał mi dokumenty, z których wynikało, że jest już wolnym człowiekiem i jedynym właścicielem domu. Pani Eks wyprowadziła się ze wspólnego domu jeszcze przed rozwodem, zostawiła jak teraz mówi "dziecko" z ojcem, a chłopak miał już wówczas 21 lat.Był na utrzymaniu ojca , miał wszelkie wygody w domu, dostęp do wszystkiego. Ale pił , narkotyzował się itd....W związku z jego nagannym zachowaniem miał sprawę sądową...dostał wyrok 1 rok więzienia w zawieszeniu na 5 lat, zakaz zbliżania się do nas , oraz drugi wyrok o eksmisję na bruk. Nie będę opisywać zachowań młodego bo wszystkie dokumenty są do wglądu w sądzie. Młody przyznał sie przyznał się w sądzie do winy.
Ale nie potrafiliśmy wyrzucić go pod most. Ludwik sprzedał nowy, piękny dom, kupił młodemu 2 pokoje z kuchnią, no a za resztę dla nas stary dom, który remontujemy. Więc uważam , że postapiliśmy właściwie i uczciwie.
Ale kochana mamusia młodego uważa inaczej, choć nie dołożyła złotowki do zakupu mieszkania ani wyposażenia dla młodego. I nadal sieje plotki.
To by było tyle gwoli wyjaśnienia, i mam nadzieję że temat jest zamknięty.
A u nas remont posuwa się powoli do przodu, kupiliśmy do kuchni piękny, stary kredens, zabytkowe łóżka do drugiej sypialni, śliczną drugą kozę do palenia. Teraz tylko wszystko jakoś porozmieszczać , a na wiosnę dopieścić meble.
Zdjęcia będą jak sfotografuję...
Tacyt

To już kolejny blog który z podobnych powodów musi emigrować w nowe miejsce
OdpowiedzUsuńPlaga jakaś.
Pozdrawiam
Oj jestem ciekawa tych Waszych wnętrz bo uwielbiam przedmioty z duszą.
OdpowiedzUsuńByłe… Byli… jad …nienawiść … nie warto się odwracać ..
OdpowiedzUsuńŻycie jest zbyt krótkie …
Eh, są zawistnicy...:(
OdpowiedzUsuńMam Cię, wreszcie, dopiero dziś otworzyłam E-mail, bo rzadko korzystam z tego adresu pocztowego, na który napisałaś, zapisałam Cię do ulubionych i będę bywać :)
Serdeczności :)