Na wstępie pragnę podziękować za wszystkie życzenia urodzinowe... bardzo miło się je czyta , choć w podtekście zdaję sobie sprawę, że każdy rok przybliża mnie nieuchronnie do.....
no cóż , takie jest życie, dla każdego jednakowe....
W ramach niedzielnego wypoczynku wybraliśmy się do Mirska na lody....nie znam tego miasteczka więc powód wydawał się dobry :)
....jednak nasza żyłka wędrownicza zawsze nam spłata psikusa....
jadąc drogą dostrzegłam na wzgórzu biały , murowany obiekt, szybko myk na mapę .... i skręcamy do .....Proszówki
Ten biały obiekt to Kaplica Świętego Leopolda...
.....Na
wzgórzu, zwanym Górą Straceń albo Kruczą Górą widać charakterystyczną
kaplicę. Ta drobna budowla ufundowana została przez hrabiego Leopolda
von Schaffgotsch w roku 1657. Istnieje legenda, która wyjaśnia dlaczego
wybudowano tam kapliczkę.
Pewnego
pięknego, letniego dnia w roku 1656 hrabia Krzysztof Leopold von
Schaffgotsch wybrał się ze swoją świeżo zaślubiona żoną na spacer, na
bazaltowe wzgórze, aby podziwiać majątek rodziny. Kiedy młoda para
postanowiła wrócić do pałacu, małżonka hrabiego zauważyła, że zgubiła
ślubną obrączkę. Rozpoczęto żmudne poszukiwania, które nie przyniosły
skutku. Zasmucony stratą był szczególnie małżonek, kiedy to stara
służąca przekazała mu wiadomość od wróżki, która przepowiedziała, że
jeśli obrączka się nie znajdzie to ród Schaffgotschów wymrze.
Minął
rok, kiedy to nadzieja przywiodła małżeństwo na wzgórze. Podczas
przygotowań do pikniku, jeden ze służących zauważył przebiegającą mysz,
chwycił ją, aby ją zabić ale hrabina, której żal było zwierzątka kazała
je wypuścić. Mówiąc: "Nie zabijaj jej ale puść ją wolno, kto wie może
przyniesie nam to szczęście". Służący wypełnił życzenie i wypuścił mysz.
Po jakimś czasie mysz powróciła niosąc w pyszczku zagubioną obrączkę.
Prawdopodobnie obrączka wpadła do jednego z mysich korytarzy.
Uradowany hrabia postanowił na pamiątkę tego wydarzenia wybudować w tym miejscu kaplicę, ku czci swojego patrona św. Leopolda.
Idąc w górę spotkaliśmy po drodze hodowlę alpaczek..... śliczne małe i młode ..a całego stada pilnował..... KOT SFINKS...
tata stada....
i ciekawskie młode...
SFINKS.....
widoki z góry wspaniałe na całe Izery....
o rety jakie cudne te storzonka! a jakie mają urocze pyski i grzywy!
OdpowiedzUsuńKaplica ładna, a skała super!
"pilnujcie mi tych szlaków..."
Pozdrowienia od miłośniczki kapliczek wszelakich:): Nie ma wyjazdu,żebym nie stanęła przy jakiejś..mają dla mnie jakąś szczególną moc.
OdpowiedzUsuńUwielbiam wypady wszelkie dalekie i bliskie...nie mogę się już doczekąć lipca bo wyjeżdżam dalej...
Pozdrawiam
Młoda alpaka podobała mi się najbardziej. Ciekawa wycieczka. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń... napis wyryty na kamieniu bardzo wymowny...szczególnie teraz gdy KK ma się źle...
OdpowiedzUsuńUbrana jesteś jak najbardziej stosownie, biały odstrasza komary:)
Serdeczności:)
skad wy bierzecie tyle miejsc do zewiedzania?:)
OdpowiedzUsuńwystarczy tylko bystro się rozejrzeć wkoło siebie.....
Usuńfajne zdjęcia, w Proszówce i na Gryfie spędziłem kilka ładnych lat... Mój wujek z ciocią mieszkali w Proszówce w pierwszym domu za przejazdem kolejowym po lewej stronie (od strony Mirska) przy ulicy... i motylki wróciły
OdpowiedzUsuńdla Ciebie :)
Usuńfajna wycieczka
OdpowiedzUsuńZjadło komentarz , widocznie za dużo było mądrości.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam więc tylko
mądrości nigdy za wiele, napisz Antoni jeszcze raz proszę :)
UsuńA o Mirsku nam cos napiszesz? Dotarlas na lody?
OdpowiedzUsuńbędzie :)))
Usuń