17 czerwca 2013

PROSZÓWKA ....GRAFFLICH NEUNDORF




Na wstępie pragnę podziękować za wszystkie życzenia urodzinowe... bardzo miło się je czyta , choć w podtekście zdaję sobie sprawę, że każdy rok przybliża mnie nieuchronnie do..... 
 no cóż , takie jest życie, dla każdego jednakowe....

W ramach niedzielnego wypoczynku wybraliśmy się do Mirska na lody....nie znam tego miasteczka więc powód wydawał się dobry :)
....jednak nasza żyłka wędrownicza zawsze nam spłata psikusa....
jadąc drogą dostrzegłam na wzgórzu biały , murowany obiekt, szybko myk na mapę .... i skręcamy do .....Proszówki

Ten biały obiekt to Kaplica Świętego Leopolda...

 
.....Na wzgórzu, zwanym Górą Straceń albo Kruczą Górą widać charakterystyczną kaplicę. Ta drobna budowla ufundowana została przez hrabiego Leopolda von Schaffgotsch w roku 1657. Istnieje legenda, która wyjaśnia dlaczego wybudowano tam kapliczkę.
  Pewnego pięknego, letniego dnia w roku 1656 hrabia Krzysztof Leopold von Schaffgotsch wybrał się ze swoją świeżo zaślubiona żoną na spacer, na bazaltowe wzgórze, aby podziwiać majątek rodziny. Kiedy młoda para postanowiła wrócić do pałacu, małżonka hrabiego zauważyła, że zgubiła ślubną obrączkę. Rozpoczęto żmudne poszukiwania, które nie przyniosły skutku. Zasmucony stratą był szczególnie małżonek, kiedy to stara służąca przekazała mu wiadomość od wróżki, która przepowiedziała, że jeśli obrączka się nie znajdzie to ród Schaffgotschów wymrze.
  Minął rok, kiedy to nadzieja przywiodła małżeństwo na wzgórze. Podczas przygotowań do pikniku, jeden ze służących zauważył przebiegającą mysz, chwycił ją, aby ją zabić ale hrabina, której żal było zwierzątka kazała je wypuścić. Mówiąc: "Nie zabijaj jej ale puść ją wolno, kto wie może przyniesie nam to szczęście". Służący wypełnił życzenie i wypuścił mysz. Po jakimś czasie mysz powróciła niosąc w pyszczku zagubioną obrączkę. Prawdopodobnie obrączka wpadła do jednego z mysich korytarzy.
  Uradowany hrabia postanowił na pamiątkę tego wydarzenia wybudować w tym miejscu kaplicę, ku czci swojego patrona św. Leopolda.







jak widać jestem " stosownie ubrana " na wędrówkę..... ale to miał być wypad do MIASTA !!!!


Idąc w górę spotkaliśmy po drodze hodowlę alpaczek..... śliczne małe i  młode  ..a całego stada pilnował..... KOT SFINKS...

tata stada....




i ciekawskie młode...




SFINKS.....

widoki z góry wspaniałe na całe Izery....


jedziemy więc dalej.....




13 komentarzy:

  1. o rety jakie cudne te storzonka! a jakie mają urocze pyski i grzywy!

    Kaplica ładna, a skała super!
    "pilnujcie mi tych szlaków..."

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozdrowienia od miłośniczki kapliczek wszelakich:): Nie ma wyjazdu,żebym nie stanęła przy jakiejś..mają dla mnie jakąś szczególną moc.
    Uwielbiam wypady wszelkie dalekie i bliskie...nie mogę się już doczekąć lipca bo wyjeżdżam dalej...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Młoda alpaka podobała mi się najbardziej. Ciekawa wycieczka. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. ... napis wyryty na kamieniu bardzo wymowny...szczególnie teraz gdy KK ma się źle...
    Ubrana jesteś jak najbardziej stosownie, biały odstrasza komary:)
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  5. skad wy bierzecie tyle miejsc do zewiedzania?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wystarczy tylko bystro się rozejrzeć wkoło siebie.....

      Usuń
  6. fajne zdjęcia, w Proszówce i na Gryfie spędziłem kilka ładnych lat... Mój wujek z ciocią mieszkali w Proszówce w pierwszym domu za przejazdem kolejowym po lewej stronie (od strony Mirska) przy ulicy... i motylki wróciły

    OdpowiedzUsuń
  7. Zjadło komentarz , widocznie za dużo było mądrości.
    Pozdrawiam więc tylko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mądrości nigdy za wiele, napisz Antoni jeszcze raz proszę :)

      Usuń
  8. A o Mirsku nam cos napiszesz? Dotarlas na lody?

    OdpowiedzUsuń