Dzisiaj chciałam przedstawić pewną sytuację, a właściwie to już stałą....
Rozmawiam ze swoim znajomym , znamy się niedługo ale i osobiście. Do tej pory rozmawialiśmy wieczorem przez telefon, ale za każdym razem J. albo oglądał film i rozmawiał , albo grał w karty i rozmawiał, albo przeglądał jakieś strony i rozmawiał, myślałam, że się zorientuje, że jest to lekceważenie drugiej osoby. Szalę przeważyły święta, kiedy okazało się że musi przygotować sam wszystko...upiec mięsa, ugotować...itd, jest wdowcem, mieszka sam. Ma córke 48 letnią, która jest matką 2 synów i mieszka z partnerem. Zapytałam J czy idzie do córki na święta, bo przecież jest sam ,ale okazało się, że to cała czwórka przychodzi do niego i biesiaduje , a on później sprząta i zmywa pół dnia. Powiedziałam wprost, że to mi się nie podoba . i że jest perfidnie wykorzystywany to usłyszałam, że to tylko mnie się tak wydaje. To było kolejne ostrzeżenie aby nie liczyć na jakikolwiek związek z tą osobą, bo jest zapatrzony tylko na siebie i swoje sprawy a ja jestem czasoumilaczem. I chyba zakończę tę znajomość, bo nie warto, jest jeszcze kilka innych problemów ale nie będę o tym pisać. Może kiedyś ktoś to skomentuje.
Nie mam z kim porozmawiać tak po prostu o wszystkim jak z R, on był inteligentny i pomocny w każdej sprawie. A w dzisiejszych czasach tej pandemii ludzie nie są ludźmi, każdy chce drugiego wykorzystać nie dając nic z siebie. A tak nie można żyć.
Twój znajomy ma swoje przyzwyczajenia, które nie współgrają z Twoimi. Więc decydujesz, czy to Ci przeszkadza ... jak przeszkadza to trudno, idziesz dalej sama.
OdpowiedzUsuń