Boże Narodzenie to czas radości z przyjścia na świat Zbawiciela, ale jednocześnie, tak w materialny sposób, czas prezentów po choinką.
Dostałam najpiękniejszy prezent , i tylko prezenty z mojego dzieciństwa były temu równe.
nic więc dziwnego że zatonęłam w lekturze.
Na pierwszy ogień poszła Kora, fragmenty jej życia zebrane przez Kamila Sipowicza. I tu się zatrzymam.... z wrażenia...
urodziłam się 14 czerwca - Olga 8 czerwca, jesteśmy więc dziećmi słońca.
tak wiele wspólnych przemyśleń życiowych, fragmentów przeszłości , łączy mnie z Olgą.... i już to naznaczyło wspólną ścieżkę życia, jako zodiakalne Bliźnięta. Chociaż ja miałam w dzieciństwie ciepły i spokojny dom, nie zanurzyłam się w muzykę, lecz coś wspólnego łączącego nas pozostało.
KORA pisze... byłam dzieckiem wrażliwym, czytałam dużo bajek i to jeszcze bardziej ożywiało świat...
ja też czytałam od 5 roku życia, nie wiem kiedy się tego nauczyłam, ale zanurzenie się w bajkowy świat było dla mnie najwspanialszym przeżyciem. Byłam dzieckiem zamkniętym w sobie, teraz by się powiedziało wycofanym...pisałam o tym ...
Książka O krasnoludkach i Sierotce Marysi, Pimpuś Sadełko, Baśń o Ziemnych Ludkach.... i wiele innych. Miałam całą swoją biblioteczkę i często do niej sięgałam.
Dzisiaj bardzo wyraźnie odczuwam u ludzi brak duchowości. Nie kształci się w dzieciach wyobraźni. A człowiek pozbawiony wyobraźni pożąda coraz więcej rzeczy materialnych, które pieszczą oczy i stwarzają pozorne poczucie bezpieczeństwa. To jak nekrofilia:ukochanie martwej materii. Szczęście jest niemożliwe, a napięcie ciągłe. I niecierpliwość.
Człowiek współczesny rości sobie prawo do trzeźwego myślenia, ale to trzeźwe myślenie prowadzi nas krętymi korytarzami koszmaru rozumu....
tyle Kora
Czas młodości zbiegł się z zaistnieniem w świecie Dzieci Kwiatów, hipisów, to były lata 60-te.... przeżywałam je również..
Kora pisze, że dopiero wówczas została Korą, każdy miał drugie imię.
Ja też zostałam Niką, i pod tym imieniem przeżyłam wiele lat....
Zmiana imion to utożsamianie się z nowymi ludźmi, z nowymi ideami, postawami, światopoglądem...
Właśnie i ten nowy mój światopogląd niwelował powoli Ojciec Józef Jaskółowski, Paulin...kiedy przyjeżdżałam zbuntowana do Częstochowy.
Ja w tym czasie miałam chłopaka P. który mieszkał w Dusznikach Zdroju. Wychowywała go babcia, bo był nieślubnym dzieckiem swojej mamy, a ona chciała żyć...swoim życiem. Babcia była wspaniałą, ciepłą osobą, bardzo lubiłam tam przyjeżdżać. Traktowała mnie jak wnuczkę.
Piotr miał tam przyjaciół, między innymi Zbyszka i Andrzeja S. synów naczelnego lekarza uzdrowiska. Mieli oni dostęp do leków i nie tylko, więc kiedy się spotykaliśmy u nich na chacie było i wino, i narkotyki i wspaniała muzyka między innymi Jimmi Hendrixa, Janis Joplin ....
Impreza hipisowska wymaga odpowiedniej oprawy muzycznej, która pozwoli nam przenieść się w lata świetności ruchu Flower Power. Muzyka była wówczas bardzo ważnym środkiem przekazu, pozwalającym na głoszenie haseł miłości, pokoju i wolności.
http://blog.partybox.pl/pomysl-na-impreze/muzyka-dzieci-kwiatow
Szyłam sobie sama spódnice,kolorowe fatałaszki...
To był wspaniały czas, chodziliśmy również w góry, na Szczeliniec, w Góry Stołowe, na Zieleniec.... jeździlismy nad jezioro Otmuchowskie, po w Opolu Zbyszek miał dziewczynę Różę.
Ja z kolei z Andrzejem jeździłam na Jazz Jamboree do Wrocławia, na Małej Scenie słuchaliśmy z zaparciem wspaniałej muzyki.
Kocham również bluesa, chłopaki grali na gitarze i organkach.... była to dla nas nasza prywatna , najwspanialsza muzyka.
cdn...
zdjęcia pożyczone z netu...





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz