21 listopada 2018

ZWYCZAJNY DZIEŃ




Dziś po chorobie,  po raz pierwszy poszłam do kościoła, jest środa , więc moja ulubiona Msza Św. i litania do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Modlitwa ta towarzyszy mi od bardzo dawna, jest moim wsparciem duchowym.
Na dworze mrozik, więc kiedy otworzyłam drzwi do mieszkania przywitało mnie  ono ciepłem, poczułam się jak w latach dzieciństwa.
 Kiedy wracałam ze szkoły zawsze w domu było błogie ciepło. Poczułam je również dzisiaj,  i błogość ....i myśl,  że nareszcie mam prawdziwy dom . Z piecem, telewizorem /ha ha ...oglądam programy wnętrzarskie, nie denerwuję się dyskusjami i politykierstwem/...wszak zawsze chciałam studiować architekturę, lecz życie napisało mi swój scenariusz.
Zdrowie mi  jeszcze szwankuje, zwłaszcza na zmianę pogody, więc muszę się przyzwyczaić,  że i mnie w końcu dopadła Peselioza....

Wyrabiam resztki włóczek na skarpety, ciepłe -  bo mi marzną nogi, w cieple I  spokoju. Nawet pies pozbył się już stresu, śpi i je bardzo dobrze, spacerujemy sobie nad rzeczką i jest ok.
Czegoż więcej potrzeba mi do życia ? Jestem szczęśliwa i cieszę się tym co mam, oby tylko zdrowie nie za bardzo  podupadło,  tak abym mogła sama się poruszać  i nie być dla nikogo ciężarem.

1 komentarz:

  1. Witaj
    Jestem z rewizytą.
    Ciekawe masz pseudo, co oznacza słowo Leptir?
    To prawda, co napisałaś, grunt, to zdrowie!
    Pozdrawiam miło, znad filiżanki aromatycznej herbatki:)

    OdpowiedzUsuń