26 stycznia 2018
ROZMOWY NIEDOKOŃCZONE : ŚMIERĆ I CHOROBA
Ostatnio często natrafiam na audycje radiowe dotyczące ogólnie mówiąc zdrowia człowieka. I tak wysłuchałam audycji, której tematem było: człowiek chory w kościele i demokracji, oraz bardzo ciekawa audycję na temat śmierci mózgu.
CZŁOWIEK CHORY W KOŚCIELE I W DEMOKRACJI
Choroba dotyka każdego, chorują dzieci, i dorośli. Padło w audycji pytanie - kto lub co powoduje , że człowiek choruje. Wiadomo , że za niektórymi chorobami stoimy my sami nie przestrzegając na przykład diety, stosując używki i narkotyki itd.... Ale część chorób jest spowodowana genetycznie i tym , że niestety nie jesteśmy nieśmiertelni, i że choroba przypomina nam o tym fakcie, że kiedyś musi nadejść koniec naszego życia.
Kiedy dowiadujemy się o chorobie, zwłaszcza tej nieuleczalnej, doznajemy najpierw szoku, później niedowierzania, że akurat to nas spotkało, i pytanie a może jednak diagnoza jest błędna ? Niestety zazwyczaj to jest prawda i wtedy trzeba się z nią zmierzyć
Ja dowiedziałam się o swojej chorobie 13 lat temu, i byłam bardzo zdziwiona że w 2 miesiące po przejściu na emeryturę padła taka diagnoza. Przecież w moim zakładzie pracy mieliśmy obowiązkowe badania lekarskie i nigdy nic złego nie wyszło. Więc jak to ? w ciągu dwóch miesięcy powstała ?
Nie czas było jednak na zastanawianie się, trzeba było podjąć leczenie.
Kiedy poznałam Ludwika, powiedziałam mu, że choruję, bo uważałam ,że powinniśmy sobie na początku znajomości powiedzieć o swoich chorobach, ułomnościach itd.... aby później nie było rozczarowań, że coś zostało zatajone.
Dawałam sobie radę, przez 10 lat było w miarę dobrze, ale później nastąpiło pogorszenie, trzeba było wziąć mocniejsze leki , no i wyszły powikłania : mam orzeczenie o niepełnosprawności, wydane przez lekarza orzecznika, musiałam zoperować oczy, no i teraz bardzo się pilnować. Ale wiem, że niestety w pełni zdrowa już nie będę i że muszę starać się z tym żyć.
I właśnie o tym była audycja, że w chwilach kiedy dopada nas choroba powinna być przy nas osoba wspierająca, bo jak powiedział profesor
ks. prof. dr hab. Jan Przybyłowski, ks. dr Zenon Hanas SAC
świat człowieka chorego a zdrowego jest zupełnie inny. Nikt nie zrozumie człowieka chorego dopóki sam nie zachoruje. Wtedy taka obecność osoby bliskiej jest bardzo potrzebna, i nie po to aby mówić nic się nie martw, jakoś bedzie - tylko po to aby chorego wspierać w walce z chorobą. Bo czasami po takiej diagnozie ludzie tracą wolę życia. I być z tym chorym do końca trzymając go za rękę aby w spokoju pozwolić mu przejść przez ten najważniejszy egzamin życia - ŚMIERĆ
Bardzo trafnie zostało powiedziane, że w chwili kiedy słabnie ciało, wzrasta duchowość. Człowiek zaczyna wchodzić w głąb swojego jestestwa, kiedy jest wierzący, odczuwa obecność Boga, dotyka świętej tajemnicy zmartwychwstania.
Ale cierpienie skutecznie potrafi zagłuszać to dobro, kiedy cierpimy czasami nie jesteśmy w stanie racjonalnie myśleć, czekamy tylko na ukojenie bólu.
Walczymy ale bardzo często prosimy Boga aby nas już od tej traumy wybawił. Tak jak to jest w pięknej pieśni:
Z dawna Polski Tyś Królową, Maryjo!
Ty za nami przemów słowo, Maryjo!
Ociemniałym podaj rękę,
Niewytrwałym skracaj mękę,
Twe Królestwo weź w porękę, Maryjo!
drugim tematem poruszonym w audycji była:
ŚMIERĆ MÓZGU
prowadzona przez prof. n. med. Jan Talara
http://jacek.norkowski.info/?metoda-talara,34
audycja tym bardziej ciekawa i kontrowersyjna, kiedy dzwonili słuchacze mówiąc o tym, że w naszych polskich szpitalach za szybko stwierdza się śmierć pacjenta i właśnie śmierć pnia mózgu, aby móc pobrać jak najszybciej organy do przeszczepu. Opowiadała babcia płacząc, że ponad 20 lat temu jej mała wnuczka wpadła pod samochód i w szpitalu szybko stwierdzono zgon i pobrano organy, zanim dojechali rodzice. Nie sądzę aby kłamała.... nawet po 20 latach zanosiła się szlochem...
I własnie prof. Talar stwierdził, że trzeba dać choremu ostatnią szansę, nie pochopnie skazywać go na śmierć, bo ma np. 90 lat.... ale zrobić WSZYSTKO co jest w mocy lekarza aby mu pomóc.
Czy to jest prawda ? myślę, że jednak jest , bo niby za co chce się się pozbawić profesora wykonywania zawodu ?
https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2015/08/05/bronmy-prof-jana-talara-ktory-udowadnia-ze-smierc-pnia-mozgu-nie-istnieje/
dla mnie to szok , co się obecnie dzieje w medycynie i farmaceutykach, lekarze nie leczą tylko eksperymentują, firmy trują nas lekami....
strach się położyć do szpitala, ale przecież sa lekarze z powołania, którzy naprawdę leczą i starają się pomóc choremu.
Nie mogłam spać po tej audycji.....
aha, był reż głos pani doktor jak się przedstawiła, że lekarz to nie cudotwórca i np po co męczyć 90 letniego pacjenta pod respiratorem, lepiej ten respirator odłączyć....niech spokojnie umrze..
DUSZĄC SIĘ !!!!
http://www.eioba.pl/a/3rbm/kolejne-bledne-orzeczenia-smierci-mozgu
https://www.pch24.pl/smierc-mozgu,3623,tag.html
https://www.zdrowie.abc.com.pl/zmiany-w-prawie/ustawa-zmniejszajaca-liczbe-lekarzy-orzekajacych-smierc-mozgu-podpisana,109893.html
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Niby życie ludzkie nie ma ceny, ale osoby umierające na raka muszą pokazywać swoje dzieci, żeby im ludzie chcieli kasę na leczenie przekazywać. Bo jak się nie ma dzieci, można zdychać, najlepiej w ukryciu.
OdpowiedzUsuńA sprawa organów zawsze mnie denerwuje. gdyby tej Pani wnuczka umarła, bo nie było organów do przeszczepu, też by szlochała. Dobro jest jak widać względne.
Staram się nie zażywać lekarstw, nie szczepię się przeciwko grypie.
OdpowiedzUsuńApteki są obładowane różnymi wzmacniającymi miksturami.
Pozdrowienia :)
Coraz częściej trzeba się obawiać pobytu w szpitalu, niezliczona ilość bakterii, które kpią sobie z antybiotyków atakuje pacjentów. A dobrych lekarzy- jak na lekarstwo. Najbardziej boję się długotrwałego cierpienia. Szybka śmierć jest wielką łaską...
OdpowiedzUsuńNie oglądam ani programów ani filmów o chorobach, bo mnie to przygnębia. Nie dziwię się, że Ty po obejrzeniu nie mogłaś spać. Dawniej lekarz, nauczyciel, to byli ludzie głęboko szanowani przez społeczeństwo-elita, teraz jest nią byle polityk, nie umiejący często poprawnie się wysławiać. Zawód lekarza został zdeprecjonowany i dlatego kieruje większością rutyna, a nie postawa judymowa. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń