Starszą siostrą Ireny była Waleria. Tak jak pisałam - rasowa dama. Mieszkała z mężem / czy przyjacielem ? tego nie wiem / na Litwie w jego majątku.
Jak to bywa z damami bywała u wód, bywała w Krakowie, zawsze elegancko i gustownie ubrana, w nieodłącznym kapeluszu.
Niestety nie znam dokładnie jej losów wojennych, co się stało z jej towarzyszem życia. Wiem , że po wojnie zamieszkała w Radomsku, w małym , gustownym mieszkanku, w którym królowało metalowe rzeźbione łóżko, nakryte koronkową kapą, piękna kanapa, fotele. Byłam tam z Ireną w 1968 roku, w czasie trwania festiwalu w Opolu, kiedy to Czerwone Gitary wyśpiewały nagrodę za piosenkę Anna Maria.
Waleria była palaczką, paliła swoje papierosy w szklanej lufce czy fifce, jak niektórzy mówią. Chyba też z tego powodu zachorowała na raka płuc. Umierała długo i boleśnie, Irena spędziła z nią ostatnie 6 miesięcy jej życia.
Po powrocie do domu Irena opowiadała, że kiedy u Walerii zaczęła się agonia, to ona zaczęła płakać i wołać, Walu nie odchodź.....
Waleria wróciła z połowy drogi i miała wielkie pretensje do Ireny....dlaczego mnie zawróciłaś? byłam już tak daleko a teraz muszę znów powtarzać tę bolesną drogę. Żyła jeszcze 3 miesiące okropnie cierpiąc. Przykazała jednak Irenie, że kiedy znów zacznie odchodzić, ta ma wyciągnąć poduszkę spod jej głowy.
Nie wiem czy Irena dotrzymała słowa.
Waleria opowiadała , a ja jako mała wsłuchałam tego z niedowierzaniem, że w tym majątku na Litwie, po udoju , nalewano mleko do miseczek i wtedy spod werandy wychodziły węże aby je pić.
Do tej pory nie wiem , czy mogła to być prawda.
Waleria w Krakowie - chyba na Wawelu
z koleżanką, pewnie w jakimś uzdrowisku
z bratanicą Ewą
Waleria , Irena i mała Ewa








Jakie cieple i przychylne dla ludzi sa Twoje opowiesci..bardzo mi sie podobaja a zdjecia jakie ciekawe!!!
OdpowiedzUsuńZ tymi wężami to może być prawda - pamiętam z jakiejś lektury szkolnej, że jeden z jej bohaterów poił zaskrońca mlekiem. Jako, że zaskrońców u mnie nad stawem zatrzęsienie, sprawdzę wiosną, czy to tak faktycznie może być. Tylko jedno ale - skąd wziąć prawdziwe mleko, a nie napój mlekopodobny z kartonu.
OdpowiedzUsuńo zaskrońcach to ja - ckdzl.
OdpowiedzUsuńPasjami lubię oglądać takie stare zdjęcia
OdpowiedzUsuńJa nie tylko lubię oglądać stare fotografie(można powiedzieć zdjęcia wszelakie, bo to utrwalona historia), ale przede wszystkim czytać dołączone do nich opisy. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńPiękne wspomnienia, fotografie, lubię je czytać.
OdpowiedzUsuńU mnie w listopadzie też będzie kilka wspomnień.