Nie tak wyobrażałam sobie tegoroczne święta :(, w tym roku córka miała przyjechać do nas....
Oczywiście przyjechała, w planach miałyśmy szykowanie smakołyków na święta, zdążyłam z nią upiec tylko pierniczki.....
i po raz pierwszy w życiu dopadła mnie jelitówka..... chyba przez to ,że w tym roku, też po raz pierwszy zaszczepiłam się przeciw grypie.....
przeleżałam jak zdechlak, jeszcze dzień przed wigilią pojechałam do szpitala, aby się upewnić czy przetrzymam święta w domu, niestety baaardzo miła siostrzyczka poinformowała nas, że najbliższy punkt pomocy jest w szpitalu w Gryfowie. Nie miałam siły tam jechać, wróciliśmy więc do domu i nadal leczyłam się / ha ha... dobre ...leczyłam :)/ sama....
na córkę spadło przygotowanie menu..... zrobiła pierogi, uszykowała rybę, ugotowała barszczyk, upiekła makowiec... ubrała choineczkę, zawiesiła z Ludwikiem lampki
no i nadszedł czas wyczekiwania pierwszej gwiazdki.... w tym roku nie było jej na naszym niebie, świecił księżyc i kłębiły się chmury..
lecz tradycja tradycją, zasiedliśmy przy stole..... było wszystko...ale nie dla mnie... podziubałam co nieco,napiłam się barszczyku i tyle było mojego świętowania.
Bogu dziękowała, że to dziecko przyjechało i zajęło się domem....
Kolejne dni przyniosły mi poprawę ale nadal nie czuję się zdrowa, choć nie przeszkodziło nam to w świątecznym spacerze.....
byli i kolędnicy
reszta w kolejnym poście.....




Jeszcze nie tak pozno, by zyczyc Wam milego swietowania i najwsapnialszego Nowego Roku!!! a Tobie zdrowia! sciskam serdecznie
OdpowiedzUsuń... już za nami ... moje połowicznie udane ... Wigilia i Boże Narodzenie na tak ... pozostałe dni w łóżku, jutro po poradę ... piękne krajobrazy, piękna porcelana, piękny czworonożny przyjaciel ... pozdrawiam ... :)
OdpowiedzUsuńOj to ja widzę, że w co drugiej rodzinie w tym roku w Święta gościła jelitówka. U nas tak samo przy czym przypałętała się dopiero w drugi dzień Świąt. Szczęście w nieszczęściu takie, że nie pojawiły się nadprogramowe kg z przejedzenia :) Aczkolwiek Ciebie tak bardzo mi szkoda :( Uściski dla Was i dużo zdrówka!
OdpowiedzUsuńSzczęście w nieszczęściu, że jelitówka trwa w miarę krótko. Mnie dopadła kiedyś w Wielkanoc...
OdpowiedzUsuńZero chorób i szczęśliwości w Nowym Roku!
Asia z Siedliska pod Lipami
Kurcze cały czas u kogoś widzę, że święta przechorował. Oby te następne były już lepsze! Pozdrawiam i zapraszam na bloga (powoli wracam). Buziaki i zdrówka życzę. Iwona
OdpowiedzUsuńBardzo współczuję jelitówki... Nie wiem czy wiesz, ale najlepszym lekiem na to jest zwykła gazowana Cola :) Pić litrami, wypłukać wirusa i szybko przejdzie. Choć mnie ostatnio też trzymało ponad tydzień... Jestem przeciwniczką wszelkich szczepionek. Nie ma co zmieniać naturalnej równowagi organizmu - szczepionka to straszna ingerencja :(((
OdpowiedzUsuńŻyczę wszelakiej pomyślności na Nowy Rok 2016!
Daliśmy sobie spokój ze świętami i pojechaliśmy w góry, do Zakopanego. Widząc tłumy ludzi nie tylko my wybraliśmy taki sposób na święta.
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego w Nowym Roku!!