Czytam Atlantydę z wielkim zainteresowaniem, kolejne opisywane miasta, ludzie, życiorysy.......
i właśnie z niektórymi ludźmi opisywanymi w książce przecięły się i moje ścieżki życia...choć ja urodziłam się po wojnie.
Borysław i Szewach Weiss
![]() |
| Z posłankami ...Izabelą Katarzyną Mrzygłocką i Agnieszką Kołacz -Leszczyńską |
..... Były ambasador Izraela w Polsce prof. Szewach Weiss odebrał w poniedziałek 5 listopada 2012 roku tytuł Honorowego Obywatela Wałbrzycha. Rada Miejska podjęła uchwałę o nadaniu mu tego tytułu w 2003 r., Weiss odebrał tytuł osobiście po niemal dziesięciu latach.
ŹRÓDŁO
BORYSŁAW - ZAGŁĘBIE POETYCKIE
MARIAN JACHIMOWICZ
Najbardziej znanym borysławianinem osiadłym w Wałbrzychu był Marian Jachimowicz [1906 -1999], poeta, tłumacz, eseista....
źródło
W Tobie Wszystkie
Zmieniłaś uczesanie
Stałaś się inną kobietą
Chcesz być każdą która się może podobać
Abym widział w tobie wszystkie
i nie pragnął innej oprócz ciebie
Biegną wargi po twojej szyi
Po karczku wspinają się ku włosom
Drżysz jak płatek kielicha
kiedy trzmiel go nawiedza...
Marian Jachimowicz z cyklu Gaje Tańczą
Moje spotkanie z panem Marianem było typowe dla tamtych czasów, poeta prowadził jak by to dziś nazwać "warsztaty poetyckie dla młodzieży" a ja poprzez mojego utalentowanego kolegę z podstawówki Bogusia Szczawińskiego [ dziś znanego muzyka jazzowego] brałam w nich udział.
Boguś pisał również wiersze, i pamiętam jak przychodził do mojego rodzinnego domu z własnymi wierszami i poprawkami naniesionymi przez pana Jachimowicza.
wiersz Bogusia z 1967 roku...
Drzewowiersz
drzewowierszem
otwieram lasy
moje
otwieram
po doskonałość
po mądrość
powtarzam
człowiek jest instrumentem realnym
poezji i ciężaru
i ziemi
otwieram ciężar...
ziemię ?
drzewowierszę....
Teraz może wydaje się banalnym wierszem ,ale wówczas dla nas młodych , wiersze pisane na prywatkach , dla dziewczyn były pięknym, romantycznym prezentem....
TRUSKAWIEC I PROF.KAZIMIERZ PELCZAR
Kazimierz Pelczar (ur. 2 sierpnia 1894 w Truskawcu, zm. 17 września 1943 w Ponarach) – polski lekarz, naukowiec, onkolog, profesor Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, prekursor onkologii w Polsce. Autor ponad 85 prac naukowych z zakresu różnych dziedzin medycyny i założyciel pierwszego w przedwojennej Polsce centrum onkologii – Miejskiego Zakładu Badawczo-Leczniczego Wileńskiego Komitetu do Zwalczania Raka w Wilnie.
ŹRÓDŁO
Z nazwiskiem Pelczar spotkałam się w bardzo nietypowy sposób, choć nie wiem czy na pewno dotyczy to krewnych Profesora.
Mój tata po wojnie przyjechał do Wałbrzycha i pracował najpierw jako instruktor nauki jazdy a później jako kierowca w PKS-sie.
Tam wówczas dyrektorem był pan Umiastowski [jak dobrze pamiętam ?], bywałam u nich w domu z moją mamą, która była wynajmowana do sprzątania dyrektorskiego mieszkania.
Mnie interesowała wielka biblioteka, mieszcząca w starej gdańskiej szafie, pięknie rzeźbionej . Były tam książeczki dla dzieci. Ja miałam wówczas może 8-10 lat, książki kochałam od zawsze więc pozwalano mi je tam oglądać.
Kiedy państwo Umiastowscy przenosili się do Wrocławia, ja dostałam najwspanialszy prezent..... część właśnie tych książeczek. Przyniosła je moja mama w wielkim wiklinowym koszu na bieliznę. Były to małe książeczki w czerwonej oprawie, niby skórzanej i napisem "Nagroda pilności"
ale najważniejsze były dedykacja: kochanemu Wojtusiowi Pelczar od mamusi.... w nagrodę.....
albo kochanej Zosi Pelczar....
takie były te dedykacje jeżeli mnie pamięć nie myli..... a było to przecież 55 lat temu....więc i pamięć możę być ulotna.
Cieszyłam się tymi książkami, czytałam, wracałam do nich nawet wtedy kiedy chodziłam już do szkoły średniej...
Pewnego razu odwiedziła mnie koleżanka , Zdzisława K . uprosiła mnie abym jej je wypożyczyła , a ja naiwna dałam wszystkie..... i tyle je widziałam....
Do dnia dzisiejszego nie mogę ich odżałować, Dzidka najpierw zwodziła mnie , że czyta, później, że czyta je brat , który ponoć zabrał je do Warszawy....
Nie sądziłam że można ot tak po prostu ukraść je na żywca, no ale cóż ja zawsze byłam naiwna i wierzyłam ludziom. I za to często obrywałam baty.




I najwiekszym pechem jest, ze jak juz ktos tak wyludzi ksiazki na wieczne nieoddanie, to na ogol te, na ktorych najbardziej nam zalezy …
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Nika
...pięknie Ci się z pięknymi duchem Twe ścieżki splotły...
OdpowiedzUsuńSerdeczności :)
Jakie miłe masz wspomnienia. A z książkami tak już jest. Mnie wielu pozycji nie oddano. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPięknie napisane - zmarł w Ponarach. Zmarł ? Został zamordowany - tak jak i wielu Polaków - przez Litwinów, no ale takie fakty są teraz niepoprawne politycznie, bo ponoć przecież mordowali tylko Ruscy i Niemcy...
OdpowiedzUsuńteż to zauważyłam,ale obecnie niepoprawność i zakłamanie uważa się za normalne... a młodzi bez rzetelnej nauki historii maja wielkie braki
Usuńjako przykład podam z;
w miesięczniku Echo Złotoryi nr 4 z kwietnia 2014 roku młody człowiek pisze wspomnienie o dziadkach i...cytuję"gdy dziadek miał 16 lat z całą rodziną WYJECHAŁ na Sybir....
tak jak sie jedzie do wód czy na wycieczkę....
duzo takich niepoprawności i co najgorsze ta niepoprawnośc staje się prawdą :(
pozdrawiam
nigdy nie pozyczalam ksiazek. nigdy. i tak moje ukochane ksiazki dziecinstwa wydala do biblioteki moja wlasna matka.... nigdy tego nie przebolalam. Ola- Medieval Beast (pisze z konta meza wiec musze sie zapisac jako anonim)
OdpowiedzUsuńILEŻ W TEN SPOSÓBSTRACIŁAM CENNYCH WOLUMINÓW.... Niechaj im smakują na zdrowie. Widicznie tak musiało być! Serdeczności.
OdpowiedzUsuńNiedawno zmarły w wieku 98 lat dr.Franciszek Mraczek opiekował się w głuszyckim szpitalu
OdpowiedzUsuńSzewach Waissem.Dr.F.Mraczek był przy moim przyjściu na ten"wspaniały świat",opiekował się moją ciężko chorą Mamą-uratował Mamie życie.
Dr.Franciszek Mraczek pracował do późnych lat życia(80 lat)w noworudzkim szpitalu i przychodni górniczej-był chirurgiem.
A Czesi jaki straszny odwet"wzięli"na wycofujących się Niemcach.
"www.youtube.com/watch?v=zq8Wjj7vTnk"
Cały film trwa 26 minut i jest bardzo drastyczny!
Pozdrawiam.
Jestem zdania, że poezję albo się czuje, albo się nie czuje, i wtedy nic nie da rozkładanie na czynniki pierwsze.
OdpowiedzUsuńWiersz p. Mariana zdecydowanie porusza duszę...
Pozdrawiam serdecznie!