
.....Gdy zapraszamy Przyzwyczajenie,
Miłość wychodzi.
Michel Quoist, .......
taki cytat znalazłam kiedyś w necie, prawdę mówiąc opisywałam kiedyś taki sam stan własnymi słowami, mówiąc, że o uczucia należy dbać jak o kwiat..... nie głaskany, nie podlewany usycha .....
I znów temat powrócił za sprawą pewnego artykułu z serii :porady : "Tajemniczy ogród pożądania".
Jest tam napisane, że pożądanie seksualne nie rządzi się tymi samymi prawami co spokój i zadowolenie partnerów. Aby w łóżku zagościła żądza należy odbudować dystans.Bliskość w związku nie może stłamsić prywatnej przestrzeni : fizycznej, emocjonalnej, intelektualnej. Każdy powinien mieć pewną własna przestrzeń zarezerwowaną tylko dla siebie.
Bo seksualność to nie tylko coś co robimy w łóżku - to część naszej tożsamości. To że jesteśmy w stałym związku nie zwalnia nas z dbania o to, aby wspólne chwile były poprzedzone "zalotami".... ponieważ oczekiwanie jest pożywką dla pożądliwości - tak mamy zbudowana psychikę.
Tyle artykuł...
No a co zrobić w związku, gdzie jedna strona wchodzi do łóżka na kwadrans : pomiędzy dziennikiem a filmem..... i śpieszy się po....aby zapalić papierosa ?
I żadne tłumaczenia i rozmowy nie dają rezultatu ?
Pogodzić się z zaistniałym stanem rzeczy....zamknąć oczy ...i liczyć do stu ?
Bo papierek z USC jest papierem na "własność !!!!!" ? i nie warto się już starać ?
I nasuwa się automatycznie odpowiedź: skąd tyle rozwodów, zdrad, skoków w bok....
właśnie stąd....
Człowiek jest stworzony do miłości, pięknej miłości, a nie do samego aktu prokreacyjnego cechującego zwierzęta.
Tylko dlaczego zazwyczaj mężowie stają się po ślubie "psami ogrodnika " nie dbają o potrzeby kobiety tylko własne zaspokojenie. I są strasznie zdziwieni, kiedy kobieta odchodzi.....chociażby mentalnie....
przecież wszystko co potrzebne do życia ma.....
a gdzie w tym wszystkim jest MIŁOŚĆ ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz