28 sierpnia 2009

CZAS


Niezmiernie szybko mijają kolejne dni....jeszcze chwila i koniec lata...
ale ja najbardziej lubię jesień, już teraz rano czuje się w powietrzu ten niesamowity zapach - chłodnego, mokrego , rześkiego powietrza.
Niedługo szkoła, brakuje mi niektórych zajęć a co za tym idzie i niektórych przyjaciół....
Czas letni owocuje wyprawami, wędrówkami w góry. Chodzimy różnymi szlakami, czasami własnymi ścieżkami, obcowanie z naturą to najlepsze lekarstwo na skołatane nerwy, a jeszcze jak się uda zrobić jakieś ciekawe zdjęcie, to można radośnie patrzeć przed siebie.
Sprawy duchowe rządzą się własnymi prawami, trochę zaniedbane i przyciszone....może to i dobrze ? Choć prawdę mówiąc taki stan jest jak jesień....smutny, bez wigoru, Mam nadzieję, że to nie wypalenie , ogień się tli i przy sprzyjających warunkach może rozpali się na nowo. Ale i tak jest ciepło i przytulnie.
Zdrowie mi trochę szwankuje, trzeba się chyba wybrać do lekarza , ale kto to lubi ?
lepiej usiąść z dobrą książką i pomarzyć...ostatnio czytam wspaniały pamiętnik : Nie ponaglaj rzeki " Jamesa Conroyda Martina.... rzecz o polskiej hrabinie Annie Marii Berezowskiej , przeobrażeniach narodu polskiego, dziejach miłości - a jakże - wzruszająca opowieść....i taka naturalna....

Na jednej dłoni wspomnienia
Przeszłość co przeminęła
Dni szare i kolorowe...
*Na drugiej dłoni marzenia
Ukryte pragnienia duszy
I coś do spełnienia...
*A może mijamy się za szybko
O krok,o uśmiech,o uścisk dłoni
I w chwili co mogliśmy dzielić
Już nigdy nie da się dogonić...

*Kolejny dzień się znowu rozpędzi
By oczy pośpiechem zasłonić

A kiedyś może będzie za późno
Na krok,na uśmiech,na uścisk dłoni...

chyba tak...na wszystko już za późno....życie samo pisze nam scenariusz....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz