13 lipca 2019
PECHOWA TRZYNASTKA
Dlaczego właściwie liczba 13 jest uważana za pechową? Też jesteście ciekawi? Przeczytajcie.
Same złe rzeczy przytrafiają się w piątek 13, hotelowy pokój o tym numerze może przynieść pecha jego mieszkańcom, lepiej nie pracować na 13 piętrze w wieżowcu. Skąd bierze się w nas lęk przed tą liczbą?
Już w starożytności wierzono, że liczba 13 sprowadza pecha. Dwunastka była liczbą idealną - mamy wszak 12 miesięcy, 12 godzin dnia, 12 godzin nocy, 12 apostołów, 12 znaków zodiaku. 13 pozbawiona symetrii swej poprzedniczki nie była więc nigdy szczególnie lubiana. 13 dnia miesiąca miało miejsce także sporo pechowych wydarzeń. Wystarczy tu wspomnieć chociażby śmierć Juliusza Cezara, aresztowanie, a potem wymordowanie templariuszy, zamach na Jana Pawła II. Stąd pewnie powszechne w naszej kulturze przekonanie, że 13 przynosi pecha. Czy wiesz, że istnieje coś takiego jak triskaidekafobia, lęk przed liczbą 13? Cierpieli na nią między innymi Napoleon, Mark Twain i Richard Wagner
https://www.kobieta.pl/artykul/pechowa-13-przesady
Dlaczego o tym piszę ?
Dzisiaj jest 13 lipiec, umówiliśmy się ze znajomymi na Lwóweckie Lato, to ciekawa cykliczna impreza.
Nie za bardzo miałam ochotę tam jechać i głośno to powiedziałam, no ale większość mnie przegłosowała. Więc jedziemy.
Rano przyjechał po mnie kolega ...z tekstem.... kurczę zapłaciłem mandat za przekroczenie prędkości,
no ładnie - mówię - zaczyna się dzień, a dzisiaj 13
kolega mówi - ja tam nie wierzę w zabobony , to normalna cyfra itd.....
dobra dobra myślę sobie, ja tam swoje wiem. Jedziemy . Gdzieś w okolicy Jawora "zepsuł" się prędkościomierz.... no nie bardzo można tak jechać, więc zawracamy z powrotem. Dojechaliśmy do W. ja zostałam "na kawce" a kolega pojechał do znajomych z warsztatu aby coś poradzili. Okazało się, że można to naprawić dopiero w poniedziałek. Trudno.
Odwiozę cię do domu i auto postawię w warsztacie. Ok mówię.... przejeżdżamy obok cmentarza , więc X mówi, chciałaś odwiedzić tatę, to po drodze możemy to zrobić. Wjechaliśmy na drogę cmentarną, taką szutrową, no i coś nam zazgrzytało..... ocho ...pewnie znów coś się urwało. No tak , okazało się, że wyrwał się jakiś element / nie wiem jak się nazywa/ pod przednim kołem, i dalsza jazda już niemożliwa. Znów telefon do kolegów....przyjechali, zobaczyli i mówią...tylko laweta...
Mnie odwieźli do domu , a X został i czekał na lawetę.
W domu dostaję telefon....wiesz już nigdy 13 nie wyjadę samochodem....
co się okazało, przyjechała laweta, załadowali auto i nie zdążyli wyjechać na drogę, jak urwał się hak, samochód się stoczył z tej lawety, urwało miskę olejową, rozlał się olej na jezdnię. Musiały przyjechać 2 samochody straży pożarnej aby zutylizować ten wyciek, a kierowca lawety mówi.... panie... 18 lat prowadzę firmę i nigdy się coś takiego nie zdarzyło.
No i jak tu nie wierzyć w pecha ?
Mówię do X ...wiesz to może być bardziej skomplikowana sprawa, niech mechanicy dokładnie sprawdzą samochód , bo te problemy to mogły być tylko ostrzeżeniem aby nie jechać dalej , Bo nie wiem co by się stało gdyby nas to złapało na autostradzie....
wierzę , że czuwał nad nami Anioł Stróż....
i zobaczymy co będzie dalej....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz