17 kwietnia 2015

INTUICJA ?




Przeżyłam dziś bardzo dziwną sytuację, sama się zastanawiam,  czy to nie jest jakiś znak , ale jaki ?
A było tak,
prawie zawsze ,  kiedy jesteśmy we Lwówku , a mamy chwilę czasu, odwiedzamy grób Zygmunta, i zapalamy mu świeczkę, 
dzisiaj dodatkowo szukaliśmy kolejnego grobu , kolegi Ludwika z dawnych czasów. Stanisław mieszkał w Dębowym Gaju, wiec szukaliśmy jego grobu w Sobocie, ale ktoś nam powiedział,  że jest pochowany we Lwówku, więc dziś z racji wizyty na cmentarzu postanowiliśmy go odszukać. Wiedzieliśmy tylko  tyle, że idąc drogą i mijając ten pomnik ,  

gdzieś tam po prawej stronie Staś  śpi wiecznym snem.
Po zapaleniu znicza u Zygmunta idziemy więc  szukać..... a cmentarz ten jest bardzo odległy, 
Ludwik wszedł między groby....a ja .... spojrzałam daleko..... wysoko ....i  ...jest... tak jakby pomachał mi ręką...tutaj jestem.....
wołam więc Ludwika,  że znalazłam..... i faktycznie , jest....Stanisław Zięba zmarły w 1999 roku,18 kwietnia
zapaliliśmy mu więc znicz w wigilię  jego śmierci.....dziwne, że akurat to nastąpiło dzisiaj.
Ale jeszcze bardziej dziwny przypadek  nastąpił później....
W lutym tego roku  , po zakupach poszliśmy do Zygmunta, już przed bramą cmentarza stali ludzie , czekając na pogrzeb, 
prześlizgniemy się bokiem, pomyśleliśmy, ale z chwilą mijania bramy kaplicy.... otworzyły się jej drzwi i wyszedł  kondukt z trumną  .... musieliśmy więc niestety przeczekać, bo ludzi było bardzo dużo, kiedy nas minęli poszliśmy   do Zygmunta,  ale po wyjściu z cmentarza postanowiłam odczytać klepsydrę, czyj to był pogrzeb.
 Nazwisko Halina Kozłowska....
I tylko tyle. To było w lutym tego roku.
dzisiaj coś mnie dziwnie tknęło.... mówię do Ludwika choć zobaczymy gdzie jest pochowana ta kobieta...
Ludwik pyta - a wiesz jak ona się nazywała ?
wiem....
no to idziemy, szukamy  grobu jeszcze świeżego, bez pomnika bo to dopiero niecałe 2 miesiące od śmierci..... idziemy aleją,   w końcu jakaś kobieta sprzątająca grób pyta kogo szukamy....
Haliny Kozłowskiej mówię ..... 
i nagle za nami przechodzący pan mówi...
ja was zaprowadzę.... dwa kroki i.... stoimy przed..pomnikiem Haliny...
pan pyta....a kto wy jesteście,  bo nie poznaję ...
my jesteśmy obcy,  ale  jakaś dziwna  intuicja  nas  tu przywiodła aby się pomodlić....
dziękuję wam,  mówi .... ja jestem mężem Haliny....
No szok.....
Dlaczego własnie w tym momencie przechodził i słyszał nasze pytanie? 
Przecież my tej kobiety wcale nie znaliśmy, 
i na pewno byśmy jej nie znaleźli , bo ma już postawiony piękny pomnik.....
Czy to znów jakiś znak , że nasze drogi kolejny raz się skrzyżowały ?


6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. wlaśnie nie wiem..... nigdy tej kobiety nie widziałam na oczy a juz drugi raz zaistniaław mojej rzeczywistości....
      może potrzebuje modlitwy ?
      sama sie nad tym zastanawiam, bo przecież tyle klepsydr czytałam i żadnego nazwiska nie zapamietałam, a tutaj jak na zawołanie....
      jakby sie sama przypomniała

      Usuń
    2. Czasami ktoś tak mocno zapada nam w pamięć, że jest i jest... a przecież się nie znamy. :)

      Usuń
  2. Niektórym zmarłym(duszy)należy pomóc odejść w Zaświaty.Nie powinno się z tęsknoty za bliskimi płakać
    i nieustannie tęsknić.To trudne,ale takie zachowanie powoduje,że Oni stoją przy swoich grobach i nie mogą
    się od nas uwolnić.Takich oczekujących na odejście jest bardzo dużo.Są osoby które widzą tych oczekujących.Ja takich zdolności nie posiadam:)

    Nie należy płakać!Nie wolno płakać!
    Tak powiedziała do mnie i do siostry nieznajoma kobieta na pogrzebie bliskiej nam osoby.
    Tutaj rozmawiają na te tematy: tagen.tv

    vimeo.com/99524577
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Leptirku kochany. Z wypiekami na twarzy przeczytałam Twój wczorajszy post. Wierze bardzo, że po śmierci część naszej świadomości zostaje wśród bliskich, że zmarli mogą w jakiś niepojęty sposób porozumiewać się z nami i nami kierować. Sama miałam sytuację, kiedy zabłądziłam kiedyś na cmentarzu Rakowickim w Krakowie - leżą tam moi dziadkowie i wujek. Weszłam inna bramą i za nic nie mogłam trafić. Poprosiłam w myślach zmarłych, żeby mnie poprowadzili i.... trafiłam jak po sznurku. Jakby mnie ktoś prowadził. Co najlepsze: tego właśnie dnia poczułam przemożną potrzebę odwiedzenia cmentarza. Gdy już trafiłam na grób, okazało się, że jest właśnie rocznica śmierci wujka (wujka nie znałam, zmarł przed moim narodzeniem). Niesamowite...

    Pani Halina pewnie potrzebuje modlitwy...

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niesamowite.... ale to jest potwierdzenie, że zmarli potrzebuja czsami pomocy....modlitwy i swiatła aby przejśc stopień wyżej....

      Usuń