26 marca 2015

BOCIANY, WIOSNA, KLECZA



Ludwik w końcu doczekał się terminu i już drugi tydzień jeździ na rehabilitację.
Na razie nie ma efektów powalających, ale być może w jakiś tam sposób zabiegi pomogą. 
Siedzimy więc dzisiaj  rano przy porannej kawie,  i mówię,  -  wiesz co  - może by tak podjechać do Soboty, zobaczyć czy przyleciały bociany, bo pewnie już są  w Polsce?
No zobaczymy, możemy podjechać mówi Ludwik ..... jak wrócę z zabiegów.
Za dwie godziny zajechał na podwórko, z auta wysiadł młody człowiek, więc pies zaczął ujadać. Wyszłam zobaczyć co się dzieje, Młody podziękował i poszedł dalej i nagle Ludwik woła ....zobacz zobacz....
patrzę a nad naszym domem od strony północnej lećą powoli dwa piękne bociany, nisko, dostojnie.....i nad  naszymi głowami  zaklekotały, trochę zboczyły z kursu, znów zaklekotały i powoli, majestatycznie  odleciały w stronę Lubomierza....
Pewnie szukają sobie miejsca na gniazdo albo wracają do starego.
No i popatrz mówi Ludwik wyczarowałaś  je, a one powiedziały ci dzień dobry, już jesteśmy, pięknie się kłaniamy ...
Jesteś chyba czarownicą albo wróżką ...ha ha

Wracając do młodego człowieka, zawsze kiedy wracamy z miasta zabieramy przypadkowych przechodniów, ponieważ komunikacji u nas prawie nie ma, trzy kursy PKS i  autobus szkolny, kolei brak..... więc dojechać do miasta nawet do PUP i wrócić to problem. 
Dzisiaj Ludwik zabrał młodego człowieka, choć ten  nawet go nie zatrzymywał, ale stał w takim miejscu gdzie można się samochodem  zatrzymać i gdzie zawsze potencjalni pasażerowie stoją.
Jadę do Pławnej, mogę zabrać mówi L. ..... i młody człowiek z radością wsiadł do auta. Rozmowa potoczyła się jakoś samoistnie i Młody opowiada: mieszka w Kleczy, to już takie prawdziwe "zadupie" za przeproszeniem. Kto zorientowany to wie.... nawet sklepu nie ma , chleb dowozi mikrobus.....a ludzie stoją na drodze i na niego  czekają.
Tak więc Młody ma w domu dwoje młodszego rodzeństwa, ciężko chorego nie wstającego z łóżka ojca, mamę  też chorą, więc on jest jedynym żywicielem rodziny. Ojciec ma tam jakiś zasiłek, ale to nawet nie  wystarcza na lekarstwa.
Codziennie więc o 4 rano chłopak idzie 5 km przez las do Wlenia, tam łapie okazję do Jeleniej Góry bo nie stać go na bilet, i jedzie do pracy. Pracuje ile się da, nawet 12 godzin jak mówi ,  i w taki sam sposób wraca do domu, musi ogarnąć  jakoś chałupę za przeproszeniem  , spać  i  rano znów to samo.Opowiedział , że rodzice kupili ten mały domek do remontu na raty, i on po trochę go remontuje, ale za bardzo nie ma czasu i pieniędzy,  bo pracuje na  utrzymanie  rodziny. Chłopak schludny, czysty, ale smutny, nie widać w nim radości życia. Mówi, że zrobił już instalację elektryczną,  ale za przyłączenie do domu Tauron woła 300 zł, a dla mnie mówi Młody to suma horrendalna, nie stać  mnie ....
I teraz pytanie, czy państwo nie powinno pomagać własnie takim młodym ludziom ? a nie płacić zasiłki pijakom i obibokom,  co od razu z zasiłkiem  biegną po nalewkę do sklepu ?
Młody mógł wyjechać za granicę, i na pewno by sobie tam  poradził, ale ma widać sumienie i nie potrafi zostawić starych chorych rodziców i rodzeństwa na pastwę losu..... Dla mnie to taki NOWOCZESNY SIŁACZ".....
Ale na ile starczy mu tych sił i chęci ?
 Szkoda mi takich dobrych,  młodych ludzi....






12 komentarzy:

  1. Nie wiesz jak sie ucieszylam wiadomoscia o bocianach, od dwoch tygodni obserwujemy znane nam gniazda na Mazowszu i nic...juz przyszla nam do glowy jakas teoria kleski, czy strzelania do bocianow w Libii...ucieszylam sie, ze u Was sie pokazaly, bo kolezanki z innych stron Polski tez bocianow nie widzialy jeszcze...a co do mlodego chlopaka to masz calkowita racje, powinien dostac jakas miesieczna zapomoge!!! takich ludzi trzeba wspierac...pozdrawiam i zycze Ludwikowi powodzenia w rehabilitacji

    OdpowiedzUsuń
  2. A u mnie niestety gniazdo puste. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakiś czas temu składałam w MOPS dokumenty a obok składał facet. Dziwna sytuacja gdy siedzący obok spowiada się ze swojego życia i problemów. Pan dostał zasiłek, dodatki, pomoc celową, pomoc w dostępie do terapeuty... a to wszystko dlatego,że jako alkoholik wyraził chęć leczenia się. Dziecko niepełnosprawne dostaje tylko 153 zł na miesiąc :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja juz tez widzialam w Niemcowie bociany :)
    Przykra sytuacja...wlasnie takim ludziom nalezaloby podac reke..

    OdpowiedzUsuń
  5. w mojej rodzinnej miejscowosci tez juz sa ;)
    Szkoda ze nei masz danych tego chlopaka bo pomoglabym z checia. Razem z mezem staramy sie co meisiac wyslac pare groszy komus innemu, by wspomoc... Kwiecien co prawd mamy juz zaklepany ale cos by sie znalazlo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myslałam o tym aby go odnaleźć, no i zobaczymy..... może sie uda
      dzieki za serce Bajeczna

      Usuń
    2. jak go odnajdziesz to daj znac ;) chyba ze znasz kogos innego kogo warto wspomoc :)

      Usuń
  6. Wandziu, jak mnie radują takie widoki.Od razu chce mi się wsiąść na mojego moplika i pokonać te 260 km w miejsca, które kocham...

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas jeszcze bocianów nie widać.. choć to samo południe Pl przy granicy z Czechami,ale w sumie śnieg widzę patrząc przez okno,że leży sobie w górach..

    W moim domu było i nadal jest tak,że pomaga się potrzebującym z dalszej rodziny czy komuś obcemu,ale kogo się zna. Przez wiele lat np na święta woziliśmy takiej starszej Pani całą wyprawkę,tzn torbę jedzenia,owoców.. Do czasu jak zmarła.. Teraz w sumie rodzice wspomagają taty kuzyna i jego dzieci,ja jego jednej z córek też ofiarowuje co mogę,wolę coś kupić zrobić-ale wiem,że tego potrzebują..

    co do moich dzieci.. starszy brat niestety trochę zazdrosny,choć pilnuje młodszego, prowadzi wózek,ja tylko zapłacze to starszy nas woła,albo ciągnie za rękę do niego.. dzis stanął przy jego łóżeczku z plastrem wędliny i chyba chciał go nakarmic,aż się boje co to bedzie za jakiś czas... :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. www.youtube.com/watch?v=lJWddaDATtU
    W mojej okolicy coraz więcej...szpaków.O czereśniach można sobie pomarzyć,zjadają nawet niedojrzałe.
    W Kotlinie Kłodzkiej ostatnie liczenie to 70 boćków-białe i czarne.
    Jeden z czarnych zalatywał do sąsiada na stawy rybne.W ub.roku nie pojawił się,może zmienił"jadłodajnię",
    być może założył rodzinę.

    Rozmawiam prawie codziennie z naszym młodym listonoszem,żal mi chłopaka,bo myśli o założeniu rodziny.Mówi,że gdyby nie emeryci,którzy mu coś tam kapną z"końcówki",to brakło by mu na własne utrzymanie.Myśli o opuszczeniu kraju.Na mojej ulicy takich"kawalerów"doliczyłem się ok.30.
    Prawie wszyscy po studiach-i co z tego.

    Polska rekordzistą!!
    wgospodarce.pl/informacje/18940-mamy-rekord-polska-najbardziej-zbiurokratyzowanym-krajem-globu

    W PRL-u wszyscy mieli pracę,nie było bezrobocia,tylko gdzie ono było ukryte? Na pewno nie w biurokracji.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tacy ludzie to naprawdę giganci... dopiero czytając takie historie człowiek orientuje się, jakie ma szczęście w życiu... Stanowczo powinna być jakaś pomoc dla takich ludzi. choćby jakieś nieoprocentowane kredyty od Państwa, które spłaca się dopiero po iluś-tam latach.

    Leptirku, ja sobie pisałam na swojej starożytnej Interii ale postanowiłam chociaż przenieść notki na Blogspota, stąd się pojawiły znienacka i dodawałam je z oryginalną datą (na Blogspocie można na szczęście publikować z dowolną datą). Nie mam w ogóle czasu pisać, a bardzo tęsknie do tego, naprawdę. Na szczęście bociany przyleciały, dziś zmieniamy czas, dzień będzie dłuższy, może będzie więcej czasu ;)

    Pozdrawiam wiosennie! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziwny to kraj , ale cóż wytrwałości wszystkim ! Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń